Wiejskie sprawy

 

Jakiż piękny jest ten nasz Bogucin! Tyle się dzieje! Bardzo przedsiębiorczy ludzie tu mieszkają. W domach rozrzuconych po pagórkach i dolinkach kwitnie życie. Wciąż rosną nowe budynki, przybywa nowych mieszkańców.

Szkoda byłoby nie wykorzystać tego potencjału. Są tu ludzie chcący robić coś dla miejsca, gdzie przyszło im mieszkać, trzeba im to umożliwić!

Wszystko, co zrobimy dla Bogucina przyniesie owoc właśnie nam, mieszkańcom. Tak w zasadzie jest to więc praca dla siebie.

To przecież my najczęściej jeździmy lokalnymi drogami, my korzystamy z miejscowej biblioteki, sali gimnastycznej, placu zabaw czy boiska. To, co uda nam się wypracować, wyprosić czy wybudować dla wsi jest naszym wspólnym dobrem. I pozostanie po nas dla przyszłych pokoleń. Dlatego warto pracować społecznie – jesteśmy częścią społeczności.

Patrząc uważnie dookoła każdy z nas zauważa jakieś braki, dla każdego coś innego będzie najpilniejsze do zrobienia i niezbędne. I dobrze. Różni są ludzie, różnie patrzą. Dzięki temu mamy bogaty wachlarz spraw do załatwienia. Oczywiście nie wszystko da się zrobić od razu. Są różnorakie ograniczenia, chociażby finansowe. Plany jednak trzeba precyzować i je realizować.

Dyskusje

Zebrania wiejskie, w których dane mi było brać udział, charakteryzowały się dość wysoką temperaturą dyskusji. Każdy mógł się wypowiedzieć i kto chciał, ten skorzystał z tej możliwości. Dobrze, że mamy duże grono ludzi, którym na sercu leży dobro wsi. Pamiętać tylko należy o tym, by broniąc swoich racji nikogo nie obrazić i wysłuchiwać racji oponenta. Czasem bywa to trudne, gdy emocje zaczną brać górę. Opanowanie i rzeczowość polemiki nie idą w parze z zaangażowaniem oponentów. Szkoda tylko, że czasem okazuje się, że tak naprawdę chodzi tylko o to, by postawić na swoim a nie wywalczyć coś dla innych. Nasze wady narodowe, pycha i buta, obróciły w pył niejedną wartościową inicjatywę. Sztuki dyskusji na poziomie pochodzącej z niektórych współczesnych mediów się nie nauczymy!

Zawsze jest dużo do zrobienia w rodzimej wsi. To tak jak z domem, który przecież nawet dopiero oddany do użytku stale wymaga naszej pracy, naszej uwagi, nowych rozwiązań i remontu starszych sprzętów. I przynosi to wiele radości, gdyż dzięki temu lepiej się w nim żyje.

Boisko szkolne

Salę gimnastyczną mamy. Bez wnikania w charakterystykę tego budynku, nie jest on jedynym obiektem sportowym potrzebnym przy szkole. Boisko sportowe jest niezbędne. Patrząc na okoliczne szkoły widać, z czego trzeba brać przykład, a jakich błędów unikać. Miejsce jest. Należy wykorzystać każdy metr terenu by dzieci miały duże, bezpieczne boisko. Bezpieczeństwo zapewnią siatki ochronne na drzewa sąsiadujące z boiskiem, by dzieci nie biegały po piłkę na sąsiednie posesje. Wyrównana nawierzchnia, usunięte krzaki i zarośla to też krok do sukcesu. Bieżnia, piasek do skoków w dal.Może jeszcze boisko do siatkówki czy tenisa ziemnego… Niby niedużo, a od razu inaczej wygląda. Może udałoby się wywalczyć orlika, tak jak w Przybysławicach mają. Gorsi nie jesteśmy.

