Być kobietą

Z perspektywy przeżytych prawie 70 lat to nie takie proste. Szumnie i dumnie obchodzony Dzień Kobiet zachęca do garstki refleksji uzbieranych na przestrzeni cyklu życiowego. Pomijając kwiaty, życzenia, zapewnienia o znaczącej roli płci pięknej z okazji 8 marca rzeczywistość jest nieco inna.

Rodzi się dziecko – cud natury, radość bezbrzeżna, szczęście bez granic, ale… jeśli to córka – gratulacje dla rodziców, ale lepiej, żeby to był syn, bo co chłop to chłop – dziedzic nazwiska i sama doskonałość.

Kobieta matka

Kobieta, która rodzi synów jest ceniona, poważana i niezwykle wartościowa. A córki? Są, bo są i to nie tylko w naszej kulturze. W niektórych egzotycznych krajach ojcom składa się wyrazy współczucia gdy rodzi się córka. A przecież geny decydujące o płci dziecka zawarte są w męskich komórkach rozrodczych. Sam okres ciąży dla organizmu kobiety to pewien dyskomfort, o którym panowie nie mają pojęcia. Proces narodzin to też wątpliwa przyjemność, nie dla męskich oczu i uszu (z wyjątkiem lekarzy), chociaż słyszę, że coraz więcej tatusiów decyduje się być przy narodzinach dzieci. I bardzo dobrze. Jednak opieka nad dzieckiem od chwili urodzenia jest przypisana matce, jako że karmi piersią i wykonuje szereg czynności pielęgnacyjnych przez 24 godziny na dobę. Nie mniej bywają schludne wyjątki wśród ojców, którzy z powodzeniem wyręczają żony pomagając w opiece nad milusińskimi. Ale tylko tam, gdzie nie ma podziału na prace „babskie” i „chłopskie”. Z niedowierzaniem przyjęłam do wiadomości zalegalizowane urlopy „tacierzyńskie”, bo macierzyńskie to już rutyna.

Kobieta “niepracująca”

Kobiety wychowujące dzieci mają status „niepracujących”. Nic bardziej mylnego, niesprawiedliwego i sprzecznego z rzeczywistością.Można wypisywać dziesiątki stron na obalenie tego mitu „niepracująca” a i tak to nic nie da. Niedowiarków zapraszam do zastąpienia przez miesiąc tych uprzywilejowanych z nalepką „nie pracuję”. Do dziś czuję niesmak słysząc określenie „moja żona nie pracuje”. Gdybym była złośliwa, osobie określającej w ten sposób kobietę, życzyłabym z całego serca takiego „niepracowania”.

Kobieta niezmordowana

Zaangażowanie w prace na rzecz prowadzenia domu i wychowania dzieci bardzo ogranicza możliwość realizowania własnych planów; eksponowanie zdolności i talentów, uzupełniania wykształcenia i rozwoju intelektualnego. W takiej sytuacji kobieta nie może robić tego, co chce i powinna, ale to, na co pozwala zupełny brak czasu wolnego od spraw “personalno – gospodarczych”. A gdzie mąż, partner? Często trudno powiedzieć a jeszcze częściej go znaleźć. Chyba, że się w porę zrozumie, że nie warto szukać a tym bardziej liczyć na pomoc. Idealny obraz relacji rodzinnych najlepiej oglądać na filmach, jeśli masz czas na oglądanie. Już dawno upadł mit o decydującej roli mężczyzny jako głowy domu odpowiedzialnego materialnie i moralnie za swą rodzinę. Ambitne kobiety po urodzeniu dzieci chcą jak najszybciej wrócić do pracy, często z konieczności, by podreperować budżet domowy. Znów na ich barkach spoczywa zorganizowanie opieki nad potomstwem plus obowiązki gospodyni domowej (gotowanie, sprzątanie, zakupy, zajęcia dodatkowe dzieci itp., itd.).

Wymogi kultury?

Czasem doby mało chyba, że ma za partnera prawdziwego „Mężczyznę” a nie „męszczyznę”. Osobników przez duże M i ż z kropką wychowuje się od dziecka wpajając zasady traktowania „płci pięknej” zgodnie z wymogami kultury:

– dziewczynki są słabsze fizycznie, traktuj je łagodnie

– bądź grzeczny i szarmancki wobec kobiet w różnym wieku

– zawsze bądź dżentelmenem w odniesieniu do płci pięknej

– szanuj kobiety i tego samego wymagaj do własnej osoby.

Trudno wpajać takie nauki jeśli w rodzinnym domu jest inaczej. Dzieci są uważnymi obserwatorami i wynoszą nawyki z własnego gniazda powielając je przy konstruowaniu swojej rodziny.

Dziwię się

Albo się dziwię, albo się nie dziwię, że współczesne kobiety świadomie rezygnują z roli matki bądź na dzieci decydują się dosyć późno. Realizacja ambicji zawodowych znacznie łatwiej przychodzi mężczyznom, bo pracodawcy bardziej cenią mężczyzn na stanowiskach pracy. Oni są zawsze dyspozycyjni, w ciąży raczej nie bywają, na macierzyńskie, wychowawcze i opiekę nad dziećmi nie chodzą. Żyć nie umierać jeśli jeszcze zarobki mężczyzn są przeważnie wyższe niż kobiet na tych samych stanowiskach.

Slogany i kłopotliwe baby

Slogan o równouprawnieniu kobiet jest wygodny do realizacji podczas kwiecistych wystąpień „złotoustych” polityków i innych oficjeli. Ja to zrównanie praw płci widziałam niezbyt często. Znacznie częściej obserwowałam zjawiska będące zaprzeczeniem tej pięknej tezy. Pamiętam jak chłopcy z kl. IV na jednej z lekcji przyrody traktującej o rozmnażaniu człowieka podali propozycję, żeby na ziemi byli sami mężczyźni, bo baby to samo zło i kłopoty. Po wielu zachwytach nad konstrukcją „męskiego” świata, któryś rezolutnie zauważył, że nie będzie przybywać nowych osobników. Mieliśmy w klasie niezły ubaw, gdy chłopcy głowili się jak tu zmusić samych mężczyzn do „produkowania” potomstwa. Niestety żaden nic mądrego nie odkrył więc wspaniałomyślnie zadecydowali: to niech już te dziewczyny będą.

Osobny rozdział

Osobny rozdział w układach kobiety – mężczyźni stanowi dość pokaźna liczba tzw. „damskich bokserów”. W takiej sytuacji – być kobietą – to start z przegranej pozycji. A jaka sława i chwała dla zwycięskich osobników! Uważam, że kobieta obarczona dziećmi i mężem ma na stałe założone jarzmo odpowiedzialności, w które życiowy partner z własnej woli rzadko wchodzi. Z niedowierzaniem i zazdrością słuchałam nieraz wypowiedzi panów o swobodnym dysponowaniu własnym czasem i robieniu tego na co właśnie mają ochotę lub co im „nagle wypadło”. Dyspozycyjność pań – żon i matek – jest prawie żadna. Cóż poradzić? Nie mam ochoty na zmianę płci, bo być matką to coś najpiękniejszego na świecie. A być kobietą? Nie zawsze łatwo ale dobrze jest jak jest. Jedną z wad kobiet jest nadmierna gadatliwość (ja to mam), ale jesteśmy też wrażliwe i wytrzymałe na ból.

I grzeszna i święta

Podoba mi się zasłyszane gdzieś określenie kobiety:

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza…
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
Początek i koniec – kobieta – to ja.

Podpisuję się pod tym z całą odpowiedzialnością i nadzieją na lepsze jutro.