Stulecie powstania Kolonii Las Boguciński

Dziś mija 100 lat odkąd na mocy decyzji Okręgowej Komisji Ziemskiej w Lublinie utworzona została Kolonia Las Boguciński. Taki był końcowy efekt wniosku Bohdana Broniewskiego – właściciela dóbr Garbów, w skład których wchodził również majątek ziemski i folwark w Bogucinie.

Nie było nas był las

Dawno temu na wschodnich obszarach naszej miejscowości można było podziwiać naturalne piękno nieskalanej przez człowieka przyrody, gdzie ciszę zagłuszały jedynie szum drzew oraz odgłosy ptaków i zwierzyny leśnej. Miejscowi chodzili tam na grzyby i jagody, polowali na dziczyznę, zbierali drzewo na opał. Tak było przez wieki. Przyroda trwała i odradzała się samoistnie, dopóki ludzie nie zaczęli w nią ingerować.

Mapa województwa lubelskiego z roku 1792.

Postęp wrogiem przyrody

W XIX wieku nastąpiła wyraźna ekspansja człowieka w środowisko naturalne. Szybko zwiększająca się populacja ludzka potrzebowała coraz więcej ziem uprawnych, by móc się wyżywić. Pod topór szły więc całe połacie leśne, zamieniane następnie na tereny uprawne. Sprzyjała temu polityka rosyjskiego zaborcy, przyzwalającego na niekontrolowaną wycinkę dworskich lasów. Takim działaniom nie oparł się również kompleks leśny o nazwie Las Boguciński. Jego stan stale się pogarszał, aż w końcu kolejny garbowski dziedzic uznał, że najlepiej będzie się go pozbyć. Oczywiście nie za darmo. Znalazł on odpowiednią grupę nabywców, którym odsprzedał grunty w cenie po 3500 rubli za morgę. A było tego ponad 244 mórg, z czego przeszło ok. 15% stanowiły las i zarośla.

Decyzja Okręgowej Komisji Ziemskiej w Lublinie o rozparcelowaniu gruntów dworskich i utworzeniu Kolonii Las Boguciński.

 

Kolonia Las Boguciński

Wspomniany na wstępie obszar o nazwie Kolonia Las Boguciński to pas ziemi wzdłuż „Szosy Warszawskiej” rozpostarty pomiędzy II Kolonią a Józefowem-Pociechą. Decyzją Okręgowej Komisji Ziemskiej w Lublinie z dnia 26 kwietnia 1921 r. został on rozdysponowany pomiędzy 20 nabywców, z których jedynie czterech pochodziło z Bogucina, resztę stanowili okoliczni chłopi lub osoby bezrolne. Wśród nich znalazł się Jan Tkaczyk – ówczesny wójt gminy Garbów.

Chęć zakupu wyraziło również pięciu robotników z bogucińskiej służby folwarcznej lecz właściciel dóbr z niewiadomych przyczyn nie umieścił ich na liście potencjalnych nabywców. Można jedynie domyślać się, że chodziło o wątpliwą możliwość uregulowania przez nich pełnej należności za nabyte grunty. Wątpliwości te potwierdza ich wystąpienie o „udzielenie zapomogi wyasygnowanej na ten cel do Ministerjum Rolnictwa”. Bohdan Broniewski wolał mieć do czynienia z bardziej wiarygodnym petentem. Wprawdzie pracownicy folwarczni wnieśli w tej sprawie skargę, ale została ona w całości odrzucona przez komisję orzekającą.
Oto nazwiska w/w pracowników folwarcznych:

  1. Michał Bartnik
  2. Karol Błażniak
  3. Jan Floriański
  4. Józef Grzegorczyk
  5. Jan Krzeszowski

Prośba pracowników folwarku w Bogucinie w sprawie zakupu gruntów w Kolonii Las Boguciński.

Ostatecznie na „Leśnej Kolonii” (bo taka nazwa przyjęła się potocznie) powstało 16 gospodarstw, zaś reszta nabywców z różnych powodów zrezygnowała z wcześniejszych planów osiedlenia się na owej kolonii.

Rodzina Wiejaków przed swoim domem w nowo powstałej Kolonii Las Boguciński. Dwoje z nich (matka i syn) poniosło tragiczną śmierć podczas pacyfikacji w 1944 r.

