Spotkania po latach

Ludzie mają to do siebie, że lubią oceniać innych. Popatrzą, coś usłyszą, czegoś się domyślą i cenzurka gotowa. Potem już z górki leci. Co nie pasuje do przyjętego schematu, to można pominąć.

Skomplikowane szufladki

A życie takie proste nie jest. Własne trudno jest ocenić, a co dopiero cudze!  Często z boku wygląda dobrze, a gdy spojrzymy do środka, to już różowo nie jest. Dlatego nie trzeba szufladkować : „Temu to się wiedzie, dobrze mu się żyje! Nie to co ja…Też tak bym chciał…” Każdy ma swoje zmartwienia, swoje radości. Jedni noszą je na wierzchu, a inni schowane głęboko. I nie wiadomo czyje życie jest lepsze.

Nasza klasa

Co raz gdzieś słychać, że klasy spotykają się po latach 10, 15, 20. Siedzą w knajpce, rozmawiają. Podtrzymywanie znajomości dzięki rozwojowi mediów społecznościowych jest dziś dużo łatwiejsze niż kiedyś, bez tych narzędzi. Jednak jest tu też pewien haczyk. Co innego czasem widać na ekranie komputera, a co innego na żywo. I nie chodzi tu o wygląd zewnętrzny. Kreowanie swojej postaci zza ekranu wydaje się bezpieczne. Możemy dowolnie zmieniać to, co uwiera na jakąś lepszą wersję. Poprawiać, przemilczać. Problemem wtedy staje się takie właśnie spotkanie na żywo. Trudno wtedy zdecydować się na obecność wśród znajomych koleżanek i kolegów. I widać to po frekwencji.

Widząc kogoś po raz pierwszy od wielu lat ciekawi jesteśmy zmian. I to nie jest dziwne. Czas płynie nieubłaganie dla wszystkich. Wszyscy się zmieniają: tyją, chudną, łysieją, pokrywają zmarszczkami. Jedni bardziej się zmieniają, inni mniej. Czasem trudno rozpoznać koleżankę czy kolegę. Ale dalej to ten sam człowiek, choć nie taki sam jak kiedyś. Wszystko co spotkaliśmy po drodze oddało nam swoja cząstkę, na wszystkim tym i my odcisnęliśmy swój znak. Ciągłe zmiany – zmienia się świat i zmieniamy się my.

Po prostu inni

Każdy z nas żyje po swojemu. Temu się dobrze wiedzie, a tamtemu gorzej, ten choruje, tamten splajtował, ten się ożenił, tamten jeszcze nie. Różni ludzie, różne życia. Niektórzy głośno się chwalą sukcesami, inni chowają głęboko swoje porażki, bojąc przyznać się do błędu.
Nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi. Jesteśmy po prostu inni. Różnimy się między sobą w wielu aspektach. Przynależność do jakiejś grupy nas nie określa, daje jedynie lekki rys. Czym go wypełnimy, zależy już od nas samych.

Ciekawość ludzi wiedzie na takie spotkanie. Chcą popatrzeć na inne życie, czasem porównać ze swoim. Pozwala to spojrzeć z dystansem na siebie, wydobyć z wnętrza zapomniane skarby. Czasem zdobyć się na wyciągnięcie ręki do potrzebującego lub znaleźć słowa pocieszenia. Może właśnie po to się spotykamy? Może takie spotkanie ma nie tyle pokazać jak zmienili się inni tylko jak zmieniłam się ja? Może jakąś krzywdę da się naprawić? Kogoś przeprosić? Z kimś się pogodzić? Takie spotkanie może naprawdę wiele dobrego przynieść. Pod warunkiem, oczywiście, że nie przekształci się z przyjacielskiej konwersacji w zwykłą okazję do bezmyślnej popijawy.