Sekrety leśnej mogiły

Przełom lat 1940 i 1941 był okresem dalszego zaciskania pętli na szyi polskiego narodu przez niemieckiego i sowieckiego okupanta. Terror i prześladowania nasilały się z każdym miesiącem. Nie inaczej wyglądała sytuacja na Lubelszczyźnie.

Zima wtedy była ciężka i surowa, ale gruba pierzyna białego puchu skutecznie chroniła ziemię przed przemarzaniem. Ten pozornie niewinny dar natury stał się sprzymierzeńcem hitlerowskich oprawców. To właśnie wtedy, 2 lutego 1941 roku, po dokonaniu bestialskiego mordu, przewieźli oni w głąb Lasku Bogucińskiego ciała kilkudziesięciu więźniów Zamku Lubelskiego i ukryli je w leśnej mogile, licząc, że czas i strach zatrą wszelkie ślady okrucieństwa. Od tamtej chwili okupant pilnował, by prawda o zbrodni nigdy nie wyszła na jaw. Dopiero dwa lata po zakończeniu wojny przeprowadzono ekshumację, podczas której ujawniono szczątki 27 osób, wśród których największy odsetek stanowili członkowie lubelskiej organizacji konspiracyjnej Komenda Obrony Polski. Po uroczystym pogrzebie w Lubelskiej Katedrze spoczęły one na cmentarzu przy ulicy Lipowej, obok setek innych ofiar zamordowanych na Lubelskim Zamku.

Dziś mija 85 lat od tamtych dramatycznych wydarzeń, a pamięć o nich niemal całkowicie wyblakła w pamięci mieszkańców Bogucina. Nikt nie potrafi już wskazać miejsca, w którym znajdowała się zbiorowa mogiła, a świadomość, że w okolicznym lesie rozegrał się mroczny epizod wojennej historii, przetrwała jedynie w nielicznych opowieściach.

O tragedii sprzed lat i o dramatycznych poszukiwaniach rodzin, które desperacko próbowały odnaleźć ślady swoich bliskich zaginionych w okupacyjnej zawierusze, przypomina reportaż Mariusza Kamińskiego z Radia Lublin zatytułowany „Sekrety leśnej mogiły”.