Kartka z kalendarza – 13 grudnia 1981

Dzisiaj mija 33 lata od wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Tego dnia na ulice naszych miast wypełzły czołgi, pojazdy opancerzone, wozy bojowe, zaroiło się od mundurów; zamilkły telefony; o północy do drzwi domów tysięcy polskich działaczy opozycyjnych załomotały oddziały ZOMO a w mroźny niedzielny poranek rozgłośnie radiowo-telewizyjne sączyły złowieszcze słowa generała Wojciecha Jaruzelskiego:


 „Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej!
Zwracam się dziś do Was jako żołnierz i jako szef rządu polskiego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej.”

Powiało grozą. Starsi z trwogą powtarzali słowo „wojna”, mając w pamięci zawieruchę lat 1939-1945. Młodsi byli zdezorientowani. Najmłodsi nie mogli zrozumieć dlaczego w telewizji nie ma Teleranka.
Ale to już było…
Dziś mamy Polskę wolną. Wolną od uzbrojonych ZOMO-wców, armatek wodnych, nocnych aresztowań, cenzury i przemówień dyktatorów, ale historycy wciąż spierają się o zasadność użycia siły przeciwko ludności cywilnej. Wśród nich panuje opinia, że wprowadzenie stanu wojennego było równoznaczne z zamachem. „Najdoskonalszy zamach wojskowy w historii nowożytnej Europy” – to słynne słowa Normana Daviesa.
Tyle historycy. A zwykli „prości” ludzie, uwikłani historią, na którą mieli niewielki wpływ i życiem
w trudnym okresie administrowania kraju przez reżim wojskowy, czyż nie mają moralnego prawa do osądu tamtych dni? Jedni wciąż nie mogą pogodzić się z doznaną krzywdą, inni wołają o zasypanie przepaści i odpuszczenie win. Jednym i drugim trudno odmówić racji.
Ale niełatwo przejść do porządku dziennego nad faktem, że co piąty Polak (tak wynika z ostatnich sondaży) nie wie, co wydarzyło się 13 grudnia 1981 roku. Pamięć o ofiarach represji, pamięć o tych wszystkich, którzy mieli odwagę powiedzieć „NIE” ówczesnemu systemowi władzy ludowej powoli gaśnie.
Przywracajmy ją, pisząc o tym i zapalając 13 grudnia o godz. 19.30 symboliczną świecę pamięci
w oknach naszych domów.

 
13

Tu znajdziesz utwory innych opozycyjnych twórców muzyki w epoce PRL.

1 Odpowiedź

  1. Krzysztof pisze:

    Pamiętam te czasy i pamiętam ten dzień. Zajmowałem się wówczas naprawą sprzętu RTV. Od rana przychodzili do mnie ludzie z prośbą o interwencję, bo – jak mówili – coś się stało z ich antenami. Odbiorniki radiowe i telewizyjne tylko „szumiały”. Wielu siedziało wtedy na dachach. Sprawdzali kable, rozbierali puszki, obracali anteny we wszystkie strony świata w poszukiwaniu sygnału telewizyjnego. Jeszcze nie wiedzieli, że ten, który niedługo do nich dotrze będzie oznaczał utratę wolności obywatelskiej, a nierzadko również tego, co człowiek ceni najbardziej: utratę wolności osobistej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *