Złe wieści dla bogucińskich organizacji

Po raz kolejny, jak groch o ścianę, odbił się głos lokalnych społeczników. Tym razem głusi na apel o sfinansowanie wynajmu lokalu dla bogucińskich grup i organizacji okazali się radni gminy Garbów. Prośba Stowarzyszenia „Mój Bogucin” występującego zarówno w swoim imieniu, jak i w imieniu pozostałych wiejskich ugrupowań została w całości odrzucona. Zdecydowanie przeciwny temu wynajmowi był również wójt gminy.
To już któraś z rzędu czerwona kartka dla ludzi, którzy w ramach określonych ról społecznych kreują lokalną politykę społeczną.

Tu nie chodzi o jakieś mało znaczące środowisko, ale o prawdziwy kapitał ludzki, który w normalnych warunkach powinien znaleźć, i w wielu kręgach znajduje, akceptację i wsparcie ze strony władz samorządowych.

Przypomnijmy niektóre z działań i osiągnięć poszczególnych grup, działających na terenie Bogucina:

KGW – założone w roku 1962. W kategorii wieńców współczesnych zajmowało 3 razy drugie miejsca na dożynkach wojewódzkich oraz 4 razy pierwsze i 1 raz drugie miejsce na dożynkach powiatowych. Od wczesnych lat dziewięćdziesiątych wykonuje dekoracje dla kościoła parafialnego w Garbowie;

BKS Bogucin – klub sportowy założony w roku 1993. Był inicjatorem i głównym wykonawcą dobudowanych pomieszczeń przy budynku Szkoły Podstawowej.  Organizator festynów sportowo-rekreacyjnych w latach 1992-96. W latach 1999 – 2001, jako pierwszy klub w historii Garbowszczyzny występował w lubelskiej klasie okręgowej;

Stowarzyszenie „Mój Bogucin” – założone w roku 2012. Organizator festynów sportowo-rekreacyjnych w latach 2013-14 oraz licznych imprez o charakterze kulturalnym i integracyjnym. Angażuje się też w niesienie pomocy dla najbardziej potrzebujących.

Dziecięcy Zespół Tańca „Bogutki” – założony w roku 2011. Występował m.in. w Warszawie w budynku sejmu RP oraz reprezentował gminę na powiatowych dożynkach gminnych w Radawcu.

Grupa młodzieży wiejskiej była współorganizatorem ubiegłorocznych uroczystości upamiętniających 70-lecie pacyfikacji kolonii „Las Boguciński” oraz brała udział w ogólnopolskim festiwalu filmów „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci”, który przed rokiem odbył się w Gdyni.

Większość radnych gminy Garbów stoi twardo na stanowisku, że miejscem, które skupia ludzi chcących uczestniczyć w życiu kulturalnym i sportowym wsi powinna być szkoła, choć z sali obrad pojawiły się również głosy przeciwne wykorzystaniu budynków szkolnych na cele społeczne.
W razie takiej konieczności wskazywano na potrzebę dopilnowania, by organizacje miały o wiele swobodniejszy dostęp do wybranych pomieszczeń niż ten, jaki jest teraz.
Szkoda, że w tym przypadku nie uwzględniono faktu, że wszystkie inne wioski mają, albo miały, odrębne budynki, i że na ich utrzymanie przeznaczane są corocznie z kasy gminy niemałe środki.
My, Bogucinianie, mimo, że stanowimy ponad tysięczną społeczność, z jakichś tajemniczych przyczyn nie jesteśmy godni do poniesienia przez gminę takich wydatków.
Czujemy zawód i gorycz, ale nie zamierzamy składać broni.
Nie możemy zagubić naszych lokalnych tradycji kultywowanych z pokolenia na pokolenie, ani utracić cennych zasobów ludzkich. Nie wolno nam.

Skoro nie udało się z wynajmem, jesteśmy zmuszeni do szukania innych dróg.
I dlatego, w najbliższym czasie, wraz z sołtysem i miejscowymi radnymi zamierzamy negocjować z dyrekcją szkoły warunki adaptacji pomieszczeń szkolnych, mogących zaspokoić potrzeby w/w organizacji – także w zakresie przechowywania sprzętu, urządzeń i materiałów, będących na ich wyposażeniu.

Będziemy na bieżąco informować naszych czytelników o postępach rozmów.

 

 

 

9 komentarzy

  1. Agnieszka pisze:

    Judym i jemu podobni nigdy nie mieli lekko, ale nie poddawali się. My też tego nie zrobimy.

  2. a co u was tak cicho pisze:

    A co Was tak cicho? Po takim lekceważeniu na sesji powinno kipieć. Przecież to skandal te wypowiedzi z sesji.