Uregulowanie stosunków własnościowych nowej kolonii nie zahamowało degradacji dwóch pozostałych części bogucińskiego lasu. „Wilcze doły” i „Brzegi” znikały w zawrotnym tempie. Dziś o ich istnieniu przypomina jedynie nazwa jednej z kolonii: „Lasek Bogucki”.

Miejscowa ludność podczas przerwy przy karczowania lasu bogucińskiego.

Wojenna rzeczywistość

Od 1 września 1939 roku tempo życia położonej z dala od centrum wsi „Leśnej kolonii” dyktowała II Wojna Światowa. Przez 5 następnych lat po szosie, biegnącej środkiem osady, przemieszczały się w obydwu kierunkach rzesze piechurów, furmanek, samochodów i pojazdów bojowych. Uciekinierzy najpierw uciekali w popłochu z zachodu na wschód, potem kierunek odwrotu zmienił się o 180 stopni.

Wojenny kalendarz zaczął wypełniać się tragicznymi wydarzeniami od lutego 1941 roku. Wtedy to niemieckie ciężarówki, dla zatarcia wszelkich śladów zbrodni, przywiozły do lasu bogucińskiego zwłoki 25 polaków, pomordowanych na Zamku Lubelskim. Ofiary wrzucono do świeżo wykopanego rowu i przysypano ziemią. 2 lata po zakończeniu działań wojennych, 17 listopada 1947 r., dokonano ekshumacji zwłok, po czym złożono je we wspólnej mogile na lubelskim cmentarzu przy ul. Lipowej, o czym donosiły obydwa lokalne dzienniki – Sztandar LuduKurier Lubelski.

Sztandar Ludu nr 315 s.6 (1947 r.)

Kurier Lubelski z dnia 8 lutego 1981 r. s. 6

Lubelski Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w oparciu o Rejestr miejsc i faktów zbrodni popełnionych przez okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich w latach 1939-1945 : województwo lubelskie podaje, że tych ofiar było 40, a według innych źródeł – nawet 46. Z uwagi na duże rozbieżności dotyczące ilości ekshumowanych zwłok, dat i okoliczności zdarzeń sprawa ta stała się przedmiotem ponownych badań, a o jej efektach napiszemy w odrębnym artykule.

W równie brutalny sposób rozstało się ze światem czworo Żydów, w tym dwoje dzieci. Zostali oni wytropieni w kryjówce w parowie położonym na granicy z Zofijówką. Tam ich rozstrzelano i pochowano.

Dzień, w którym pękło niebo

Kiedy już się wydawało, że wojenna zawierucha nie pozostawi tu po sobie dalszych śladów, wtedy zły los postawił nieodpowiednich ludzi w nieodpowiednim miejscu. Ich bezmyślność sprowadziła na tutejszą ludność niebezpieczeństwo, które wkrótce przemieniło się w prawdziwą gehennę.

Był 8 lipiec 1944 roku. Ciepłe sobotnie popołudnie. Pachniały łany dojrzewających zbóż, ze wschodu powiewał wiatr wolności, a gospodarze z wolna szykowali się do niedzielnego odpoczynku. Wtem z niewielkiego lasku, którego granicę mogłyby dziś wyznaczyć droga do kolonii Piotrowice i droga ekspresowa S17, padły strzały do przejeżdżającego szosą warszawską niemieckiego oficera. Odniesione przez niego rany okazały się zupełnie niegroźne, ale to, co się potem w konsekwencji tego czynu wydarzyło, zapisało się czarnymi zgłoskami w historii Bogucina.

Spokój niedzielnego poranka rozdarł huk karabinów i ryk krążącego nad zabudowaniami samolotu. W przeciągu kilku minut w ogniu stanęło jedenaście domów, a oddelegowani do „brudnej roboty” Własowcy strzelali jak do kaczek do przerażonych dzieci, rodziców, dziadków. Żadnej litości: w myśl zasady „100 Polaków za jednego Niemca”. Nim zgasły ostatnie iskry, do nieba powędrowało osiemnaście dusz. Najmłodsza miała zaledwie 9 miesięcy.

