Pomyśl, zanim uruchomisz opryskiwacz

Dziś po popołudniu, wracając z podróży, w moim kochanym Bogucinie już będąc, natknęłam się na widok, jeśli nie przerażający to na pewno zdumiewający. Dwóch naszych współobywateli jeździło z opryskiwaczem po polu. Smród chemikaliów roznosił się dookoła na duże odległości.

foto. internet

Ja rozumiem konieczność wykonywania takich czynności ale, drogi rolniku, nie o tej godzinie! Gdzie dbałość o środowisko, w którym żyjemy? Przecież od tej toksycznej chmury zginą tysiące pszczół! Czy Pan nie wie, że trzeba z opryskiem poczekać do wieczora?

W naszym wspaniałym kraju wprowadzono obowiązek szkoleń okresowych dla rolników, którzy wykonują opryski na swoich plantacjach. Niestety, widać nie do wszystkich dotarło przesłanie szkolenia.

Inna sprawa, że często takie szkolenie sprowadzone zostaje do podpisania papierka i wniesienia stosownej opłaty. Żenada.

Aby w obecnych czasach utrzymać rodzinę z pracy na roli trzeba się dużo “nagłówkować” i nakombinować, więc myślę, że inteligencji rolnikowi odmówić się nie da. Dlatego też apeluję gorąco do wszystkich by tego swojego rozumu używali na co dzień! Jeżeli zobaczymy, że sąsiad jedzie opryskiwać swoje pole w ciągu dnia, gdy owady i ludzie w polu pracują to zwróć mu uwagę na niestosowność pory! Chroń przyrodę bo ona cię żywi.

Gdy wyginą pszczoły, kto zapyli jabłonie, wiśnie truskawki, ogórki, pomidory, cukinie i inne warzywa i owoce? Skąd będziemy brali miód, wosk pszczeli i propolis? Straty takie są często trudno do odrobienia.

Tu jeden opryska, tam drugi niecierpliwy. W pole wyjedzie i problem zaczyna rosnąć. Ludzie też często odchorowują takie toksyczne powietrze, zwłaszcza dzieci. Tyle jest teraz alergików.

Proszę Cię, drogi rolniku, pomyśl o szkodach jakie wyrządzić możesz.

A tym, którzy upierają się bardzo przy swoich racjach i koniecznie chcą opryskiwać uprawy w dzień przypominam, że nieprzestrzeganie prawa pociąga za sobą konsekwencje finansowe. Jeżeli sumienie nie przemawia to może odchudzanie portfela zadziała…