Grunt, żeby nie wypaść z torów….

Modernizacyjna rewolucja

Pociągi.
Albo się wsiądzie do byle jakiego albo ruszają w świat pociągi dwa, albo jedzie pociąg z daleka albo… . Albo ruszą wreszcie lokomotywy z wagonami na fragmencie, remontowanego od 2017 roku, odcinka linii kolejowej nr 7 Warszawa Wschodnia Osobowa – Dorohusk: odcinek Warszawa – Otwock – Dęblin – Lublin.
Na niedzielę – 20 października 2019 roku, czyli tuż-tuż, planowane jest częściowe wznowienie ruchu kolejowego na trasie Lublin – Dęblin. Częściowe, bo pociągi mają mknąć po jednym torze. Miejmy nadzieję, że to nie będzie tor przeszkód.
Tymczasem w Lublinie nadal trwa modernizacyjna rewolucja. Co obejmuje można podpatrzeć gołym okiem a jeśli ktoś takiej możliwości nie posiada – zajrzeć na stronę Kurier Lubelskiego, który we wrześniowym wydaniu tak opisuje obecny “krajobraz” związany z kolejową przebudową:

Na stacji Lublin budowany jest peron nr 3. Ułożono już ścianki, powstaje konstrukcja, która umożliwia budowę fundamentów pod wiaty. Jest już widoczna struktura tunelu od dworca do peronu nr 3. Zbudowano też 2 szyby dla wind oraz wyjścia z tunelu na peron nr 2 i 3 – informuje o postępie prac spółka PKP Polskie Linie Kolejowe.
Jednocześnie w okolicach ul. Granitowej powstaje zupełnie nowy przystanek kolejowy Lublin Zachodni. Gotowa jest już konstrukcja peronu wyspowego oraz tunel pod torami.
– Są schody prowadzące do przejścia podziemnego. Rozpoczął się montaż windy. Na przystanku wybudowana zostanie również pochylnia dla osób z ograniczoną możliwością poruszania się. Będą ławki, wiata, tablice informacyjne. Długi na 400 metrów peron pozwoli zatrzymywać się nie tylko pociągom regionalnym, ale i dalekobieżnym – dodają kolejarze.
Kontynuowane są prace na wiaduktach nad ul. Diamentową, Janowską i Męczenników Majdanka oraz mostów nad rzeką Bystrzycą i rzeką Czerniejówką.
Najbardziej zaawansowane prace są nad ul. Diamentową, gdzie trwa betonowanie głównych przyczółków, na których będzie osadzona nowa konstrukcja mostu.
Przy Janowskiej wzmacniane są fundamenty wiaduktu, ustawione są podpory tymczasowe, które podtrzymują konstrukcje.
Przy ul. Droga Męczenników Majdanka wzmocnione zostaną filary oraz przyczółki.
– Równolegle prowadzone są prace po wschodniej stronie stacji Lublin. Wykonawca odnawia most nad rzeką Czerniejówką. Przygotowuje budowę nowych podpór. Obiekt zapewni szybsze i bezpieczniejsze podróże między Lublinem a Warszawą – dodaje kolejowa spółka.
Na odcinku Lublin – Dęblin zmienia się 17 stacji i przystanków. Układane są podkłady i szyny.
– W Puławach, Nałęczowie, Motyczu widać konstrukcje nowych przejść podziemnych. Prace obejmują budowę obiektów inżynieryjnych, w tym 11 mostów, 9 wiaduktów i 4 przepustów – informuje PKP.
Zaznaczmy, że cała inwestycja będzie trwała o około rok dłużej niż początkowo planowano, bo PKP PLK w pierwszych miesiącach tego roku powiększono zakres zlecenia.
Firmy budowlane mają też wybudować nową łącznicę kolejową między linią Warszawa – Lublin i Lublin – Stalowa Wola (linia nr 68).

