Królowej Anielskiej śpiewajmy

Wiejskie kapliczki …

Wiejskie kapliczki, świątki przydrożne
w krajobraz ludzką ręką wpisane
Czasem przybrane w kwiatki i wstążki
czasem zniszczone i zapomniane

Wiejskie kapliczki z Chrystusem Panem
ukrzyżowanym w okrutnej męce
Lub z Matką Bożą, Królową Polski,
która Dzieciątko trzyma na ręce

Czasem wiadomo, kto je postawił
niekiedy autor już zapomniany
Wiejskie kapliczki przyjazne ludziom
czy to tutejszy, czy ktoś nieznany

Stoją w zadumie i wciąż czekają
może przechodzień pochyli głowę
Szepnie; dziękuję, Matko Najświętsza
albo; dopomóż zrozumieć „nowe”

A „nowe” weszło komputerami
telewizorem – złodziejem czasu
Mami barwami bajkowych światów
życiowe prawdy spycha do lasu.

Wiejskie kapliczki bogate w świątki
to taki pewnik, punkt zaczepienia
były i będą ludziom symbolem
opamiętania i przypomnienia.

Wiejska kapliczka, przy niej ołtarzyk
tu ksiądz odprawi pól poświęcenie
ołtarz otoczą wianuszkiem wierni
klękną pokornie na podniesienie.

W maju słowiki ludziom przypomną
czas na majówkę wieczorną porą
Matce Najświętszej wyśpiewać chwałę
do chóru ptaki swój trel dobiorą.

Wiejskie kapliczki żegnają swoich
przyjmując prosty krzyżyk drewniany
a na nim napis – świętej pamięci –
tego, co odszedł na Boże łany.

Wiejska kapliczka żegna wędrowca,
kiedy wyjeżdża hen, hen … w nieznane
Może przyklęknie, pochyli głowę
żegnając swoje strony kochane.

Wiejskie kapliczki witają z drogi
tych, co wracają po latach wielu
Widok starego krzyża przy drodze
oznacza – wreszcie dobrnął do celu.

I chociaż dobry Pan Bóg jest wszędzie
i zawsze mogę mówić do Niego
To przed kapliczką wiejską najlepiej
On na mnie patrzy, chroni od złego.

Czasem je polne kwiecie osypie
czasem radośnie ptaki świergocą
Deszczyk umyje, słonko ogrzeje
księżyc osrebrzy wędrując nocą.

Mężczyźni w hołdzie czapki uchylą
kobiety szepną: bądź pochwalony
dziecko przeżegna się przed kapliczką
w każdym zakątku Pan uwielbiony

Tu idę Panu za coś dziękować
tu mogę prosić będąc w potrzebie
U stóp kapliczki klęknę na trawie
by całym sercem uwielbiać Ciebie

Najlepszy Ojcze, Chryste Bolesny
Matko Najświętsza, któraś cierpiała
Zrozumcie ludzi w czasach współczesnych
by miłość Boża na nich czekała.

Dziś wieś zmieniła swoje oblicze
mentalność ludzi też się zmieniła
Kanony wiary wciąż takie same
a i kapliczka taka, jak była.

Ciągle goniący za czymś człowieku
w cieniu kapliczki przystań na chwilę
Popatrz na Niego, zajrzyj w głąb duszy
to tak niewiele, czasem „aż tyle”

Wiejskie kapliczki – świadkowie wiary
wysepki kultu bożego małe
Trwajcie przez szereg nowych pokoleń
nam na pożytek, Bogu na chwałę.

Zofia Abramek
Bogucin, IV 2014

Królowej Anielskiej śpiewajmy

Mija kolejny cudowny, zielony, pachnący wiosną, bzem i konwalią maj. Miesiąc bogaty w odcienie budzącej się do życia zieleni, bogaty w ptasie świergoty i trele gniazdujących skrzydlatych śpiewaków, bogaty w nadzieję życia wśród otaczającej nas przyrody z bliskiego sercu rodzinnego zakątka.

Tradycyjnie maj to też tzw. miesiąc Maryjny gdzie po wioskach porządkuje się, odnawia, zdobi kwiatami, girlandami i kolorowymi wstążeczkami przydrożne kapliczki i krzyże, jako miejsca wieczornych spotkań wiernych na śpiewanie pieśni Maryjnych i Litanii Loretańskiej. Ten piękny zwyczaj pamiętam z czasów dzieciństwa, gdzie wieczorne wyjścia na majówkę były przyjemnym i chętnie wypełnianym obowiązkiem. Dorośli śpiewali i modlili się z należytą powagą, a my dzieci staraliśmy się ich naśladować chociaż chłopcy czasem dokazywali strasząc nas chrabąszczami (w maju wytrwają młode i żerują na liściach). Pamiętam, że czekaliśmy, aż z każdego domu przybędzie ktoś pod figurę (tak się mówiło) i dopiero zaczynaliśmy śpiewać.

Czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają, obyczaje się zmieniają, tylko przydrożne krzyże i kapliczki zostają i są pieczołowicie przygotowywane do majowych nabożeństw pod wygwieżdżonym niebem. Zazwyczaj to jedna rodzina z pomocą sąsiadów „odpowiada” za wystrój tego szczególnego miejsca kultu religijnego i ten „obowiązek” przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Dzisiaj też w majowe wieczory o wyznaczonej godzinie idą pod kapliczkę ze stołeczkami, krzesełkami, kobiety w różnym wieku, aby spotkać się w przyjaznym gronie, otoczyć wianuszkiem odświętnie udekorowaną figurę Matki Bożej i śpiewać Jej podziękowania, prośby, nadzieje pięknymi słowami pieśni „idźmy, tulmy się jak dziatki – do Serca Maryi Matki!” Nie jest to żaden przymus ani obowiązek, ale potrzeba serca, okazanie wdzięczności, podziwu i szacunku Bożej Rodzicielce i uszanowanie tradycji przodków. Na współczesnych „majówkach” raczej dzieci i młodzieży nie widać (w mojej wiosce). Inaczej wygląda świat niż w czasach mojego dzieciństwa, zaszły wielkie zmiany,  które nazywamy postępem, żyje się dłużej, wygodniej i przyjemniej. Ten stan rzeczy należy zaakceptować bez względu na to, czy nam się podoba, czy nie i z sentymentem spojrzeć na wędrujące ze stołeczkami sąsiadki, a może do nich dołączyć? Jest u nas bardzo ciekawa publikacja wydana staraniem Parafii Rzymskokatolickiej p. w. Przemienienia Pańskiego w Garbowie pt. „Kapliczki i krzyże przydrożne w pejzażu Ziemi Garbowskiej” zawierająca fotografie i opis wymienionych w tytule obiektów. Są tam też 3 wiersze mojego autorstwa, z czego jestem bardzo dumna. Cieszę się, że mogę oglądać i słuchać majowych śpiewów pod kapliczką w Bogucinie, bo to piękne wspomnienia z dzieciństwa. Oby jak najdłużej przetrwała tradycja majówek, jako wyraz ludowej religijności i poszanowania tradycji naszych przodków.

Zofia Abramek


Pieśń do Matki Bożej z kapliczki w Bogucinie

Tuż przy drodze, na rozstaju
W starym sadzie wśród jabłoni
Jest w kapliczce Matka Boska
która nasz Bogucin chroni

Tu idziemy wieczorami
chwalić łąki umajone
Tu prosimy Matkę Bożą
Aby wzięła nas w obronę…

Zofia Abramek
Bogucin, V 1998 r.