    • Monika Kamińska pisze:

      “a co u Was tak cicho”, uważamy, że internet nie jest odpowiednim narzędziem do załatwiania tego typu spraw. Łatwo się pisze, gdy nie widzimy kto za słowami ukrywa się. Napisać można wszystko i w różnej formie tej grzecznej lub tej obraźliwej. Aby cel osiągnąć należy jednak posunąć się do konkretniejszych metod, takich jak bezpośrednia rozmowa.”Smarowanie ” za czyimiś plecami robi efekt odwrotny, więcej się zaszkodzi niż pomoże. W tym momencie jestem w stanie przytoczyć wiele przykładów tego typu działania, które mają miejsce w naszej gminie i jak było do przewidzenia miały odwrotny efekt niż zamierzony cel.Nie jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy posuwają się do tego typu metod, zapominając kim jest człowiek.

      • Robert pisze:

        Czy milczenie wobec nieprawości i poniżania innych to przejaw człowieczeństwa? Nie, to przejaw wygodnego, zwierzęcego poddania się silniejszym.

        • Krzysztof pisze:

          Robercie, to, co ty nazywasz zwierzęcym poddaństwem, dla innych jest jedną z form współżycia społecznego.

          Nie jesteśmy pozbawieni wad i słabości. Podobnie jak ty. Jednak, w odróżnieniu od ciebie, potrafimy się do tego przyznać. Nie mniej nie potrzebujemy otwartej i bezwzględnej wojny z kimkolwiek. Taka postawa nie oznacza zgody na wszelkie zło tego świata.

          Zasada „Oko za oko, ząb za ząb” – ma się nijak do „języka miłości”, o którym tak często i chętnie wspominasz, który propagujesz. Nie uznajemy jej. Powinieneś wiedzieć, że spokojem, cierpliwością i pokorą można osiągnąć dużo więcej niż pychą, wrogością i arogancją.

          Mieszkamy tu o wiele dłużej niż ty i doskonale wiemy, jak sobie radzić w środowisku, które dla ciebie jest ciągle nowe, i które dopiero odkrywasz. Utożsamiasz się z nim jako mieszkaniec Bogucina, a jednocześnie uznajesz tylko swoje metody działania, tylko swoje racje, tylko swoją prawdę.

          Nie chcemy twoich rad, bo nie jesteś dla nas żadnym autorytetem. Początkowe zauroczenie twoją osobą minęło i nigdy nie powróci.
          Przykre to, ale prawdziwe.

          Przypomnę ci twoje słowa: „nie atakujmy się wzajemnie!”. Wygrzeb je sobie z zakamarków pamięci. My nie musimy. My o nich doskonale pamiętamy.

          • Robert pisze:

            Krzysztofie, a powiedz gdzie ja Cię zaatakowałem? Nic takiego nie miało miejsca. Nie wiem skąd nagle ten temat. Że na serwisie naszgarbow.pl jakiś użytkownik napisał jak to wszystko widzi. Nie miałem podstaw, aby ten komentarz odrzucić. Tak Cię to uraziło, że mścisz się tutaj na mnie? Ale po kolei.

            Cała ta rozmowa jest potrzebna nam i lokalnej społeczności. Nie mam nic do ukrycia mogę otwarcie o wszystkim rozmawiać. Nie mam też problemu z przyznawaniem się do błędów, które każdy popełnia. To z czym mam trudności to z nazywaniem czarnego białym i z lekceważeniem zasad, które nie mogą żadną miarą być lekceważone. Pozwól, że spokojnie odniosę się do tego, co napisałeś, gdyż moim zdaniem trochę inaczej mają się sprawy, o których piszesz. Przeczytaj cierpliwie i bez emocji, które bywają złym doradcą. Spróbuj otworzyć się na inne spojrzenie bo przecież, ci którzy tu przyjeżdżają nie tracą prawa do widzenia spraw po swojemu.

