„Ciągną, ciągną sanie…” na kulig 2016.
Nareszcie zawitała do nas zima. Tak prawdziwa – wystrojona w białe szaty. I spaceruje w tych szatach na tyle długo, że po trzech latach „absencji”mogliśmy zmierzyć się z jej śnieżną powłoką na wieczornym kuligu w Nowym Gaju nieopodal Wojciechowa. Była sanna w blasku księżyca i – ognia z trzymanych przez uczestników pochodni. Była bitwa na śnieżki pod tytułem „Ratuj się, kto może!”. Mimo to, nikt się nie zgubił, ani nie wypadł z sań, choć przeżyliśmy chwile trwogi, podczas gdy, kulig pędził niczym błyskawica. Pędził prawie jak w piosence Skaldów:
„Ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki
Hej, jadą w saniach panny, przy nich janosiki
Coraz który krzyknie nie wiadomo na co
Hej, echo odpowiada, bo mu za to płacą
Spod kopyt lecą skry, hej lecą skry
Zmarznięta ziemia drży, hej ziemia drży
Dziewczyna tuli się, hej tuli się
Z kopyta kulig rwie, hej kulig rwie
Patrz gwiazdy świecą w domach, nisko na dnie
Z kopyta kulig rwie…
Pędzi, pędzi kulig niczym błyskawica
Hej, porwali te panny prosto od Kmicica
Zbójnik od Kmicica, zbójnik szarooki
Hej, z wierzchu baranica, a pod spodem smoking”.
A później należało się posilić i ogrzać przy ognisku, a jeśli komuś nadal doskwierało zimno – jedyne rozwiązanie stanowiły tańce na ogromniastym parkiecie. Szkoda, że Was tam nie było! Szkoda, ale całe szczęście, że coś – nieco uwieczniliśmy dla Was na fotografiach.

























