„Tajemnicę przesypując w sobie…”

6 dnia roku 2019, w przyprószony bielą poranek, ulicą Krakowskie Przedmieście w Garbowie, przeszedł Orszak Trzech Króli. Działo się tak na pamiątkę wydarzenia jakie miało miejsce w Betlejem, kiedy to trzej mędrcy przybyli by złożyć pokłon oraz dary narodzonemu Synowi Bożemu.

Tłum wiernych z koronami na głowach, o które zadbali organizatorzy z księdzem Mateuszem na czele, niczym spokojny nurt rzeki przepłynął spod Domu Sióstr Salezjanek ku wrotom garbowskiej świątyni, gdzie na uczestników oczekiwał już ksiądz proboszcz wraz z Kołem Gospodyń Wiejskich z Lesiec. Proboszcz – przemówił witając głównych bohaterów dzisiejszego dnia Mędrców ze Wschodu: Kacpra, Melchiora i Baltazara (zdążając z daleka by złożyć pokłon Bożemu Dzieciątku, ostatni odcinek długiej podróży, która miała swój finał w Garbowie, pokonali powozem) wraz z towarzyszącą im „świtą” a Koło – kolędę zaśpiewało.
Było pięknie, radośnie, tłumnie, kolorowo.
O świętowaniu Dnia Ofiarowania Pańskiego zwanego też Świętem Trzech Króli napisano już chyba wszystko, ale nikt piękniej i inaczej nie odda jego sensu niż poeci.

Ballada o trzech królach

Tajemnicę przesypując w sobie
jak w zamkniętej kadzi ziarno
jechali trzej królowie
przez ziemię rudą i skwarną…

A w palcach na lądach zielonych,
co jak sukno wzburzonej fali,
mieli królowie trzej błękitne dzwony,
w których serca swe na co dzień chowali.

A tak śpiesznie biegli, że w pośpiechu
wzięli tylko myśli pełne grzechu.

Więc uklękli trzej królowie zdziwieni,
jak trzy słupy złocistego pyłu,
nie widzący, że się serca trzy po ziemi
wlokły z nimi jak psy smutne z tyłu,

I spojrzeli nagle wszyscy trzej,
gdzie dzieciątka jak kropla światła,
i ujrzeli jak w pękniętych zwierciadłach,
w sobie – czarny, huczący lej.

I poczuli nagle serca trzy,
co jak pięści stężały od żalu.

Więc już w wielkim pokoju wracali,
kołysani przez zwierzęta jak przez sny…

Powracali, pośpieszali z wysokości
trzej królowie nauczeni miłości.

K.K.Baczyński