  1. Czarnas Zofia l. 48
  2. Szymczyk Józef l. 52
  3. Wiejak Maria l. 68 
  4. Wiejak Bolesław l. 24
  5. Walacz Maria l. 26
  6. Walacz Ewa l.3
  7. Walacz Teresa l. 2
  8. Walacz Marianna l. 68
  9. Kulik Józefa l. 52
  10. Sulej Janina l. 7
  11. Sulej Danuta l. 5
  12. Sulej Tadeusz l. 1
  13. Sulej Helena l. 2
  14. Sulej Stefania l. 2
  15. Pomorska Maria l. 50
  16. Pomorski Kazimierz l. 70
  17. Jędrych Józef l. 44
  18. Kozieł Maria l. 70

Zmącona radość z nadchodzącego wyzwolenia, sterczące kikuty kominów, przerwane życie – taki obraz pozostawiła po sobie kończąca się tu wojna.

Kolonia Las Boguciński – lipiec 1944 (Fotografia odnaleziona w internecie przez Huberta Bieńka)

Kolonia Las Boguciński – marzec 2021

Przez wiele dziesięcioleci wydawało się, że owa tragedia została zapisana jedynie w pamięci świadków, i że tylko granitowy głaz z wyrytymi nazwiskami ofiar będzie przypominał następnym pokoleniom o tym, co tu się kiedyś wydarzyło. Tymczasem okazało się, że w przestrzeni publicznej zachowały się dokumenty o niezwykłej wartości, które precyzyjnie ilustrują ogrom lipcowych zniszczeń. Dzięki tym dokumentom, odnalezionym zdjęciom, dzięki relacjom świadków, co jakiś czas, odsłania się kolejny fragment obrazu z pacyfikacyjnej pożogi. Ile jeszcze takich fragmentów, by powstał pełny obraz, kryje przeszłość – nie wiemy. Ale pozostaje mieć nadzieję, że wcześniej czy później zostaną odkryte.

 

Zdjęcie lotnicze – wrzesień 1944 r.

Lista gospodarstw według numeracji ze zdjęcia powyżej:

  1. Franciszek Sulej (gosp. spalone)
  2. Kazimierz Pomorski (gosp. spalone)
  3. Jan Kulik (gosp. spalone)
  4. Stanisław Czarnas (gosp. spalone)
  5. Józef Jędrych (gosp. spalone)
  6. Józef Skałecki (gosp. spalone)
  7. Franciszek Markiewicz (gosp. spalone)
  8. Ignacy Wrona
  9. Stanisław Karman
  10. Franciszek Walacz (gosp. spalone)
  11. Józef Szymczyk (gosp. spalone)
  12. Antoni Mirosław (gosp. spalone)
  13. Bolesław Wiejak (gosp. spalone)
  14. Leonard Banaszek
  15. Władysław Pomorski
  16. Marcin Stępniak

Kilka miesięcy po ogłoszeniu przez hitlerowskie Niemcy bezwzględnej kapitulacji, na terenie kolonii rozegrał się jeszcze jeden dramat. Tym razem w zasadzce zastawionej przez funkcjonariuszy SB zginęło dwóch żołnierzy Armii Krajowej. Pomnik upamiętniający to wydarzenie odsłonięto w 1985 r. tuż przy granicy z Pociechą-Józefowem.

Powrót do normalności

Po wojnie Leśna Kolonia podniosła się z kolan. Wykarczowano pozostałości po okrytym tragiczną sławą Lesie Bogucińskim, odbudowano spalone budynki, wybudowano nowe. Ostatnie dwie dekady to okres głębokich i nieodwracalnych zmian w tutejszej infrastrukturze gospodarczej. Rolnictwo, jako dotychczasowe źródło dochodów, schodzi na dalszy plan, a okoliczni mieszkańcy znajdują zatrudnienie w mocno rozwiniętej na tym terenie sieci hotelowo-gastronomicznej oraz branży usługowej. Dziś jest to bodajże najbardziej dynamicznie rozwijający się zakątek garbowskiej gminy i wydaje się, że sąsiedztwo drogi ekspresowej S17 pozwoli tę dynamikę podtrzymać na dłużej.

Fragment Leśnej Kolonii – rok 2020

P.S. Dziś, na stulecie powstanie Kolonii Las Boguciński, zapłonęły znicze pod obydwoma pomnikami ofiar pacyfikacji.