Plac zabaw

Jak jesteśmy przy szkole to od razu powraca temat placu zabaw.  Po doświadczeniach lat ubiegłych można powiedzieć, że poprzednia lokalizacja nie bardzo się sprawdziła. Teraz, po wybudowaniu sali, mamy zakątek przy samym budynku, który aż się prosi o wykorzystanie w tym celu. Blisko szkoły, nie trzeba wychodzić z terenu szkolnego, nie trzeba przechodzić przez jezdnię. O wiele bezpieczniej dla dzieci. No i toaleta jest blisko, co przy maluchach jest niezmiernie ważną sprawą. I oświetlenie zamontować można, i kamerę by w czasie zamknięcia szkoły miał kto pilnować porządku. To też jest ważne. Poza tym bliskość budynku zapewnia cień w samo południe w gorące dni oraz osłonę od wiatru w dni zimniejsze. Same plusy! A plac i tak wymaga modernizacji, więc czemu nie zrobić tego porządnie?

Świetlica wiejska

Jest jeszcze jedna sprawa. Duża i kłopotliwa. BUDYNEK WIEJSKI –  lista spraw z nim związanych jest wyjątkowo długa:

  • Prężnie działające od ponad 50-ciu lat Koło Gospodyń Wiejskich nie ma gdzie się podziać,
  • Wianki, palmy robione są kątem po domach i oborach
  • Stowarzyszenie „Mój Bogucin” upycha akcesoria festynowe gdzie tylko może,
  • Zespół „Bogutki” za garderobę ma strych prywatnego domu,
  • Bogucki Klub Sportowy siedziby przyzwoitej nie ma,
  • Biblioteka nasza wiejska gnieździ się w wypożyczonym budynku drewnianym.  Na 1300 mieszkańców z wypożyczalni korzysta tu ponad 300 osób. Duży to odsetek, zwłaszcza porównując z innymi miejscowościami.  A jak nie zatroszczymy się o bibliotekę to nam ją zabiorą do Garbowa!
  • Przecudna ale za ciasna Izba Regionalna. Która wieś w okolicy może pochwalić się takim miejscowym muzeum? To żywa historia miejsca, gdzie mieszkamy. To zabytki pochodzące z naszych strychów i podwórek!
  • Przydałaby się też wsi sala na warsztaty, których całe mnóstwo jest organizowanych w innych rejonach Lubelszczyzny. Tu też są ludzie ciekawi nowości czy to kulinarnych, czy rękodzieła. Można by zaprosić kogoś ciekawego,
  • Zaplecze kuchenne pozwoliłoby na organizowanie imprez wiejskich, bez ograniczeń właściwych budynkowi szkolnemu.
Wielu ludzi prężnie działa od tylu już lat, że w końcu chyba należy im się własny kąt. Nam wszystkim. Bo taki budynek byłby własnością całej wsi a nie tylko jego części. Wspólne dobro.

Gdzie?

Kwestia lokalizacji nie jest kłopotliwa. Po przeniesieniu placu zabaw w bardziej odpowiednie miejsce, koło szkoły, otrzymamy spory plac wiejski do zagospodarowania. Zgodnie z pierwotnymi planami, jakie przyświecały jego zakupowi, stanąłby na nim budynek wiejski – świetlica. Rozwiązałoby to problemy lokalowe wszystkich naszych organizacji bogucińskich. Dawałoby nam to większe pole do dalszego rozwoju.

Do boju!

Potrzeby są duże. Jest o czym myśleć, o czym rozmawiać , co robić i o czym dyskutować. Tylko produktywnie! Bo sama krytyka nic do dyskusji nie wnosi, trzeba mieć jakąś alternatywę. Zaproponować inne rozwiązania. I nie ma co czekać, że samo się rozwiąże lub zrobi robotę ktoś inny.

Bogucin to my wszyscy, to nie tylko nazwa wsi. Kto tylko może powinien aktywnie uczestniczyć w życiu Bogucina, bo to nasze miejsce na ziemi.

Jak sobie pościelimy, tak spać będziemy.