Diabeł

Diabeł nie ma rogów, bydlęcego ogona i kopyt. Z paszczy nie bucha mu ogień i nie sterczą zęby, nie śmierdzi siarką. To bajka, by przestraszyć dzieci. A one i tak się go nie boją widując w filmach gorsze stwory i obdarzając je sympatią.

Gość nad wyraz przyjemny

Diabeł jest przystojny, miły, grzeczny, pięknie wygląda i pięknie pachnie. Nie pokłóci się z Tobą, nie nawrzeszczy, nie będzie cię wyzywał.
Przychodzi do człowieka po cichu, udaje troskę. Pogłaszcze po głowie, poda chusteczkę, gdy płaczesz i powie, że będzie dobrze. Powie: chodź ze mną, ja cię nie skrzywdzę. Potrafi obdarzyć wieloma rzeczami, zaślepić bogactwem, pozycją, władzą. A w zasadzie jej pozorami, bo po cichu, pomalutku to on przejmuje kontrolę nad człowiekiem. Wzmaga w człowieku głód, chwali za osiągnięcia. Przymila się, obiecuje więcej i więcej…Uzależnia.
Z każdą chwilą zagarnia dla siebie po kawałeczku duszy człowieczej. Rzucając przed oczy ochłapy materialne jednocześnie obdziera z duchowości. Złodziej duszy, choć przecież nie odbiera nic na siłę. Łaskawie pozwala się obdarowywać, przyjmuje z uśmiechem to, co człowiek mu daje – siebie.
Kontakt z diabłem jest pełen przyjemności. Gdyby tak nie było, wówczas człowiek nie szedłby z nim pod rękę tak chętnie. Gdyby nie był tak dobrym kłamcą, nie udałoby mu się omotać człowieka. Zaćmić oczu, zatkać uszu. Wie czego pragnie człowiek. I daje mu to. Pozornie za darmo. Ale nic nie ma na świecie za darmo. Małymi literkami spisany cyrograf nie zachęca do wysiłku zrozumienia.
– Po co? Nie wysilaj się! Nie męcz się! Odpocznij! Tam nic ważnego nie jest zapisane! No przecież bym cię nie oszukał! Zobacz ile ci już dałem, a zaraz dam jeszcze więcej…

Ale wszystko jest do czasu…

Dopiero jak zawładnie już całą istotą ludzką, wtedy przestaje się ukrywać za milusim wizerunkiem. Z całą swoją bezwzględnością wciąga duszę w otchłań piekielną, skąd nie ma powrotu. Grzęzawisko wyrządzonych krzywd wciąga zgubione dusze. Jest tam tylko jęk i zgrzytanie zębów.
– Czemu krzyczysz, człowiecze?
Przecież byłeś ze mną dobrowolnie.
Brałeś ochoczo co ci dałem.
Sam oddałeś mi swoja duszę , człowieku.
Teraz jest moja!
Będę z nią robić co mi się podoba!