Zachwyceni światem…
Tydzień rozpoczął się bardzo kulturalnie. W budynku Biblioteki Gminnej w Jastkowie swoje prace wystawił fotograf Rafał Woźny z Wałbrzycha.
Tam gdzie milkną słowa…
Wernisaż zatytułowany: „Tam, gdzie milkną słowa” oprócz doznań wzrokowych zaoferował także ucztę słowno-muzyczną. Rozmowę z autorem prac prowadziła pisarka Monika Anna Oleksa,
a pomiędzy słowami przepływały utwory muzyczne prezentowane przez barda Wiesława Zalasa.
To była uczta dla oka i ucha. Pan Rafał opowiadał o procesie powstawania zdjęcia, o swoim przygotowaniu do tego procesu. Bo to nie tylko chwila, gdy pstryka aparat. Najpierw w głowie rodzi się pomysł, chęci do zatrzymania w kadrze jakiegoś widoku. Czasem to cała wyprawa, np. do Portugalii, Włoch czy Szkocji. Czasem to impuls w drodze do pracy. Chwila ciszy i skupienia jest niezbędna, lecz gdy tylko oko spotyka się z wizjerem aparatu, wówczas wszystkie dźwięki milkną, cały świat milknie, przestrzeń zamyka się do powierzchni obiektywu.
Malowane słowem…
Opowieść fotografa uzupełnił fragment książki Moniki Oleksa pt: „Tamta ona”. Przytoczony opis łąki pokazał, że słowa mogą malować świat nie mniej niż artysta malarz czy fotograf.
Przyroda jest ogromną inspiracją. Wyprawa w góry to dopiero początek. Zanim znajdzie się odpowiednie miejsce, zanim nadejdzie ta wyjątkowa chwila, mija wiele czasu. I wiele potu wsiąknie w górskie ścieżki, nim plecak ze sprzętem (czasem nawet 15kg!) znajdzie się wraz z artystą tam gdzie trzeba. Niespodzianki czekają za każdym zakrętem. Sam dobry aparat nie jest gwarantem sukcesu. To tylko narzędzie, liczy się dusza artysty.
Wiele miejsc pociąga do siebie, w wielu można znaleźć okruszki swojej duszy. Góry, las, miasto nocą. Każde wymaga czegoś innego, każde pokazuje inny skrawek wrażliwości twórcy. Potrzeba uczucia, potrzeba zachwytu. Wschody i zachody słońca to tzw. złote godziny. A pory roku? Wszystkie mają w sobie coś.
Malowane melodią głosu…
Nostalgiczny nastrój podtrzymała piosenka o tym, że możesz mieć wszystko szybko, ale przecież najważniejsze to po prostu być. Wszystko przecież nie jest nam do szczęścia niezbędne. Czasem wystarczy po prostu obecność…
Wszystkie utwory, którymi okraszony został wernisaż wtapiały się w tematykę rozmów o fotografii. Nastrój, który stworzyły był doskonałym wstępem do kontemplacji fotografii.
Tak jak prace malarzy mają swoje charakterystyczne cechy pozwalające na rozpoznanie ręki, która je wykonała, jak książki tego samego autora mają wspólne elementy, słownictwo, sposób pisania, a utwory muzyczne wspólne cechy i kompozycję, tak i prace fotograficzne zawierają
w sobie specyficzny odcisk palca twórcy.
Zachwycony światem
Co charakterystycznego jest w pracach Rafała Woźnego? To już trzeba samemu znaleźć to, co najbardziej przemawia do widza. Wystawione prace w Bibliotece w Jastkowie pobędą jeszcze trochę. Zachęcam do ich obejrzenia, ponieważ na mnie zrobiły ogromne wrażenie. Fotografie 90×60 cm w ciemnych ramkach za szkłem są niesamowite. I na pewno każdy znajdzie tam ten jeden, który będzie mówił do niego najgłośniej. Dla tych, którzy nie mogą się tam udać, polecam instagram fotografa: rafal_woźny zachwycony_światem. Tam jest ogromna ilość jego prac.
I będzie ich jeszcze więcej… .
fot. Facebook Biblioteki Jastków




