W zakątku cmentarza

Kiedy krokami, pod którymi szeleści różnobarwny dywan uścielany z „wielokształtu” liści, nadchodzi 1 listopad, mówimy, że to czas zadumy. Nad sensem życia. Nad nieuchronnością przemijania. Nad tym co nas czeka TAM, gdzie kiedyś – zostawiając śmiertelne ciało – powędruje nasza dusza. Zatrzymujemy się dłużej nad grobami, tych którzy już TAM są. Zapalamy znicze – lampki pamięci, która w nas trwa. Żarliwymi słowy – „Wieczne odpoczywanie, racz im dać Panie” – wznosimy pochodnie wiary i nadziei, że Ci, którzy nie byli nam obojętni…, że ich nieśmiertelny duch – kiedyś, w Domu Ojca, dozna wytchnienia i radości. Zatrzymujemy się dłużej nad grobami, pomnikami, mogiłami i obok modlitwy ulatują ku niebu pytania. Bo, ile ludzkich istnień okrytych cmentarną płytą, tyle pytań. A gdyby można było uchwycić, te najboleśniejsze, na wielu nagrobkach zamiast „Bóg tak chciał” czy „Powiększył grono aniołów” wyryto by bolesne: „DLACZEGO?” Miną lata, wyblakną zdjęcia, obok grobu naszych bliskich wyrosną inne, a większość zapytań pozostanie nierozstrzygnięta. Czas leczy rany, ale… czy wszystkie, i czy… tak do końca?

W zakątku naszego „starego” garbowskiego cmentarza, znaleźć można wiele nagrobków i zapomnianych mogił. Zza gęstwiny dzikiego zielska wyglądają samotne krzyże i pozostałości nagrobnych płyt pogryzione nieubłaganym zębem czasu. I właśnie te skrawki kamieni i żelaza rozczulają najbardziej. Samotnością, opuszczeniem. I gdyby mogły przemówić, powiedziałby, kto pod nimi śpi.

znaleziony w zaroślach

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *