„Zenonowa górka” nie tylko dla dzieci
Bogutkowi rodzice pozazdrościli swoim dzieciom śniegowych harcy na „Zenonowej górce” za plebanią i postanowili również na niej poharcować. Nie czekając aż śniegu ubędzie, zwołali w sobotę 24 stycznia 2026 roku – wieczorne spotkanie „na sanki”.
Naprawdę warto
Dzięki śnieżnej bieli zjazd „ze stoku” było i widać, i słychać. Co niektórzy, wracając wstecz do czasów dzieciństwa, szusowali z górki na niezawodnych workach wypełnionych słomą. Dla tych, którzy będąc dziećmi nie testowali (albo zapomnieli) jazdy na workach, sztuka zapanowania nad „kierownicą” stanowiła nie lada wyzwanie. Jeszcze większym było wgramolenie się z powrotem na szczyt. Ale od czego nogi – za dziesiątym razem już tak nie bolały jak za pierwszym.
Pomysł spędzenia czasu na „Zenonowej górce”, z wesołą „kompaniją” był strzałem w dziesiątką; mimo, że większość osób, za „pięć dwunasta” miała ochotę zrezygnować z eskapady. Bo w domu tak ciepło i leń dopada na progu. Nie mniej za progiem czekało wyzwanie, któremu sprostali wszyscy obecni. A, jak się ktoś zmęczył, albo zmarzł, albo zgłodniał – niezawodne ognisko dawało ukojenie. W blasku ognia można było upiec kiełbaskę i wzmocnić się gorącym napojem. Dodatkową starawą jaką udało nam się upichcić były gwarne, pełne humoru rozmowy i „przekomarzanki”. Nie obyło się też od śpiewania kolęd i innych piosenek. Nie mniej jednak kolędy królowały.
Kto nie był – nich żałuje, ale w swej żałości niech się nie zatraci, tylko pędem skorzysta z dobrodziejstwa, jakie czeka go tuż za murami garbowskiej świątyni. Bo warto. Naprawdę warto.



