Koniec wakacji

Koniec wakacji źle się kojarzy. Jako koniec odpoczynku, początek pracy i obowiązków. Ale czy wszystkim i czy tylko tak?
„Położył się Dyzio na łące, przygląda się niebu błękitnemu i marzy…”

Oddech nie dla wszystkich

Wakacyjne miesiące są okresem wytężonej pracy dla rolników. Żniwa, sianokosy, zbiór warzyw, owoców i ziół. Gospodynie domowe szaleją w kuchni przy przetwarzaniu darów natury, zapełniają się spiżarki i piwniczki. Na później, na zimę. Rodzice też nie mają lekko. Zapewnienie opieki i rozrywek dzieciom podczas przerwy w działaniu szkoli to też dodatkowy wysiłek. Dla nich, dla babć, dziadków, cioć, wujków i starszego rodzeństwa. Jeszcze inną grupą jest ogrom młodych ludzi pracujących zarobkowo w wakacje oraz cała branża turystyczno-rekreacyjna. Są więc tacy, którzy końca tego „leniuchowania” wypatrują z radością.

Wsparcie dla duch

Odpoczynek to nie tylko wyjazdy typu „all inclusive” , bliższe i dalsze. To może być spokojny pobyt na wsi, czas spędzony na spacerach, obserwacji przyrody. A cuda zdarzają się co chwilę, tuż obok. To, że mieszkamy na wsi nie oznacza, że potrafimy się tym cieszyć. Zaganiani przy codziennych obowiązkach nie zwracamy uwagi na piękno obok nas. Przeświadczeni o tym, że wypocząć można tylko na wyjeździe nie dostrzegamy możliwości będących w zasięgu ręki. Odpoczywać można po trochu, na raty. Czasem wystarczy niewiele: wyłączyć telewizor i radio, odłożyć telefon. Przestać się śpieszyć, usiąść lub pójść na spacer. W ciszy. A cisza jest dziś towarem deficytowym. Świat wokół huczy muzyką, rozmowami, maszynami. Nawet nocą. Nie tylko w mieście.
Czas na regenerację ciała i ducha trzeba odnaleźć samemu. W okruchach codzienności, między kuchnią a podwórkiem. Nie jest tak trudno schować się na chwilę przed światem. Na kilka swobodnych oddechów. Zakrzyczani, zestresowani i zagubieni w codzienności musimy znaleźć dla siebie czas na odpoczynek. I nie zadręczać się wyrzutami, że w tym czasie można było przecież coś zrobić! Na wszystko przychodzi odpowiednia pora. Człowiek wypoczęty myśli i pracuje inaczej, wydajniej.

Wakacyjne pyszności dla ciała

Nie tylko ducha trzeba wspierać. Ciało też. Tu jednak łatwo znaleźć pomoc. Wszędzie wokół rośliny wyciągają do nas swoje ręce i wołają: zjedz mnie, a dam ci siłę i energię, pomogę pozbyć się zanieczyszczeń!
Teraz jest dobra pora na jarmuż. Można z niego zrobić przepyszne koktajle na drugie śniadanie, podwieczorek czy kolację. Albo po prostu na przekąskę. Internet wprost zalewa ilością przepisów. Na słodko z bananem i mlekiem, na wytrawnie z jogurtem i ogórkiem. Proporcje najlepiej dobrać samemu, co komu smakuje. Tak samo dodatki. Ja do tego wytrawnego dodaję jeszcze koperek i sól kłodawską. Ten na słodko doprawiam sokiem z limonki.
W ogrodach królują buraki czerwone. Sok z niego można zrobić bez sokowirówki. Wystarczy zetrzeć na tarce i wycisnąć. Powstaje doskonała baza do mieszanek sokowych, dodatek do smoothe (z arbuzem i cytryną) czy też lodów. Te ostatnie gorąco polecam. Są pyszne!
Sok z marchewki zna pewnie każdy. Tu też można szaleć z dodatkami. Na słodko i wytrawnie. Sprawdzi się tu jabłko, seler naciowy, malina, jeżyna.
Sezon pomidorowy w pełni, więc i o tym warzywie słów kilka. Wystarczy pokroić i odstawić. Sok sam wypłynie. Dodatek soli kłodawskiej przyśpieszy ten proces. Doprawić go można bazylią i czosnkiem. Taki sok pomidorowy można też pasteryzować. Dobrze się przechowuje.
Pysznie i zdrowo można zakończyć wakacje. Z maseczką z ogórka na twarzy i kubeczkiem smoothe w ręce pooglądajcie na chmury na niebie.