Walentynkowe przekomarzanki.
– Miłość na całe życie? To dobry tekst na dzisiaj – na Walentynki. Żeby kogoś poderwać!
Ale żeby na całe? Że niby co, że „cie nie opuszczę, aż do śmierci…”? Serce, ty moje, kto to wytrzyma? Raczej nie ty. Za delikatne jesteś. Zawału dostaniesz i po tobie!
– Oj, Rozum! Trochę wiary! WIARY!
– Wiary? Od wiary, to ty, Serce jesteś i tych twoich bredni dla naiwnych!
Dla mnie najważniejsze jest mędrca „szkiełko i oko”.
– Rozum, ja wiem, że masz swoje racje, że logika to podstawa twojego bytu, ale musisz przyjąć, że taka miłość jest możliwa! Ja ci to mówię. Ja!
– No, dobra Serce, nie ekscytuj się tak, tylko mów, jak ty to widzisz.
– Słuchaj Rozum, to nie jest tak, że dostajesz coś tak cennego jak miłość i nic z tym nie robisz.
Trzeba nad nią nieustannie pracować.
– Pracować? Przecież większość ludzi o tym nie wie.
– Masz rację, Rozum. Nie wie, albo nie chce wiedzieć. Bo są wygodni. Jeśli już coś mają, to myślą, że dostali to na zawsze. Tymczasem miłość wymaga czasu…
– Czasu? Co ty, Serce, z choinki się urwałeś? Ludzie go nie mają. Gdyby tylko był towarem w markecie, staliby w kolejkach!
– Nie przerywaj, Rozum. Miłość wymaga czasu, wysiłku…
– Wysiłku? Żeby im się jeszcze chciało chcieć!
– Rozum, ja przy tobie zwariuję! Daj mi dokończyć.
– Sorry, Serce. Już się zamykam.
– Wymaga też – cierpliwości.
– No, teraz to Serce pojechałeś! Po całej bandzie!
– Co się czepiasz! Nie opowiadam ci bajek. Znam takich, co im się udało!
Spójrz na fotografie moich dziadków. Są ze sobą 50 lat i ciągle powtarzają, że nie żałują żadnego dnia, żadnej godziny, żadnej minuty i gdyby mogli cofnąć czas… nie zmieniliby nic. Nic! Bo od samego początku wierzyli, że są połówkami tej samej pomarańczy.
Agnieszka

