Noc rozpaczy – świt radości!

Zanim przyszła Wielka Noc i radość ze zmartwychwstania Jezusa, nastał czas trwogi i rozpaczy. Czas zaledwie kilkudziesięciu godzin ale dla tych, którym wraz ze śmiercią Chrystusa zawalił się świat – niemal wieczność. Skrócona i unicestwiona nastaniem radosnego świtu.

Umarł…

– Słyszałaś? Umarł! Nie ma Go już!
– Na pewno? Może to był ktoś inny?
– Zabili Go! Jak przestępcę powiesili na krzyżu! Drwili, męczyli, obszarpali z szat i w końcu przebili włócznią Jego serce. To serce, które litowało się nad każdą niedolą człowieczą. Przybili gwoździami do krzyża dłonie, którymi uzdrawiał, łamał chleb dla zgłodniałego tłumu. Przybili gwoździami Jego stopy, na których chodził od miasta do wsi, od wsi do miasta>
– Obiecywał, że nas nie zostawi… .

Ciało złożono w grobie. Smutek, żal, rozpacz.

– Tyle jeszcze moglibyśmy razem zrobić… Co z nami teraz będzie, Panie?
Nadeszła noc. Uczniowie nie mogą zasnąć. Ciągle przeżywają na nowo ostatnie chwile razem spędzone.
Ranek nadchodzi. Wiadomość o śmierci Jezusa przekazywana z ust do ust biegnie co raz dalej. Ludzie dyskutują o tym, co było wczoraj, nie wiedzą co mają czynić jutro. Dzień żałoby, noc żałości.

Świt. Światło zalewa świat pogrążony w żalu.

-Dlaczego w grobie szukacie Żyjącego?
Niedowierzanie, zdumienie i nagła radość.
– Zmartwychwstał Pan! Alleluja!
– Jak to?
– Tak jak mówił! Żyje! Pokonał śmierć!
Zmartwychwstał. Jadł, pił, rozmawiał. Pokazał przebite swe ciało niedowiarkowi.
Obiecał Ducha Pocieszyciela. Umocnił w wierze, dał nadzieję i nauczył miłości.
„Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Kto we mnie wierzy, będzie żył na wieki.”
Obyśmy w dniu, gdy ponownie do nas przyjdzie, czekali na Niego z zapalonymi lampami.

Wesołego Alleluja!