Biesiada patriotyczna, czyli jak rodzi się nowa tradycja

11 listopada 1918 roku po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość. W ostatnią sobotę, dla uczczenia tej doniosłej rocznicy, na dziedzińcu starej szkoły w Garbowie zostało zorganizowane przez miejscowego wikariusza ks. Mateusza Wójcika i młodzież z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży okolicznościowe ognisko.

Celem spotkania, prowadzonego przez wspomnianego księdza i prezesa KSM Filii Dei Olę Wójcik, było zachowanie pamięci o bohaterach tamtych trudnych i wymagających odwagi czasów – ludzi znanych z imienia i nazwiska i tych bezimiennych, którzy przelewali krew w walce o odzyskanie wolności dla naszej ojczyzny. Można to robić na różne sposoby. Można manifestować na ulicy, można przemawiać, recytować, ale można też, jak to uczyniono w sobotni wieczór śpiewać patriotyczne pieśni z okresu zaborów i wczesnych lat po uzyskaniu suwerenności.

Bez podziałów przy ognisku

W klimatycznym świetle trzaskających wesoło iskierek rozświetlających mroki listopadowego wieczoru, przy wspólnym śpiewaniu z akompaniamentem akordeonu zgromadziło się ok. 700 osób w różnym wieku, w tym przedstawiciele władz gminnych i opozycji, którzy kolektywnie wyrażali radość ze Święta Niepodległości. I tak powinno być za każdym razem kiedy chodzi o nasze wspólne interesy. Interesy Polski.

Wszystkie gardła dla Rzeczpospolitej

Zgodnie z niepisaną tradycją tego typu imprez zaczęliśmy odśpiewaniem hymnu państwowego – a capella. Potem było Boże coś Polskę, Marsz pierwszej brygady, Piechota, Serce w plecaku i wiele innych. Wychodziło różnie, choć trzeba przyznać, że rozkolportowane wśród biesiadników specjalnie przygotowane na tę okazję śpiewniki mocno upraszczały zadanie. Trudniejsze „kawałki” brał na siebie ks. proboszcz Zenon Małyszek, demonstrując przy tym solidny warsztat wokalny. Dla urozmaicenia przygotowano konkurs z pytaniami historycznymi. Udział w nim mógł wziąć każdy i wygrać jeden z okazjonalnych kubków, notesów, czy zestawów kredek. Odpowiedzi nie przysparzały większych kłopotów, czego najlepszym wyrazem jest to, że po nagrody sięgali przedstawiciele różnych grup wiekowych, w tym kilkuletnie dzieci. Niewykluczone, że te ostatnie posiłkowały się wiedzą rodziców lub starszego rodzeństwa, ale dowodów na to nie znaleziono.
Ostatnim akcentem sobotniego spotkania było widowisko pirotechniczne. Ze wzgórza na kościelisku wystrzeliły sztuczne ognie rozświetlając na kilkanaście minut niebo nad szykującym się do snu Garbowem.

Do zobaczenia za rok…

Zgodnie z zapowiedzią mamy spotykać się w tym miejscu co roku, by w blasku ogniska okazywać miłość i szacunek do ojczyzny poprzez śpiewanie utworów o tematyce patriotycznej i religijnej.

Na naszych oczach rodzi się kolejna lokalna tradycja, którą powinniśmy przekazywać następnym pokoleniom. Nie stójmy z boku. Pokażmy, że potrafimy być Polakami. Takimi, jak chcieliby nas widzieć nasi przodkowie.

Fot. Archiwum i Facebook Parafii Garbów