Kim jesteś, człowieku?

To, kim jesteśmy, kim staliśmy się po przejściu burzliwego dorastania, trudnych początków dorosłości to nie jest żadna wartość stała. Tak naprawdę dorastamy dalej: do bycia rodzicem, sąsiadem, babcią, dziadkiem, czy znajomą. Uczymy się cały czas i siebie odkrywamy na nowo i innych ludzi. Z lepszym bądź gorszym skutkiem. Ale cały czas pozostajemy sobą. A przynajmniej próbujemy.

 Tylko Ty wiesz

Kim bylibyśmy bez wspomnień? Bez pamięci naszych małych i większych zwycięstw i porażek? Gdyby tak pewnego dnia obudzić się z zupełnie pustą głową? Powiedzą ci jak się nazywasz, gdzie mieszkasz, co posiadasz. Ale tak naprawdę to cię przecież nie określa! Tylko ty wiesz, kim jesteś naprawdę!
Gdy zabraknie tej wiedzy człowiek widzi, ale nie rozumie obrazów, słyszy, ale słowa nic dla niego nie znaczą. Zaczyna naukę od początku. Jak dziecko uczy się świata dookoła i poznaje siebie. Dziecko jednak jest dobrze do takiej nauki przygotowane, bo jego umysł jest niezwykle chłonny. A dorosły? Wykształcone w pełni połączenia neuronowe w mózgu, utarte drogi, po których nie mkną myśli obrastają kurzem bezczynności. Tu nic nie idzie prosto i łatwo. Potrzeba ogromu pracy specjalistów i miłości bliskich, by ruszyć do przodu. Często brakuje i jednego i drugiego. Bo do lekarza ciężko się dostać, bo cały dom na głowie, bo do pracy trzeba iść.

W niepamięci

Cóż pozostaje? Samotność. Niepokój. Zagubienie. To pierwsze uczucia, jakie dopadają chorego człowieka. Potem dochodzi złość i zniecierpliwienie. Samonapędzająca się maszynka. „Ja chcę już więcej wiedzieć, chcę pamiętać!”
Czasem jakieś okruszki pamięci wracają, czasem nie. I trzeba żyć dalej. Nie wszyscy powracają do zdrowia. Wielu już nigdy nie odzyskuje pamięci. Lecz to nie umniejsza ich wartości. Są wartością samą w sobie, wbrew ich niewiedzy. My, zdrowi, pamiętamy, kim są dla nas i dla siebie. I oby nie zabrakło nam cierpliwości w przypominaniu sobie tego każdego dnia od nowa. Tak jak ten chory każdego dnia od nowa musi się zaprzyjaźniać ze swoim imieniem.