Ostatnie pożegnanie b. dyrektor szkoły w Bogucinie Krystyny Drozd
„Ci, którzy żyli dla innych, nie odchodzą naprawdę.
Ich obecność trwa w pamięci i w dobru, które pozostawili.”
Ostatni dzień stycznia 2026 roku. Na dworze panował silny mróz, sięgający minus czternastu stopni – zimno przenikało powietrze, ale serca ludzi zgromadzonych w świątyni były pełne ciepłych wspomnień. Kościół, wciąż przystrojony bożonarodzeniowymi choinkami, tworzył niezwykłą, symboliczną scenerię: wśród świątecznych świateł żegnano kobietę, która przez całe życie zapalała w innych światło wiedzy, dobra i nadziei.
W godzinach popołudniowych w kościele pw. Przemienienia Pańskiego w Garbowie odbyło się ostatnie pożegnanie Krystyny Drozd – mieszkanki Bogucina, wieloletniej nauczycielki i dyrektor Szkoły w Bogucinie, która odeszła w wieku 79 lat. Przez 33 lata była związana ze szkołą – jako nauczycielka z powołania i dyrektor przez 16 lat, oddana swojej misji, wymagająca, a jednocześnie ciepła i pełna zrozumienia.
Była osobą głęboko zaangażowaną w życie lokalnej społeczności. Aktywnie działała na rzecz Bogucina, uczestniczyła w inicjatywach społecznych i kulturalnych, współpracowała z Kołem Gospodyń, wspierała lokalne wydarzenia i ludzi. Jako dyrektor szkoły poświęcała swojej pracy nie tylko godziny służbowe, ale także prywatny czas – z troską o uczniów, nauczycieli, rodziców i przyszłość kolejnych pokoleń. Dla wielu była nie tylko przełożoną, lecz przewodniczką i autorytetem.
Świątynia wypełniła się po brzegi. Przybyli mieszkańcy Bogucina i okolic, absolwenci, których uczyła – najpierw jako nauczycielka, później jako dyrektorka – współpracownicy, przyjaciele, znajomi oraz rodzina. Na środku kościoła spoczywała urna z prochami Zmarłej, a obok jej fotografia z ostatnich dni życia – spokojna, łagodna, pełna godności, jakby nadal spoglądała na zgromadzonych z troską i cichym uśmiechem.
Mszy świętej przewodniczył ksiądz proboszcz Zenon Małyszek w asyście dwóch kapłanów. Modlitwa splatała się z ciszą, wzruszeniem i wdzięcznością. Po liturgii głos zabrała obecna dyrektor Szkoły w Bogucinie, Agnieszka Mazur, która w serdecznych słowach pożegnała Panią Krystynę, podkreślając jej oddanie pracy i wkład w rozwój szkoły. Następnie wzruszające przemówienie wygłosił były uczeń – Leszek Łuczywek – przywołując pogodne wspomnienia z życia Pani Krystyny, historie o jej życzliwości, poczuciu humoru i mądrości, która na zawsze pozostała w sercach wychowanków. Oto słowa, które powiedział w kościele:
Szanowni Zebrani, Rodzino, Przyjaciele,
Gdy kilka dni temu Krzysztof Flisiak zadzwonił do mnie z prośbą, abym pożegnał Panią Krystynę w imieniu absolwentów, podczas uroczystości pogrzebowej powiedziałem, że to dla mnie wielki zaszczyt. To była postać niezwykła – dla wielu z nas ktoś znacznie więcej niż nauczyciel czy mentor.
W listopadzie uczestniczyliśmy w promocji książki o historii szkoły w Bogucinie, pani Krystyna prowadziła wówczas żywe rozmowy z nauczycielami, sąsiadami i dawno nie widzianymi absolwentami. Ta książka jest ubarwiona jej osobistym wspomnieniem. Przebija z niego pogoda ducha, pasja, odpowiedzialność, wdzięczność i w końcu poczucie dobrze spełnionego obowiązku oraz ten bezcenny dystans do siebie i poczucie humoru.
Dziewiętnastolatka z Lesiec tuż po skończeniu studium nauczycielskiego rozpoczęła pracę w Bogucinie i jak się później okazało było to jej pierwsze i jedyne miejsce pracy. Po ślubie zamieszkuje wraz z mężem w domu nauczyciela. Kończy studia. Przychodzą na świat dzieci. Uczy i wychowuje, niczym nasza lokalna Siłaczka spala się w pracy, po jakimś czasie zostaje dyrektorem. Jej oddanie szkole i jej uczniom trwa 34 lata.
Niech przemówi dziś sama: „Zostałam nauczycielką, bo od małego było to moim marzeniem. Największym komplementem było i jest dalej dla mnie usłyszenie z ust absolwentów, że potrafiłam wytłumaczyć matematykę (…). Zresztą zawsze całym sercem angażowałam się w sprawy szkoły zarówno jako nauczyciel, jak i później jako dyrektor. Czasem nawet przedkładając sprawy zawodowe nad dom rodzinny.”.
