Milczący Wołyń cz.3

Tylu ludzi zginęło a mogił zbiorowych nie widać, choć oczywistym jest, że musiano pochować ciała. Nie ma śladu po spalonych wioskach polskich. Las porasta miejsce tragedii lub ukraiński rolnik orze w tym miejscu pole.

Nieoznaczone groby

Leżą w niepoświęconej ziemi, zapomnieni. Nie tylko z imienia, nawet miejsce ich spoczynku pozostaje tajemnicą. O tym nie mówi się nawet i dziś: „Lepiej nic nie mów! Zobaczysz, przyjdą i zabiorą ci ziemię, wygonią z chałupy, bo nie ty ją zbudowałeś!”

Grobów nie ma też z innego powodu – można by przeprowadzić ekshumację, policzyć ofiary, podać ich wiek i przyczynę zgonu. W tej chwili liczba ofiar dalej jest nieznana, szacunki różnych badaczy różnią się nawet dziesiątkami tysięcy. Teraz nie ma pewności, co do liczby zabitych Polaków, nie ma dowodów zbrodni, która musiałaby przecież poruszyć opinię międzynarodową i domagać się jakiejś reakcji. A to nie byłoby dobre dla Ukrainy, która jeszcze dziś boryka się z różnymi problemami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Tak pojmowany patriotyzm wymaga milczenia, więc milczą, machną ręką i idą dalej. Zmarli nic nie powiedzą, zwłaszcza, gdy nie odnaleziono ciał.

Pomoc wrogom

Czystki na Wołyniu i Podolu przygotowały teren wojskom niemieckim, witanym tam entuzjastycznie przez ludność ukraińską. Zawiedli się jednak w swoich oczekiwaniach i Wolna Ukraina nie powstała. „Kali zrobił swoje – Kali może odejść”- można powtórzyć za Sienkiewiczem. Ukraińcy zwrócili swoją sympatię ku Rosjanom i dla odmiany pomagali im w walkach z Niemcami, znowu nabierając się na ich obietnice. Gdy wypchnięto wojska niemieckie daleko od granic znowu wystrychnięto ich na dudka. Jak konie z klapkami na oczach dawali sobą kierować i zostali z niczym. Bez własnego kraju, splamieni krwią niewinnych.

Moc ideologii

Ideologiczny dekalog UPA przeraża swoim przekazem. Wpajany czasem dobrowolnie, czasem na siłę, usprawiedliwiał wszelkie zło, każde okrucieństwo. Najbardziej zdumiewający jest fakt, iż ulegało mu nie tylko ciemne chłopstwo bez żadnej szkoły, analfabeci, ale także ludzie wykształceni i osoby duchowne z kościoła prawosławnego! Przerażająca jest zwłaszcza ta ostatnia grupa. Jak duchowny jakiegokolwiek wyznania chrześcijańskiego może wzywać do rzezi?? Jak chrześcijanin może coś takiego pochwalać?? Na mszy, w cerkwi, wśród świętych obrazów pop wyliczał krzywdy doznane przez naród ukraiński od polskiego pana i wzywał do krwawej zemsty: „Riezać Lachów!” To nic, że sąsiad Polak tak samo jak Ukrainiec klepał biedę, a ich dzieci razem biegały po wsi! Pop poświęcił siekiery, widły, kosy, pobłogosławił zgromadzonych i po nabożeństwie wierni prawosławni wyrżnęli polską część okolicznych wsi. Wszystkich Polaków. Małych i dużych, młodych i starych. A w najbliższą niedzielę, podczas mszy katolickiej zaryglowali drzwi kościoła i podpalili go, paląc żywcem wszystkich. „To sprawiedliwość! Należało im się! To jest nasze prawo!”- krzyczał z ambony pop w cerkwi na kazaniu. „Wrócicie to dam wam rozgrzeszenie, bo to dla kraju robicie, wolnego kraju!”

I szli na uśpione wioski, zakradali się pod drzwi w środku nocy, w świetle dnia. Bez wyrzutów sumienia mordowali niewinnych, a potem szli na nabożeństwo do cerkwi. Pop był dla nich wyrocznią, przewodnikiem duszy. Zagrabiony majątek miał im zapewnić dostatek na całe życie. Tak jakby skradziony podręcznik czynił z właściciela naukowca.

 

cdn