            Nie wyznaję zasady “oko za oko ząb za ząb”. Próbujesz mnie błędnie zaszufladkować i zdezawuować w oczach ludzi, gdy tak piszesz. Wyjaśniam. W sprawach prywatnych generalnie odpuszczam wszystko i wszystkim. Jeżeli znasz kogoś kogo prywatnie skrzywdziłem to niech się zgłosi. Tutaj panuje miłosierdzie. W sprawach jednak wspólnotowych i samorządowych jest całkiem inaczej. Życie publiczne kieruje się sprawiedliwością (Benedykt XVI). Nie unikniemy tego. Kierujemy się sprawiedliwością i musimy wzajemnie od siebie wymagać, bo dobro, którym obracamy nie należy jedynie do nas. Wiem, że wielu z Was tego nie czuje czy nie rozumie – tu jest miejsce na wzajemne poznanie racji, a nie na wykluczanie kogoś. Podobnie jest z “pokorą, cierpliwością i spokojem”, o których piszesz. Rozumiem, że mówimy o relacjach samorządowych, a nie o życiu prywatnym. Zapytam. Co żeś takiego uzyskał dzięki praktykowaniu tych postaw. Nic, jedynie lekceważenie ze strony władz, które trochę pozornie się ugięły przed wyborami. Teraz widzisz co jest. Moim zdaniem mieszasz znaczenia słów, których używasz. To, co nazywasz tutaj pokorą jest zwykłym poniżeniem, żeby coś do miseczki nakapało, to co nazywasz cierpliwością jest rezygnacją z osiągnięcia słusznego dobra, o które trzeba się starać, a to co nazywasz spokojem jest zwyczajnym bezruchem, który do niczego do tej pory w relacjach z wrogim wam samorządem nie doprowadził i zapewniam Was, że niczego od tych ludzi w ten sposób nie uzyskacie. To nie ten typ. Ale to Twój/Wasz wybór. Nie rozumiecie, że cały konflikt ma charakter strukturalny i polega na tym, że Wasz rozwój to ich zmierzch. Dlatego właśnie nie chcą pomagać, a nie z powodu takiego czy innego zachowania. Jako mieszkańcy i obywatele musie stanowczo wymagać i nazywać sprawy po imieniu. Nie ma to nic wspólnego z arogancją, pychą czy wrogością. Rozliczanie urzędników jest dla części ludzi czymś normalnym. Inni jakby tego nie rozumieją. Tu znowu jest miejsce na szukanie wzajemnego zrozumienia. Trzeba zrobić rozwojowy krok do przodu w tej materii, którego Ty wydajesz się Krzysztofie nie chcieć zrobić. Dlaczego jednak powstrzymujesz innych.

            Wytaczasz argument “z czasu zamieszkania czy zasiedzenia”. Ja widzę to inaczej. Nie wyjechałem z Polski przyjeżdżając do Bogucina. Kocham polską wieś, ale nie wszystko, co jest tu zastane jest dobre. Są również rzeczy, które wymagają społecznej zmiany i rozwoju. To normalne. Część ludzi, których poznałem, chociaż również mieszka tutaj od pokoleń, twierdzi tak samo jak ja. Więc nie jest tak, że zasiedzenie ma absolutną moc. Nie możesz oczekiwać, że każdy nowy osadnik będzie się w 100% dostosowywał do Twojej linijki, albo siedział cicho. To nie jest sposób. Absolutną moc ma jedynie wspólne szukanie drogi rozwoju opartej na słuszności, sprawiedliwości, przyzwoitości czyli na uniwersalnych zasadach, do których wszyscy muszą się ciągle dostosowywać bez względu na czas zasiedzenia… Ja widzę Bogucin w perspektywie przyszłego pokolenia, a Ty wydajesz się widzieć go w perspektywie przeszłego. To jest zasadnicza różnica w podejściu, ale wcale postawy te nie muszą się wzajemnie wykluczać. Bogucin za 15 lat będzie wioską, która będzie miała drugie tyle mieszkańców i coraz mniej będzie ważne, kto jak długo mieszka. Długość mieszkania w danym miejscu nie jest absolutną wartością. To oczywiste. Czasem “przybłędy” wnoszą wiele wartościowych rzeczy, które nigdy by bez nich nie powstały. Żeby to przyjąć trzeba otworzyć się na zmianę, a nie absolutyzować zdanie: “mieszkamy tu o wiele dłużej”. Kto rezygnuje ze spojrzenia z zewnątrz rezygnuje z drogi rozwoju.

            Piszesz Krzysztofie “nie chcemy twoich rad, nie jesteś dla nas żadnym autorytetem”. W tym zdaniu przemawia przez Ciebie personalna niechęć do mnie. Nie zależy Ci na słuszności, ale na wykluczeniu mnie. Nie martw się. Nie mam ambicji na zdobywanie “listków chwały”. W ogóle mnie to nie interesuje. Nie jestem w tym sensie żadnym zagrożeniem. Ta osądzająca mnie niechęć objawiła się już na historycznym spotkaniu w sierpniu. Odpowiem tak. Każdego warto posłuchać. Ja Ciebie i wielu innych osób też słucham próbując uczyć się tego konkretnego kawałka Polski. Rezygnacja z cudzej rady i spojrzenia to właśnie “lokalna wyniosłość” z której wynika nierozumna chęć kurczowego trzymania się tego co “było zawsze” – to droga powtarzania ciągle tych samych błędów, tych samych “nierozwiązywalnych” problemów w kontaktach z władzą, droga wiecznego poniżania i rozgrywania lokalnej społeczności. Jak możesz tego nie widzieć? Powtarza się brednie o jakimś dzieleniu, jątrzeniu itp… A przecież sam doskonale wiesz, że podziały istniały zanim tutaj zamieszkałem. Sami o nich opowiadaliście, a my z żoną nie znając jeszcze ponad 2 lata temu lokalnych realiów bardzo się temu dziwiliśmy i nie rozumieliśmy dlaczego tak jest.