Panią Krystynę nazywaliśmy, zarówno uczniowie jak i nauczyciele- „Dyrekcją”. Pasowało to do niej, bo była jednoosobową instytucją. Kochała tę pracę i kochała młodzież. Sprawiała, że czuliśmy się wyjątkowi, nazywała nas pieszczotliwie „gadami” i wiedzieliśmy, że jesteśmy jej ulubionym gatunkiem „gadów”, bo tych ze szkoły w Bogucinie. W trudnych latach osiemdziesiątych, gdy udało się coś załatwić dla szkoły, z właściwym sobie humorem mawiała, że stało się to „Dzięki Bogu i… partii”, a mówiła to tak, że wszyscy wiedzieliśmy, że partia nie miała z tym nic wspólnego.
Myślę, że czuliśmy się wyjątkowo, mając jej sympatię i zaufanie do tego stopnia, że dawała nam w zimowe, niedzielne popołudnia klucze do szkoły abyśmy mogli pograć w tenisa stołowego.
Oczywiście zdarzało się że stwarzaliśmy tzw. problemy wychowawcze. Dziś chcemy za wszystkie przeprosić.
Czerwona skoda mknąca przez bogucińskie drogi przywoziła dzieci z porodówek, zwoziła sprzęty do szkoły, wszędzie było jej pełno a za kierownicą – Dyrekcja. Dopiero dziś przychodzi refleksja „a ile to kobiet w tamtych czasach prowadziło auto?”. Nasza Dyrekcja była w szpicy awangardy.
Pani Krystyna była dyrektorką, ale zarazem wychowawczynią nas wszystkich. Możemy dziś powiedzieć za papieżem Franciszkiem, opisującym swoje relacje szkolne: „nauczyciel, był dla nas punktem odniesienia, wychowawczyni była jak druga matka (…) i przez całe życie nie straciliśmy jej z oczu.”.
Tak spotykaliśmy ją, jedni codziennie, inni rzadziej, ale zawsze jako mentorkę zaangażowaną w życie wspólnoty szkolnej, wiejskiej i gminnej, bo nie odpuszczała nawet na emeryturze.
Teraz to ziemskie życie pani Krystyny dobiegło końca. Jego widocznym pomnikiem są obecne tu dzieci i wnuki, jest rozbudowana szkoła i jesteśmy my, absolwenci szkoły. Dziś ostatni raz zebrała nas, wokół siebie niczym na szkolnym apelu, dziękujemy za to piękne życie a wszyscy Twoi uczniowie – wychowankowie – Twoje „gady” modlą się za Ciebie Dyrekcjo.
Wielu wspominało ją jako nauczycielkę, która potrafiła dostrzec w młodym człowieku dobro i potencjał, dodać odwagi, uwierzyć wtedy, gdy inni wątpili. Jej słowa, cierpliwość i troska stały się częścią życiowych dróg licznych absolwentów – jak echo szkolnych korytarzy.
Po zakończeniu mszy kondukt żałobny, przy modlitwie Koronki do Miłosierdzia Bożego i wspólnym śpiewie, udał się na cmentarz, gdzie urna z prochami została złożona w grobie. Ze łzami w oczach żegnali ją najbliżsi – mąż, córka, syn z rodziną – mieszkańcy Bogucina oraz wszyscy, którzy czuli, że odchodzi ktoś naprawdę wyjątkowy.
Odeszła kobieta, która całym swoim życiem uczyła odpowiedzialności, pracowitości i szacunku dla drugiego człowieka. Pozostała pamięć – w murach szkoły w Bogucinie, w sercach uczniów, w historii miejscowości, której poświęciła tyle lat służby i miłości.
Jej życie było piękną lekcją.
Jej odejście – wzruszającym przypomnieniem, że prawdziwi nauczyciele nie odchodzą nigdy.
W wyjątkowy, pełen poezji sposób podzieliła się z nami swymi refleksjami Zofia Abramek– miejscowa poetka i była nauczycielka szkoły podstawowej w Bogucinie, blisko związana ze zmarłą Krystyną Drozd.
„Niezapominajka” dla Krysi
– Spieszmy się kochać ludzi – tak szybko odchodzą –
Wiem, że każdy musi odejść, taki los człowieka
Przerzedzają się szeregi mojego rocznika,
zasypiają, by się więcej nigdy nie obudzić!
Ślad na ziemi wiatr zaciera i pamięć zanika.Z Tobą jest inaczej, Krysiu – szczególny przypadek
Zostawiłaś tu zbyt wielkie dobroci ognisko
by się zgodzić z wolą Stwórcy, że Cię wezwał teraz
odbierając nam opokę, pewnik, przytulisko…Stara kadra Twojej szkoły szanowna dyrekcjo
jest wstrząśnięta, niedowierza i wręcz protestuje.
