Milczący Wołyń cz.1

Wołyń i Podole to wciąż otwarta rana w wielu polskich i ukraińskich sercach. Jednak dla młodych pokoleń to już mało znana sprawa. Gdzieś, kiedyś, jakiś lokalny konflikt, roszczenia, pretensje. Coraz słabiej odzywają się echa głosów pokrzywdzonych, coraz bardziej bledną wspomnienia.

Obowiązek pamięci

Nie można dopuścić do zapomnienia tamtych zbrodni. To był straszny czas. Ci, co widzieli-nie chcą widzieć; ci, co słyszeli-nie chcą słyszeć. Nie da się zadośćuczynić, trudno mówić o przebaczeniu a zemsta nie wchodzi w grę zupełnie. Trzeba po prostu pamiętać. Ku przestrodze i nauce.

Należy głośno i wyraźnie mówić o bestialskich mordach przeprowadzanych z niezwykłym, trudnym do pojęcia okrucieństwem. Całe rodziny zarzynane jak zwierzęta, podziabane siekierami, przebite widłami czy też nabite na sztachety płotu dzieci; obdzierani ze skóry, przybijani do drzwi czy rozrywani końmi ludzie…

Sposobów zadawania śmierci oprawcy mieli wiele. Szybka śmierć była luksusem dostępnym niewielu. Ukraińcy lubili patrzeć na cierpienie mordowanych Polaków. To wszystko działo się przy wtórze nacjonalistycznych haseł, czasem z pieśnią na ustach. By stworzyć wolną Ukrainę!

Wojna?

To nie była wojna z najeźdźcą, bo Polacy zamieszkiwali tamte tereny od wieków. Żyli obok Ukraińców i Żydów, czasem pomogli, czasem dokuczyli-jak to miedzy sąsiadami bywa. Ale żeby zabijać bezbronne kobiety, dzieci, staruszków? To nie jest walka o wolność-to eksterminacja narodu! Często rękami sąsiadów, znajomych. Co osiągnęli mordując, zagarniając ziemię i plądrując domy? Na czym zbudowali swój kraj? Jakie podstawy ma ta ich niepodległość? Wymordowali Polaków, zastraszyli współobywateli, władzę oparli na terrorze.

Niepamięć

Chcą byśmy wszyscy zapomnieli o tym, co było, przemilczają krwawe wydarzenie i zafałszowują historię wystawiając pomniki swoim bohaterom-banderowcom. Nawet na dawnych polskich obiektach. To jawna kpina. Śmieją się nam w oczy mówiąc: „Co nam zrobicie? To nasz kraj i nasi bohaterowie!”

A Polska milczy. Bo to poprawność polityczna. Bo trzeba utrzymywać poprawne stosunki dyplomatyczne. Gdzie w tym wszystkim podziewa się prawda? Przycupnęła w kąciku i czeka czy ktoś się o nią upomni?

Starsi Ukraińcy nie chcą pamiętać, młodszym się nie opowiada, bo i po co? Niech sobie spokojnie żyją w wolnym już przecież kraju…

Nie można milczeć!

Nie można się na to godzić! Prawdy trzeba się domagać! Tylko tyle nam zostało. Sprawiedliwości dochodzić tą drogą, bo żadna kara nie zrekompensuje strat w ludziach i majątku Polaków tam kiedyś mieszkających. Żydzi walczą o swoje prawa aż do przesady, a my, Polacy, dajemy sobie wchodzić na głowę.

Nie ma w szkolnej historii miejsca na temat Wołynia. Jakieś wspomnienie na marginesie, żeby nie straszyć dzieci. A przecież tam i dzieci umierały, takie same jak teraz te nasze! Jeżeli nie chcemy by coś takiego się powtórzyło, to trzeba o tym głośno mówić. Trzeba edukować dzieci, młodzież i dorosłych. Przeanalizować fakty, dokumenty i relacje świadków! Jak do tego doszło? Skąd taka wielka żądza krwi? Czy można było temu zapobiec?

Fakty są takie, że od lutego 1943 r. do stycznia 1944 r. wymordowano dziesiątki tysięcy Polaków na Wołyniu i Podolu. Dokładna liczba zamordowanych nie jest możliwa do ustalenia. Szacunkowo określono ją na poziomie 50-60 tysięcy. Niektóre źródła mówią nawet o 140 tysiącach.