            Zobacz co zrobiłeś. Ktoś wyraził swoją opinię w ważnej sprawie. Trzeba było mu spokojnie odpowiedzieć, a nie przechodzić do ataku na mnie. Wiesz ile przeżyłem bez większych emocji takich opinii na swój temat w ciągu ostatnich 2 lat? I to wszystko tylko dlatego, że w styczniu 2013 zabrałem głos na sesji rady gminy jako mieszkaniec. Od razu rozpętało się gminne szaleństwo bo przyszedł ktoś i powiedział coś, co naruszało plany i interesy lokalnej grupy. Znoszę to z cierpliwością i nie obrażam się. Prawda i dobro publiczne kosztują. A ty przez jeden komentarz, który jakoś Cię dotknął, którego nie ja jestem autorem, co musisz przyjąć do wiadomości, atakujesz mnie personalnie na serwisie internetowym, który stworzyłem i który z dobrym sercem oddałem stowarzyszeniu – choć przecież nie musiałem tego robić. Oddając Wam bogucin.net chciałem, abyście się rozwijali i aby to wszystko służyło dobru wspólnoty – dobru opartemu na zasadzie słuszności i prawdzie, a nie na tym, że ktoś dłużej czy krócej tutaj mieszka i że są takie czy inne frakcje czy jakieś zupełnie dla mnie kiedyś niezrozumiałe lokalne interesy i ambicje. To, co piszę w żadnym sensie nie jest atakiem, ale zwykłą rozmową. Ty, który tak troszczysz się o “styl” nie czujesz tego, że atakowanie darczyńcy jest czymś niesmacznym.

            Ta cała dyskusja z pewnością lokalnej społeczności jest bardzo potrzebna i w żadnym razie nie wolno jej blokować. Wielu chce się na nią zamknąć, zamiatać całe tony spraw pod dywan, wykluczać z obiegu tych, którzy mają odwagę niezależnie myśleć i mówić jak jest. Muszą oni wiedzieć, że samoświadomość i wychodzenie niejako poza siebie przez daną społeczność jest warunkiem twórczego przejścia kulturowego w przyszłość, która może dzięki temu być czymś więcej niż odnoszeniem się do wspomnień z przeszłości – choć to też cenne. Ludność napływowa również potrzebuje otwartości i zrozumienia ze strony świata lokalnego. Część ludzi to przyjmuje, a część traktuje jako zagrożenie dla zachowania jakiegoś tam status quo. A przecież nikomu nie wolno blokować naturalnych procesów. Mamy obowiązek je uszlachetniać i rozwijać. Osobiście mam nadzieję, że to stopniowo będzie się to działo i że żaden hamulcowy, bez względu na to czy długo czy krótko tutaj mieszka, nie będzie w stanie tego rozwoju zatrzymać. Mówię tak, bo dla mnie Bogucin to bardziej Polska niż część gminnego “ekosystemu”, który nie jest przecież wieczny.

  3. Robert pisze:

    Dziękuję redakcji bogucin.net za opublikowanie mojego poprzedniego komentarza.

    A jeżeli chodzi o “zgłoszenie” pana Konrada to powiem tak. Osobiście nigdy pana nie skrzywdziłem, chyba, że ma pan na myśli pewne koszty bycia synem osoby publicznej. Cóż moja rodzina też nosi ten ciężar. My się sprawami prywatnymi nie zajmujemy – nawet w stosunku do osób publicznych. Pisałem o tym nie raz. Trzymamy się tego, co widzimy na sesjach, komisjach i w dokumentach. Pragnę przypomnieć, że to Pana tato zaczął wchodzić na grunt spraw prywatnych w stosunku do mojej osoby i zaczął o nich opowiadać, zresztą kłamstwa i insynuacje, na forum publicznym i to ja mogę się czuć bardziej od Pana skrzywdzony w tej materii – nie wspominając o osobistych “szatańskich” wyzwiskach, jakie z Pana ust wyszły. To tyle tytułem wyjaśnienia.

  4. redakcja pisze:

    W związku z zarzutami, że nasza redakcja nie publikuje niektórych komentarzy, oceniając je jako prowokacyjne i agresywne, informujemy, że będziemy udostępniać tylko wypowiedzi tych rozmówców, którzy nie kryją się za anonimowym nickiem. Sprawa dotyczy rozpoczętej dyskusji mającej odnośnik do zebrania wiejskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podaj wynik działania * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.