Czym potrafi zaskoczyć zima

Zima zaskakuje co roku. A to przychodzi za wcześnie, a to znowu przyjść do nas nie chce. Zaskakuje wysoką, jak na zimę, temperaturą – albo dla odmiany przymrozkami. Zdarzały się zimowe burze deszczowe, gołoledź lub nagłe opady śniegu.

Szyba guzikami zszyta

Łagodne ostatnie zimy zatarły wizerunek prawdziwej zimy. A takowe bywały! Pamiętam śnieg tak obfity, że tunele trzeba było robić przez podwórko. Skarpy boczne przewyższały mnie i większe ode mnie dzieci. Mróz też potrafił dokuczyć. We wspomnieniach moich wciąż tkwi wieczór, gdy w mieszkaniu nagle rozległ się niesamowity huk i trzask. To pękła szyba w oknie. Na zewnątrz było -30°C, a w domu – ponad 22°C. Niestety pojedyncza szyba w oknie takich różnic nie zniesie. I nie zniosła. Aby utrzymało się szkło w ramie mama wzięła dwa guziki bieliźniane i za ich pomocą „zszyła” ranę na szybie. Zaklejone dodatkowo plastrem, zasłonięte tekturą i sama nie wiem czym jeszcze dotrwało do rana. Jak tylko się zrobiło jasno, ojciec pojechał do szklarza po nową szybę. W oknie zamontowane zostały dwie szyby, by nie straszne były nam już takie tęgie mrozy.

Spacer przy minus 15

Wiele lat później, podczas jednej z zim spędzanych w mieście, wybrałam się popołudniowa porą w odwiedziny do cioci mieszkającej na sąsiednim osiedlu. Spacerkiem szłam, bez pośpiechu, trzymając jedno dziecko za rękę, drugie schowane było w głębokim wózku. Rześkie powietrze było mocne, ale fajne. Po przyjściu na miejsce okazało się, że na termometrze mamy -15°C. Ciocia nakrzyczała na mnie, ale ani ja, ani żadne z dzieci nie zmarzło. Dzieci bardzo dokładnie sprawdzone zostały! Nikt z nas też nie zachorował.

Było inaczej

Inny świat był. Wiosną i jesienią padał deszcz. Latem było gorąco a zimą padał śnieg i szczypał w policzki mróz. Dzieci miały więcej swobody i potrafiły z niej skorzystać. Cóż to były za zabawy! Jak tylko spadł śnieg, natychmiast powstawały schrony, bunkry, nawet igloo próbowaliśmy zbudować ze śniegu! Jakoś umknęło naszej uwadze, że Eskimosi swoje białe domki robią z lodu, a nie ze śniegu. Kto miał łyżwy, ten śmigał na zamarzniętych stawach, rowach i rozlewiskach. Kto nie miał, ten jeździł na butach. W powszechnym użyciu były worki ze słomą. Sanki nie zawsze wytrzymywały intensywne zjazdy. Mnóstwo frajdy mieliśmy zimą. Nie wychodzili z domu tylko chorzy.

Świat się zmienia. Nie od dziś.

Przeżyliśmy. Dorośliśmy. A teraz patrzymy na swoje dzieci siedzące z nosem w telefonie i komputerze czasem przez pół dnia bez ruchu. Często słyszymy: „Mamo, nudzę się!”
Świat się zmienia. Niestety nie zawsze te zmiany idą w dobrym kierunku. Szkodzą, zamiast pomagać. Zamiast ubogacać wnętrze człowieka, zabiera cenne umiejętności. Kultura obrazkowa dominująca w środkach przekazu obdarła nasze dzieci z wyobraźni.

A dzisiaj…

A dzisiaj w Betlejem…. chciałoby się zaśpiewać, ale to nie ta piosenka, a raczej kolęda.
A dzisiaj świat wrócił na swoje miejsce. Jest styczeń i do Bogucina zawitała zima, pokrywając doskonałości i niedoskonałości krajobrazu śnieżnobiałą dekoracją. Najwyższy czas, bo niby kiedy mamy ją oglądać i chłonąć: kwietniu i maju? Absurd.
W każdym razie od kilku dni zima jest taka jak Pan Bóg przykazał: ze śniegiem i mrozem. Wiadomo, że wkrótce minie ale jej obrazy pozostaną. Najtrwalsze – na fotografiach.