„Jutro znów pójdziemy na całość!”
Kiedy zadzwoni do Ciebie życzliwa dusza i zaproponuje, że porwie Cię na niezwykły koncert – nie zastanawiaj się – daj się porwać. Bo… ile w życiu tych „porywów” nam się zdarza? Zbyt mało. A szkoda, bo uczta duchowa nie powinna być spychana na margines – jako strawa bez której obejść się możemy. Nie powinna, ponieważ (jestem o tym przekonana) w wielu z nas drzemie niezaspokojony głód spotkania z poezją i niecodziennością. Dla jednych będzie to wyjście do teatru, opery czy operetki, dla innych książkowe zaczytanie, a jeszcze dla innych muzyczne zasłuchanie. Bardzo liczyłam na to ostatnie wybierając się na koncert „Pasjans na dwóch” duetu Andrzej Sikorowski/Grzegorz Turnau. I nie przeliczyłam się. To było COŚ! A dlaczego pasjans? Grali w karty? Tak… i to jak grali: na gitarę, fortepian i harmonię. I na melodię, która wpada nie tylko do drzwi ucha. I na mądre teksty, które zagnieżdżą się w duszy na dużo dłużej niż koncertowa chwila. Śpiewali i grali, wyciągając z nieprzeciętnej talii muzycznych kart same asy. Spośród kilkunastu utworów nie zabrakło:
„Kap, kap, płyną łzy” – co oddawało deszczowy klimat aury, panujący tego dnia i wieczora,
„ Ale to już było” – niezapomniany przebój wykonywany przez Marylę Rodowicz,
„ Soplicowo” – muzyczny zwiastun do „Pana Tadeusza” – wyobraźnia sama rysuje dwór w Soplicowie i zamek Horeszków, Zosię w ogrodzie, zagubionego Tadeusza, Protazego, Gerwazego, księdza Robaka, Sędziego, ale najważniejsze, że:
„Kłócą się i kochają
Polują i ucztują
Nad życie wolność cenią
Godzą się i spiskują”
„Jeść, pić, kochać” – pełna optymizmu melodia o wdzięczności za to, że „mogłem urodzić się pod wulkanem” i za „dzieci przeważnie roześmiane”,
„Kraków, Piwna 7” – podobno jedyna piosenka z ulicą w nazwie. Któż jej nie zna? Wystarczy zanucić refren, który sam się śpiewa: „Przed tobą sława, wieczna zabawa, wszystko jak z nut, pieniędzy w brud…”,
„Moje dwie ojczyzny” – polsko-grecka opowiastka o „kraju wiecznej wiosny” i kraju, gdzie „najpiękniejsze są święta”,
„Cichosza” – rytm, wyciszenie, rytm, wyciszenie – muzyczny spacer „po cichu” i nie tylko,
„Nie przenoście nam stolicy do Krakowa” – bardzo słusznie. Chciałoby się dośpiewać, że do Lublina też – nie przenoście,
„Żal za Piotrem S.” – wspomnienie legendarnego twórcy „Piwnicy pod Baranami” Piotra Skrzyneckiego,
„Toast nasz współczesny” – bardzo mi się podoba ten toast. Przynajmniej nie każą pić za błędy. Wzniosę go bez ociągania:
„To jest toast za nasze zdrowie
za ajenta sklep, za rogiem
za spokój zmęczonych powiek
którego nam dzisiaj brak
To jest toast za wielką rzekę
w którą wchodzisz by być człowiekiem
za kraje nasze dalekie
których nam dzisiaj brak
To jest toast za nasze żony
za poetów i za uczonych
za raj dawno stracony
którego nam dzisiaj brak
To jest toast za nasze dzieci
i za księżyc który im świeci
kiedy w wieczornej zamieci
idą z nami pod wiatr”
I na koniec, choć to jeszcze nie wszystkie melodie, które wybrzmiały tego wieczora kilka słownych nutek z piosenki „ Na całość” :
„A jutro znów pójdziemy na całość
za to wszystko co się dawno nie udało
za dziewczyny które kiedyś nas nie chciały
za marzenia które w chmurach się rozwiały
za kolegów których jeszcze paru nam zostało
a jutro znów pójdziemy na całość
miasto będzie patrzeć twarzą oniemiałą
bo kto widział żeby z nocą się nie liczyć
na dwa glosy nagle śpiewać na ulicy
że w tym życiu to nam jakoś życia ciągle mało…”
Życia ciągle mało… . Pomimo burz… ciągle mało. I niech tak zostanie – ten apetyt na życie. Niezaspokojony, nienazwany, niepojęty.



