Okruchy ciepłych wspomnień

Za oknem zima ostro trzyma. Śnieg i mróz nie odpuszczają. Szczęśliwi ci, którzy nie marzną. Szczęśliwi ci, których ogrzewa płomień kominka. Szczęśliwi ci, których ogrzewają wspomnienia lata. Mnie grzeje i to i to.

Bardzo lubię wycieczki po naszym kraju. Zawsze można znaleźć tu coś ciekawego i nowego. Tego lata odwiedziłam miasto Pisz. Polskie, nieduże miasteczko z zadziwiającą zabudową. Tak jakby ktoś wziął w ręce klocki i podrzucił do góry, a one rozproszyły się wokół. Albo może jakby balonik z zabudową miejską już gotową napompować bardzo mocno. Jest trochę pod tym względem podobna do naszego Bogucina – luźna zabudowa na dużej przestrzeni. Pomiędzy poszczególnymi częściami miasta odległości są spore i często jeszcze niezagospodarowane. Zdarzało mi się spacerować przez ponad pół kilometra wzdłuż dzikiej łąki, po obrzeżach pól. W granicach miasta, oczywiście.

Ulice są szerokie, chodniki również i moje zdziwienie tym faktem się rozwiało po chwili gdyż ogromna liczba mieszkańców Pisza porusza się po nim na rowerach. Dużo starszych osób, rodziny z dziećmi, młodzież – wszyscy na rowerach! Byłam tym zachwycona. Zwłaszcza odsetek osób starszych mnie poruszył. Chociaż przy znacznych odległościach do sklepu czy urzędu to raczej oczywisty sposób pokonywania dystansu.

To jest miasto, więc jest rynek, trochę starej zabudowy dodającej uroku powstałym w ich pobliżu nowoczesnym blokom. A wszystko skąpane w zieleni drzew! Mnóstwo drzew! Najlepiej ocenić to można oglądając panoramę miasta z wieży ciśnień. Na jej parterze znajduje się bistro, skąd kawę lub herbatę można zabrać na oszkloną platformę widokową. Windą! Tam spokojnie, przy stoliku lub na poduchach można kontemplować przepiękne widoki. A potem, schodkami w dół, powoli schodząc podziwiać można wystawę prac plastycznych rozwieszoną na ścianach klatki schodowej.

Uroczy most spacerowy w pobliżu rynku przeprowadza przez rzekę na zielony skwer, gdzie w cieniu można delektować się lodami z Mazurskiej Manufaktury Lodów Rzemieślniczych. Pyyycha! Smaki po prostu odlotowe! Rokitnik, Kasza manna z maliną, Ser Kozi, Cytryna z Bazylią! I dużo innych. Ogórek i szpinak też były! Coś niesamowitego!

Pisz, oprócz rzeki Pisy ma także plażę nad jeziorem. Można więc tu się i popluskać i jachtem popływać. W zależności od preferencji i zasobności portfela są dostępne też różne miejsca noclegowe, bardziej i mniej wypasione, hotel czy bungalow, pokój czy mieszkanie.

Nie jest to miasto typowo komercyjne, nastawione na turystykę i obładowane atrakcjami. Jest spokojnie, bez przeładowania reklamą konsumpcji. Mam wrażenie, że jakby trochę uśpione, czekające na to, co się wydarzy, na jakiś pomysł. Miejsca jest dużo, możliwości ogromne, ale dzieje się niewiele. Mi akurat to odpowiadało. Jako miejsce wypoczynku sprawdziło się wyśmienicie i nie zdążyłam się znudzić. Tylko roweru mi brakowało…