„Siedem życzeń” na zimowe zaczytanie

W przedświątecznym rozgardiaszu znalezienie chwili, by dać się porwać pragnieniu czytania bywa trudne. Odkładamy na bok przyjemności, bo niekończąca się lista zajęć i obowiązków czeka na swoją kolej, a ich terminarz napina się niczym szelki na zaokrąglonym ciele. Ale, co się odwlecze… . Może, kiedy ucichnie gwar bożonarodzeniowego świętowania, zwabieni zapachem igliwia i czarem choinki zaszyjemy się w jej pobliżu i poddamy zimowemu „zaczytaniu”.

Przyznaję, dobrowolnie, że nie zdążyłam „zaczytać” się w zbiorze opowiadań „Siedem  życzeń”. Siedem życzeń, siedem historii, siedem autorek  – słowem szczęśliwa siódemka. Ale… nie omieszkałam zajrzeć do środka (skuszona zaproszeniem z książkowych okiennic). Są ludzie, obecność których wprawia Cię w doskonały humor, dodaje otuchy i wiary w siebie. Po spotkaniu z nimi czujesz się lżejsza (mimo tych kilku zbędnych, a może niezbędnych kilogramów), tryskasz entuzjazmem i optymizmem. Tak samo jest z książkami. Jedne skłaniają do zadumy, inne – wywołują salwy niekontrolowanego śmiechu, jeszcze inne –  czarują wprowadzając w dobry nastrój. Bo czy można oprzeć się takiemu kawałkowi tortu i nie chcieć zajadać się nim dalej?

„Zachłysnęłam się życiem. Kiedy okazało się, że mój rak jest tylko niewinnym skorupiakiem o paskudnej nazwie tłuszczak wewnątrzoskrzelowy, poczułam się tak, jakby ktoś podarował mi sukienkę baletnicy, o której marzyłam jako dziecko i jednocześnie zabrał mi kilka dekad z mojego życia. Poczułam się lekka i szczęśliwa. Poczułam się młoda, choć moja metryka zdecydowanie biegła w kierunku osiemdziesiątki. Dla mnie jednak wiek nie miał żadnego znaczenia, wiedziałam bowiem, że jestem zdrowa i nadal mogę robić wszystko, na co mam ochotę.”

I zrobiła. Szalona osiemdziesięciolatka (Agnieszka), postanawia z pomocą swego anioła (wnuk Kola) zrealizować kolejne marzenie (nie ostatnie zresztą) i poprowadzić pensjonat („Pod Kurą”) położony pośród mazurskich krajobrazów (miejscowość Piękna Góra). Na inaugurację wybierają wigilijny wieczór (choć nikt z potencjalnych gości nie zapowiedział wizyty), w który ( jak powszechnie wiadomo), mogą zdarzyć się cuda, a niemożliwe (wbrew pozorom) stanie się możliwe.

Liliana Fabisińska, Ałbena Grabowska, Małgorzata Kalicińska, Agnieszka Krawczyk, Natasza Socha, Małgorzata Warda i Magdalena Witkiewicz próbują nas przekonać, że warto zdać się na los, który czasami musi nami potrząsnąć i przypomnieć o tym, co tak naprawdę jest ważne. „Bo los prowadzi nas swoimi ścieżkami i wskazuje nam drogę. Wystarczy nią pójść”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *