Dobro wspólne

Komunistyczna przeszłość wypaczyła w umysłach ludzkich pojęcie dobra wspólnego. Kiedyś „wspólne” znaczyło tyle, co „niczyje”. W praktyce oznaczało, iż nikt się o to nie troszczył, nikt nie szanował. Tak zniszczony został ogrom wartościowych rzeczy. Zamiast służyć wszystkim, nie służył nikomu. Zdezelowane maszyny, zdewastowane budynki. Straszliwe marnotrawstwo dóbr materialnych.

Po równo nie znaczy sprawiedliwie

A duchowe dobra? Tu z kolei mieliśmy do czynienia z równością rozumianą jako jednakowość. Tacy sami mieli być ludzie. Jak roboty. Najlepiej, by nikt nie wystawał z szeregu, bo to zwracało uwagę i źle się skończyć mogło dla owej jednostki. Z samego przodu stać mogli jedynie ci, którzy wyrabiali 150 lub 200% normy. Nie ważne tak naprawdę w czym. Byle motywowali społeczeństwo do ciężkiej pracy.

Łatwiej narzekać niż pracować

Tak było kiedyś. A teraz? Mamy wiele przykładów pracy dla dobra wspólnego. Mnóstwo osób widzi sens takiego wysiłku. I każdy okruch zbierany jest sumiennie. W naszym Bogucinie mamy spore grono społeczników. I cały czas coś dzieje się u nas dzięki temu. Im więcej będzie takich chętnych, tym będzie nam wszystkim żyło się lepiej. Więcej rąk do pracy oznacza lżejszą pracę dla wszystkich zaangażowanych i więcej korzyści dla wszystkich, pracujących i tylko patrzących. Dobrze, gdy tylko patrzą, gorzej, gdy krytykują i kpią. Bo niestety, i tak bywa. Smutne to, ale prawdziwe. Nie wszystko, rzecz jasna, musi się podobać wszystkim, ale można poprawić niedociągnięcia następnym razem. I jest na to bardzo prosty sposób: Wszystkich niezadowolonych z wyników pracy społeczników zapraszamy do czynnego włączenia się w przygotowania imprez wiejskich. Każda para rąk się przyda! I pomysły też!

Wspólna praca – wspólne dobro

Wspólne imprezy o różnym charakterze potrzebne są każdej wsi. Pomaga to zintegrować mieszkańców, poznać lepiej potrzeby społeczności. Dzięki temu razem możemy sięgać po to, co nam niezbędne. Głos całej społeczności trudniej zignorować niż głos niewielkiej grupy.

Wszyscy chcemy żyć wygodnie, spokojnie i bezpiecznie. Możemy to mieć. Pod warunkiem, że będziemy ze sobą rozmawiać, a nie przekrzykiwać się, wspierać się wzajemnie, a nie szarpać tylko do siebie. Kompromis można osiągnąć na wiele sposobów. Można coś odłożyć na później, można innym sposobem zdobyć, może być coś w zamian. Byle chcieć. Gdy zajmiemy jako wieś jedno stanowisko, gdy sprecyzujemy swoje oczekiwania i jednym głosem będziemy się domagać wysłuchania, wówczas osiągniemy sukces. Jako wieś, nie jednostki czy grupy. Wszyscy zyskamy.

Wspólne dobro – wspólny obowiązek

A co z tym, co już mamy? Trzeba to szanować i dbać o to. Nasza wieś, nasza mała ojczyzna, nasz skrawek ziemi. To więcej niż ogrodzone podwórko.

To droga, na której pojawiają się dziury po zimie. Zgłosiłeś taką dziurę? Może wpadnie do niej koło twojego samochodu, albo wjedzie w nią dziecko sąsiada na rowerze. A śmiecie wzdłuż drogi? Ile razy wziąłeś udział w sprzątaniu Bogucina? Zwróciłeś komuś uwagę, gdy rzucił papierek do rowu? Te śmiecie same nie przychodzą. Przyjezdni ich nam nie zostawiają. Rzucają je mieszkańcy Bogucina. Czyli my wszyscy, skoro odpowiedzialność jest zbiorowa, powinniśmy je posprzątać. Nasza wieś, nasze śmiecie. A oświetlenie drogi? Ile razy zgłosiłeś nieczynną lampę? To też i twoja lampa. Tak samo jak droga.

Wiele jest spraw, które wykraczają poza nasze ogrodzone lub nieogrodzone podwórka. I są tak samo nasze jak to, co mamy bezpośrednio przed domem. Trzeba reagować, poprawiać, zmieniać na lepsze w każdym możliwym aspekcie.

Wspólne to znaczy „twoje i moje” a nie „niczyje”!