Łyk historii

Linia kolejowa numer 7 popularnie zwana “siódemką” wywodzi się od powstałej w 1877 roku szerokotorowej Kolei Nadwiślańskiej. Droga Żelazna Nadwiślańska, bo taką nazwą też się posługiwano, łączyła w Królestwie Polskim dwa zabory: rosyjski i pruski. Jej szynowa trasa biegła od Mławy, poprzez Warszawę, Lublin, Chełm aż do Kowla licząc stukotem kół, według jednych źródeł – 475 km a innych – 522 km. Stanowiła ważny trakt komunikacyjny między wołyńskimi twierdzami a twierdzami w Modlinie, Dęblinie i Warszawie.
A z ciekawostek: jednym z najważniejszych i najbardziej okazałych dworców na całej trasie był Dworzec Główny w Lublinie, wybudowany jeszcze w 1877. Obecnie, mimo, że mieści się w zabytkowej szacie architektonicznej, stanowi kategorię premium obsługując ruch międzynarodowy, międzywojewódzki i regionalny.

Poniżej kilka dat z “życia” Nadwiślańskiej:

  • sierpień 1877 otwarcie Kolei Nadwiślańskiej (Mława – Warszawa – Lublin – Kowel)
  • 1918 zwężenie rozstawu torów do norm europejskich
  • sierpień 1936 uruchomienie pierwszego zelektryfikowanego odcinka Pruszków – Otwock
  • lipiec 1946 ponowne uruchomienie linii po zniszczeniach wojennych
  • styczeń 1958 uruchomienie zelektryfikowanego odcinka Otwock – Pilawa
  • listopad 1968 uruchomienie zelektryfikowanego odcinka Pilawa – Lublin
  • 1991 wznowienie międzynarodowego ruchu pasażerskiego z Ukrainą
  • czerwiec 2017 rozpoczęcie największej w historii modernizacji linii
  • 2022 planowane zakończenie prac

Dobrotliwy błękit

W 1877 roku podróż z Lublina do Warszawy trwała 7 godzin.
W 2022 roku będziemy śmigać pociągiem na trasie Lublin – Warszawa niczym błyskawica. Na podziwianie widoków z za okiennych tafli będziemy mieć 1,5 godziny. Dużo – dla tych wiecznie zabieganych, zbyt mało – dla marzycieli takich jak Tomasz Judym,  doktor – idealista z kart powieści “Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego. Autor tak opisuje skrawki wrażeń bohatera podróżującego w latach 90 – tych XIX wieku, właśnie Koleją Nadwiślańską na trasie z Warszawy “do ostatniej stacji kolejowej przed Cisami”:

Gdy przebyto most, Pragę, resztki zabudowań, gdy nasunął się pierwszy las, brzozy jak senne marzenia wynurzające się z ciemnej głębiny sosen, pola z ich nikłą runią zbóż jasnych, dr Tomasz nie mógł od okna wzroku oderwać. W niebiosach, gdzie przecudny, dobrotliwy błękit zdawał się roztwierać ostatnie swoje zasłony, płynęły wiotkie chmurki. Na ziemi wszystko tchnęło życiem, rozrostem i pięknem. Czasami odmykał się przestwór równiny dalekiej, to znowu zasłaniały go wsie, dwory i piękne, prawdziwie czcigodne sylwety kościołów.

Pociąg pociągowi nierówny…

Oprócz jazdy pociągiem można pociągać za sznurki albo mieć pociąg… do wiedzy, pieniędzy, nałogów lub może nas ciągnąć do kogoś. Tak niezrozumiale, wbrew logice i prawom natury; na przekór ustalonemu porządkowi rzeczy i zjawisk; w poprzek unikatowemu numerowi w dowodzie osobistym; wbrew ludziom, czasom, przestrzeni.  Odwieczne dylematy, czy warto do danego pociągu wsiąść. Nikt nam nie da gwarancji, że wybór trasy, wagonu, przedziału, miejscówki będzie dobrą decyzją. Dobrą nie tylko dla nas, ale też dla współtowarzyszy podróży i dla tych, którzy zostali na peronie; i dla tych którzy czekają na stacji docelowej. I nie o to chodzi, żeby nie zmieniać życiowych dróg ale, żeby podążając już wytyczoną trasą nagle nie wypaść z torów. Bo wypadając pociągamy za sobą wagoniki relacji z tymi, którzy są nam najbliżsi, najważniejsi, niezastąpieni.