Panie Boże zostaw Krysię dobrodziejkę naszą
każdy z dawnych jej podwładnych dokładnie tak czuje.Byłaś matką, koleżanką, dobrą przyjaciółką
wysłuchałaś z cierpliwością dorosłych i dzieci.
Każdy konflikt rozwiązałaś, zaradziłaś biedzie
byłaś lampką dobrej woli co w ciemności świeci.Los nie szczędził Ci goryczy, nieszczęść i upadków
upadałaś lecz wstawałaś z życiowym wigorem
Przyjmowałaś bożą wolę cicho i z pokorą
załatwiając sprawy szkolne swobodnie, z humorem.Ty sprawiłaś, że tu w szkole powstała rodzina
z różnych ludzi – pedagogów – miks specjalizacji
Pozwoliłaś działać wedle tego co potrafią
i spokojnie wysłuchałaś przedstawianych racji.Każdy z nas miał jakiś talent i predyspozycje
a Ty byłaś mecenasem, by rozwijać loty
nie stawiałaś nigdy przeszkód ani ograniczeń
doceniałaś, wychwalałaś efekty roboty.Wiesz, Krysieńko, byłaś dla mnie niedościgłym wzorem
potrafiłaś rządzić szkołą wbrew przeciwnej fali
byłaś szczera i otwarta, byłaś zawsze Sobą
wyrocznią dla wiernych belfrów, którzy Ci ufali.Nauczyciel – tylko zawód, tak jak innych wiele
a dla Ciebie – święta misja oraz powołanie
Ty byłaś nauczycielem całe swoje życie
niech do końca z Tobą Krysiu to miano zostanie.Byłaś zawsze na świeczniku: dyrektorka, radna
i w Kole Gospodyń Wiejskich miałaś miejsce stałe
czy sylwester, wiejski festyn, rozbudowa szkoły
obowiązki ponad siły, wyzwanie niemałe.Mimo wszystko potrafiłaś zadbać o rodzinę
zbudowałaś dom wspaniały, wychowałaś dzieci
wyniańczyłaś czworo wnucząt tak jak Bóg przykazał
Twoja droga czysta, jasna i przykładem świeci.Kto piekł najpyszniejsze placki w ekspresowym tempie
kto palm wielkanocnych zwijał wielobarwne sploty
kto przez noc do rana zdobił boisko na festyn?
to przykłady Twoich działań, wspaniałej roboty.Byłaś szczera aż do bólu, miałaś swe zasady
bez fałszu i udawania, otwarta na ludzi.
Mamy szczęście, że mogliśmy z Tobą współpracować
Tylko łza się w oku kręci i wspomnienia budzi.Wiem, lubiłaś moje wiersze. Dziś piszę dla Ciebie
ile Ci zawdzięczam Krysiu wiem tylko ja sama.
Dzięki Tobie utrzymałam głowę na powierzchni
a dla mojej córki Izy byłaś druga mama.Byłaś iskrą inicjatyw, wulkanem energii
nie umiałaś żyć inaczej jak „bieg pełną parą”
Brałaś życie tak realnie i bez sentymentów
wiek nie czynił Cię bezradną, słabą ani starą.Byłaś panią od zastrzyków, wiernym stróżem szkoły
wpisałaś się złotą czcionką w życie Bogucina
Dziś już takich ludzi nie ma, odchodzą relikty
ich osiągnięć, ich dobroci się nie zapomina.Wbrew przysłowiu byłaś Krysiu wręcz niezastąpiona
i, że takich ludzi nie ma to są puste słowa.
Jak pamiętam w trakcie pracy były trudne sprawy,
których nie mógł nikt załatwić – to mogła Drozdowa.Czekaj na nas, jak czekałaś podczas pracy w szkole
niech „co złego” Pan wybaczy umieści Cię w niebie
wierne grono pedagogów trwa w modlitwie szczerej
i z pewnością z woli bożej dołączy do Ciebie.Będziesz z nami po wsze czasy w codziennej modlitwie
będziesz z nami w powiedzonkach co wylansowałaś
Jak za życia byłaś z nami tam gdzie było trzeba
sukcesami się cieszyłaś, z porażek płakałaś.Niech Cię Krysiu przyjmie Stwórca, przytuli do siebie
tak jak Ty tuliłaś w szkole całkiem obce dzieci.
Pan osądzi i oceni całe Twoje życie
niech blask bożej opatrzności tam nad Tobą świeci.Śpij spokojnie, słuchaj modlitw, otrzyj łzy najbliższym
spójrz na swoje ziemskie życie jak na cudną bajkę
Masz dyrekcjo wokół siebie twych nauczycieli
a ode mnie przyjmij „wierszyk – niezapominajkę”…Zofia Abramek
Bogucin 31 stycznia 2026 r.

