Zawód: gospodyni domowa

Kobiety wykonują ten zawód bez wykształcenia kierunkowego popartego dyplomem.
Można? Można! I to jeszcze na jakim poziomie!

Praca pełną parą

By osiągnąć sukces w jakiejś dziedzinie potrzebne jest zaangażowanie. W tym konkretnym przypadku całkowite. Bez urlopu, zwolnienia lekarskiego, 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. To brzmi gorzej niż niewolnictwo! A jednak pracuje tak wiele kobiet i to z uśmiechem na ustach –  niewymuszonym! Otwarty umysł, analityczne podejście do problemów, wielka wyobraźnia i odporność na stres muszą mieć w swoim pakiecie. Zdolności menadżerskie, logistyczne, artystyczne, o kulinarnych nawet nie wspomnę. Nie jest łatwo. Ale jaką daje satysfakcję!

Etat bez pensji 

Praca na etacie zwykle wymaga wąskiej specjalizacji i daje określone profity pieniężne. Tu – na etacie gospodyni domowej – nie ma nic pewnego.
I zwykle nikt nie wpłaca pensji na konto. Nie mniej jednak zapłata niematerialna bywa rekompensatą równie wartościową. To wdzięczność tych, którzy dzięki tej pracy mogą nie zawracać sobie głowy problemami dnia codziennego, nie muszą się troszczyć o funkcjonowanie domu, bo po prostu ktoś robi to za nich. To wreszcie satysfakcja samej pani domu, która widzi, że wszystko działa sprawnie i bez zgrzytów, że wszyscy są szczęśliwi. Dzięki czemu? Dzięki jej pracy!
Pokutuje jednak opinia, że to praca bez wyzwań, dla osób bez ambicji. Czasem nawet, że to siedzenie w domu a nie praca! Proponuję więc osobie wyrażającej taką opinię, by spróbowała takiego „siedzenia”! Z wypełnieniem wszystkich obowiązków na poziomie co najmniej wystarczającym!
A najlepiej celującym!
Tym, którzy twierdzą, że żona nie pracuje tylko siedzi w domu zalecam stanowczo wysłanie owej żony na co najmniej dwutygodniowy wypoczynek z dala od domu. Nagle. Bez wcześniejszego przygotowania. Żeby nie zdążyła uprać i wyprasować wszystkich rzeczy w domu, nagotować jedzenia na wiele dni i zrobić zakupów. No i bez telefonu żeby wyjechała. Tak na wszelki wypadek, by nie musiała co chwilę tłumaczyć w której szufladzie ma szukać makaronu czy na której półce stoi dżem. Rewelacyjnym czasem byłby rok szkolny, przy posiadaniu dwóch pociech objętych obowiązkiem edukacji. Zawsze przecież mąż i tatuś może wziąć trochę urlopu wypoczynkowego.

Duma bez uprzedzenia

Czas spędzony z własnymi dziećmi zawsze procentuje. I to w obie strony. A jeżeli dodamy do tego obowiązki domowe, to już mamy stan wprost wymarzony. Jak się samemu spróbuje ogarnąć wszystko, to dopiero widać ile wysiłku, inteligencji i hartu ducha potrzeba by maszynka domowa kręciła się bez zarzutu. Wtedy dopiero można oceniać rzetelnie.
Kiedyś kobiety przygotowywały się do pełnienia takiej funkcji latami na pensji dla panienek. Dziś nie ma szkół o takim profilu. Wszystkiego trzeba nauczyć się samemu. Oprócz zdobycia wykształcenia zawodowego. I panie się uczą i życie zaraz w praktyce sprawdza nabytą wiedzę. Pracują na etacie i w domu. Czasem „tylko” w domu.
Ta praca powinna być powodem do dumy. Mąż powinien być dumny z żony, żona powinna być dumna ze swojej roli. A dzieje się tak rzadko! Jest to wręcz okryte lekkim wstydem. Panie nieśmiało próbują znaleźć wytłumaczenie dla swojego „siedzenia” w domu, inni znowuż wysuwają wobec nich propozycje pomocy w znalezieniu pracy na etacie. Nikt nie zapyta: Czy odpowiada ci obecny stan? Czy jesteś zadowolona z tego co robisz? Z góry zakładając, że to życie zmusiło panią do pozostania w domu, że nie ma ona żadnego wyboru, że się męczy.

Brawo WY!

Ta praca może naprawdę dać mnóstwo radości i satysfakcji! Pomimo braku zapłaty pieniężnej. Może dać szczęście tak samo jak każdy inny wybór. Sama świadomość tego, że jest się maleńką śrubką, niewidoczną dla oczu, ukrytą głęboko we wnętrzu domowego ogniska, ale utrzymującą mechanizm w całości, pozwalającą mu pracować bez zgrzytów. To jest to!

Paniom domu mówić trzeba: Brawo! Jesteście supermenkami dnia codziennego! Bądźcie z siebie dumne! Jesteście biegłe w tak wielu dziedzinach, że nawet jak coś nie wychodzi, to jest to drobiazg w porównaniu z całą resztą zrobioną na szóstkę! A jeżeli ktoś nie docenia waszej pracy, to znaczy że sam jeszcze musi się wielu rzeczy nauczyć! Nie ma prawa wypowiadać się na ten temat, bo nie ma o nim pojęcia! Siłą rzeczy więc taką opinią nie ma się co przejmować!

Bez Waszej pracy świat by się zawalił pomimo posiadania na wyposażeniu magistrów fizyki, matematyki, chemii czy medycyny! Brawo Wy!