Balbina i Ptyś

W ubiegłym roku bogucin.net ogłosił konkurs na nadanie imienia dla naszych bogucińskich boćków, które uwiły sobie w gniazdo na słupie w przydomowym ogrodzie Państwa Wójcików. Spośród kilku proponowanych par imion na pierwsze miejsce wyfrunęły Balbina i Ptyś.

 

Tu mieszkają: Balbina i Ptyś

Konkurs został zakończony, boćki nazwane ale tabliczka „znamionowa” zawisła dopiero teraz. Solidną dębową deskę z wypalonym ciągiem liter układającym się w napis Balbina i Ptyś „skonstruował” Sławek Sadurski. Można ją podziwiać z bliska idąc chodnikiem lub jadąc autem z przepisową prędkością obowiązującą w terenie zabudowanym. Podziwiajmy więc, tyle, że… przechodząc tuż obok niej uważajmy na wypadające z gniazda niespodzianki – niekoniecznie sympatyczne. Pierwsze porządki, tuż po wiosennym przylocie, czynią osobniki płci męskiej, którzy lądują na gnieździe jako pierwsi i zanim dołączy do nich partnerka, przygotowują siedlisko do kilkumiesięcznego pobytu.

Rodzice i dzieci 

Kolejne „sprzątanie” przypada w udziale potomstwu, które – jak to dzieci mają w zwyczaju – rozrabia i śmieci z pełnym upodobaniem.
A skoro mowa o dzieciach – ciekawe o ile noworodków, za sprawą Balbiny i Ptysia, zwiększy się populacja Bogucinian w tym albo w przyszłym roku?
Bociany znoszą zwykle do 6 jaj, które na zmianę, przez ponad miesiąc, wysiadują obydwoje z rodziców. Jednak, ze względu na trudności z wykarmieniem tak dużej liczby potomstwa, jaja a czasami nawet pisklęta są wyrzucane z gniazda. W tym roku też już jedno zaliczyło twarde lądowanie. Mimo to, miejmy nadzieję, że wkrótce z gniazda wyjrzą kolejne białe główki o długich dziobach. A ile ich będzie – czas pokaże. Z obserwacji Pana Marka wynika, że najczęściej wychowuje się jeden bociani potomek, choć zdarzały się lata, że była też dwójka. Rodzice, by zapewnić „małym” pokarm potrafią niebezpiecznie wychylić się, by wyłuskać buszującego pod gniazdem wróbla. Bronią też swojego domu przed intruzami – innymi boćkami, którym też podoba się ta lokalizacja.

Zajrzeć do gniazda

Aż chciałoby się obejrzeć akrobacje wyczynianie przez Balbinę i Ptysia w czasie ich bytności w bogucińskim siedlisku. Zgłaszaliśmy nawet prośbę do odpowiednich służb o umieszczenie kamerki internetowej w ich gnieździe, ale nasz apel nie doczekał się odpowiedzi.
Wobec tego pozostaje nam zadzierać do góry głowy i w ten, a nie inny sposób podziwiać widok ptasiej rodziny. I niech tak zostanie. Rok w rok. Od marcowego przedwiośnia po sierpniowy zmierzch lata.