Bogutkowe spotkanie rekreacyjne

Wprowadzenie pandemii uniemożliwiło kultywowanie wielu tradycji, zarówno tych starszych jak i tych – nie tak odległych. Ogromne utrudnienia w życiu społecznym odbiły się także na Bogutkach. Cotygodniowe zajęcia zostały zawieszone, nie doszedł do skutku zwyczajowy wyjazd organizowany na zakończenie sezonu.

Jest takie miejsce

Nie mogliśmy jednak tak tego zostawić. Bo przecież w ciągu roku szkolnego dzieci ciężko pracowały i jakaś nagroda im się za ten wysiłek należała! Nie można było nic zorganizować na koniec czerwca i nie dało rady wyjechać na cały weekend, ale kawałek dnia w końcówce sierpnia Bogutki miały dla siebie – środowe popołudnie 26 sierpnia 2020.
Jest takie miejsce, całkiem niedaleko, pełne atrakcji w sam raz dla tych, co nie lubią dalekich podróży. Schowane wręcz przed światem; nieoznaczone; trudne do odnalezienia dla tych, którzy odwiedzają je po raz pierwszy. Jest nim urokliwy zakątek u państwa Gucmów we wsi Wysokie.
Na przestrzeni około 2 hektarów, na łagodnym zboczu i w dolince, urządzili oni cudowne miejsce do wypoczynku (mniej lub bardziej aktywnego) dla starszych i młodszych. Pani animator prowadziła gry i zabawy dla dzieci a plac zabaw z huśtawkami, tyrolką, dmuchańcami, trampolinami i innymi atrakcjami urozmaicał spędzany tam czas. Na nudę go zabrakło!

Nie straszne nam wichry i burze!

Nie straszna nam była także rozchwiana pogoda. Gdy zaczął padać deszcz – schroniliśmy się do dużej altany, gdzie ognisko już czekało na smażenie kiełbasek i chlebka.
Czasem złośliwy wiatr skręcił nagle ogonem i wepchnął dym w oczy,
czasem przestraszyły sypiące się wokół iskry,
czasem kiełbaska zeskoczyła prosto w ogień,
czasem chlebuś zamiast się przyrumienić – zrobił się czarniutki jak węgielek.
Działo się! Oj, działo!

Gdy wiatr przeszedł w wichurę, całe towarzystwo przeniosło się do namiotu a właściwie hangaru, który przytwierdzony do podłoża i solidnie wzmocniony konstrukcyjnie, za nic sobie miał szalejący wicher i ulewę! I tu nastąpił ciąg dalszy zabaw. Salwy śmiechu zagłuszały szalejący na zewnątrz żywioł.
Czas płynął nieubłaganie i trzeba było zakończyć spotkanie. Dość niechętnie rozstawały się dzieci. Przerwę miały przecież długą i szkoda było im się znowu żegnać. Całe szczęście wrzesień niesie ze sobą obietnicę regularnych spotkań dla Boguciątek. I oby ta obietnica została spełniona!