Genealogia rodzinna

Ciekawość korzeni rodzinnych towarzyszy nam od dzieciństwa. „Mamo, opowiedz o tym, jak byłaś mała!” – proszą dzieci. Opowieści babci czy dziadka brzmią jak bajki. W wieku dorosłym czasem zapala się lampka poszukiwań genealogicznych.

 

Zasoby parafialne

W parafiach przechowywane są akty ślubu, narodzin i zgonu parafian do stu lat wstecz. Dostęp do nich jest uzależniony od dobrej woli księdza oraz od interpretacji ustawy o ochronie danych osobowych. Trzeba przy tym dysponować jakąś wiedzą o przodkach. Tych najbliższych.

Tu z pomocą przyjdą na pewno żyjący członkowie rodziny. Rok i miejsce ślubu, narodzin czy zgonu powinien załatwić sprawę zlokalizowania szukanego aktu. Niezbędna czasami jest też znajomość nazwiska panieńskiego babci czy prababci.

Zasoby internetowe

Jeżeli przebrniemy przez ten etap, możemy dalej skorzystać z dobrodziejstwa internetu. Tu bowiem zamieszczone są akty metrykalne osób, które nie żyją, więc ich już RODO nie dotyczy.

Jest taki bardzo przydatny twór o nazwie: Portal Genealogiczny Lubelskie Korzenie (https//regestry.lubgens.eu). Jest to baza zeskanowanych ksiąg metrykalnych z parafii terenu Lubelszczyzny. Korzystanie z tych zasobów jest bezpłatne, na bieżąco wprowadzane są następne akty, więc z każdym dniem przybywa nowych dokumentów gotowych do przeglądania.

Oprócz katolickich są także wprowadzane księgi z innych wyznań: np. mojżeszowego czy ewangelickiego.

Poszukiwania przodków

Jeżeli znamy imię i nazwisko przodka możemy wprowadzić je do wyszukiwarki i wcisnąć „szukaj”. Pojawią się wszystkie osoby tak nazywające się widniejące we wszystkich dostępnych księgach z różnych parafii. Jeżeli nie zaznaczymy opcji „dokładnie imię i nazwisko” wyświetlone zostaną także osoby o podobnie brzmiącym nazwisku lub zawierającym w sobie dany układ liter.

Można też przeszukiwać po kolei wszystkie księgi z danej parafii sprawdzając po kolei interesujące nas zestawienia imion i nazwisk w poszczególnych rocznikach.

Błędny zapis

Pamiętać trzeba o tym, że czasem imię czy nazwisko zostaje źle zapisane. Czasami przestawione litery, czasami jakiejś zabraknie. W dawniejszych czasach analfabetyzm był powszechnym zjawiskiem i przy spisywaniu aktów w kancelarii parafialnej dochodziło do pomyłek, bo pisarz źle usłyszał albo zgłaszający źle powiedział. Zamiennie stosowano np. imię Maria i Marianna. Dla nas to dwa różne imiona.

Drugim powodem omyłki jest współczesne błędne odczytanie zapisu. Niestety nie wszyscy zapełniający księgi pochwalić się mogli ładnym pismem. Czasami otrzymujemy do odszyfrowania okropne bazgroły. Jeżeli zaś dodać do tego jeszcze obowiązujący jako urzędowy w pewnych latach język zaborcy to schody robią się co raz bardziej strome. Tym bardziej, że z tą znajomością języka też różnie bywało. Zdarzają się wplatane w wyrazy polskie litery, czasem polski wyraz zapisany tylko literami obcymi a nie przetłumaczony na język obcy, o poprawnej gramatyce to już w ogóle trudno mówić.

Źródło wiedzy

Im starsze akty, tym więcej możemy się z nich dowiedzieć. Pojawiają się w nich informacje w którym domu w jakiej miejscowości mieszkał przodek, jaki zawód wykonywał, często określano również stopień pokrewieństwa pomiędzy nim a świadkami spisywania aktu. Poziom wiedzy o rodzinie rośnie.

Warto zadać sobie trud poszukiwań. Pomimo tego, ze otrzymujemy czasem tylko suche fakty typu: urodził się, zmarł, ożenił się. Możemy z uzyskanych informacji zbudować drzewo, którego owocem jesteśmy właśnie my.