Festyn 2018 – niezapomniana impreza!

Organizacja tegorocznego Festynu Sportowo – Rekreacyjnego, miała wyjątkowo burzliwy przebieg. I to nie tylko ze względu na lipcową, obfitującą w opady deszczu, pogodę, ale też z uwagi na okoliczność mającego się odbyć 15 lipca 2018 roku Festiwalu Wieprzowiny, Mleka i Miodu. Nigdy wcześniej (a to był szósty z kolei Festyn zainicjowany przez Stowarzyszenie „Mój Bogucin”) na stadionie BKS w Bogucinie nie odbywały się, pod rząd, dwie porównywalne imprezy. Niewiele było osób, i to zarówno tych, których prosiliśmy (jak co roku) o różnorakie formy wsparcia dla naszych festynowych poczynań, jak i postronnych; którzy bez zdziwienia reagowaliby na ten fakt. Pokusiliśmy się nawet o sondaż, w którym członkowie stowarzyszenia mieli zadecydować, czy festyn w tym roku ma, czy też nie ma się odbyć. Większość opowiedziała się – za, więc bez zbędnych ceregieli zabraliśmy się do dalszej pracy. A tej, przy tego typu przedsięwzięciu, nigdy nie brakuje.

Zwykle, po tym, jak przebrzmią echa corocznej zabawy, skupiamy się na relacji. Tym razem kilka słów uwagi poświęcimy na przygotowaniach do niej, bo mało kto patrząc na efekt końcowy, zdaje sobie sprawę ile wysiłku kosztuje dopięcie spraw na ostatni guzik. Inna kwestia, że te guziki potrafią się porozpinać albo pourywać w trakcie realizacji planu – już w sam dzień festynu. Nie mniej lata doświadczeń robią swoje i opanowanie, czegoś, co wymyka się spod kontroli, nie budzi już takiej paniki jak kiedyś.
Co robimy, żeby zielona płyta bogucińskiego stadionu zamieniła się na jedną z wakacyjnych niedziel, w kolorowe, radosne miasteczko rozrywki, zabawy i spotkań? Chciałoby się powiedzieć, że rok w rok, to samo. Kilka a nawet kilkanaście tygodni wcześniej planujemy:
– datę festynu i ramowy program,
– scenariusz, tego, co będzie się działo na scenie: kto wystąpi; jakie konkursy; jakie nagrody i upominki; kto zajmie się nagłośnieniem i oprawą muzyczną zabawy;
– szablon plakatu, zaproszeń, ogłoszeń, pism,
– kwestie logistyczne i transportowe: kto udostępni przyczepę służącą za scenę; kto przywiezie i rozładuje podłogę, stoły, namioty, ławki, rollbary,
– kwestie techniczne związane z rozplanowaniem przestrzeni boiska: gdzie umieścić scenę, przestrzeń dla publiczności, strefy: zabaw dla dzieci, konkursów pozascenicznych oraz „pasaże”: kulinarny, z loterią fantową, wystawą dla Niepodległej; kąciki – kosmiczny, policyjny,
– kwestie finansowe wraz z ze sporządzeniem listę potencjalnych darczyńców i dobroczyńców, którzy co roku do koszyka naszych potrzeb dorzucą różnoraki datek, tak finansowy jak też rzeczowy czy usługowy.

Całe festynowe miasteczko trzeba stworzyć od podstaw: wszystko przywieźć, zamontować, zabezpieczyć, przypilnować. Rok w rok.
Jednak tym razem strugi ulewnego deszczu, zamieniając boisko w rozlewisko (przyczyna – niedrożne rowy melioracyjne), przysporzyły nam dodatkowych atrakcji: zgryzoty i niepewności, czy w takich warunkach uda się nam zorganizować festyn. Jeszcze w piątek i sobotni poranek w lustrach wody można się było swobodnie przejrzeć a murawa nasiąkła wodą niczym gąbka. Wydawać by się mogło: totalna klęska.

I tu ukłon w stronę zawodników i członków zarządu BKS Bogucin, którzy z wielkim zacięciem pracowali nad doprowadzeniem boiska do stanu używalności. Ramię w ramię pomagali im sprzymierzeńcy – słońce, wiatr i słupki rtęci, których poziom rósł z godziny na godzinę a w nas rosła nadzieja, że będzie dobrze, że damy radę. I daliśmy. O godzinie 19 wjazd na boisko stanowiła piaskowa droga odgrodzona drewnianymi barierkami, na całej przestrzeni ogrodzeń powiewały sznury z kolorowymi trójkątami; panoszyła się scena a przed nią brązowa podłoga i półkola z ławeczkami; namioty zapraszały, by się tam rozgościć; trampolina czekała na skoczków i akrobatów. A słoneczna kula wisząca coraz bliżej horyzontu, obiecywała, że jutro również rozświetli dzień swoim blaskiem.

I rozświetliła: od świtu aż po dnia kres, dodając nam energii do kilkunastu godzin festynowego maratonu. Ale zanim z nim ruszyliśmy, sprawiliśmy niespodziankę dwom bogucińskim jubilatom – Darkowi i Sławkowi, którzy byli święcie przekonani, że ich daty urodzin umkną naszej uwadze. Gromkiemu „ Sto lat” towarzyszył okolicznościowy tekst o wdzięcznym tytule „Półwiecznym jubilatom” przygotowany przez Panią Zosię Abramek, którego fragment przytoczę:

” Mamy tu takich dwóch delikwentów,
co pięćdziesiątkę już zakończyli.
Darku i Sławku, słuchajcie proszę,
co Wam znajomi będą życzyli:

Darkowi – zdrowia, niech firma kwitnie
intratnych zysków stale pomnaża (…)

Niech Wam się szczęści rabarbarowo.
Tobie, kierowco – szmat szerokości
masz jeszcze tyle dróg do przebycia
używaj życia w szczęściu, miłości (…)

A teraz Sławku na sto lat w górę!
Wola przyjaciół – rzecz oczywista –
Należy Ci się podziw, szacunek,
bo jesteś świetny stolarz – artysta!

Masz wśród przyjaciół swe stałe miejsce
jako historyk, żartowniś znany
z gadką: Kobieta jest jak komputer
tylko zbyt mocno „zwirusowany!”

„Na początku, był chaos… i tak już zostało” – to żart o powstaniu świata i jego trwaniu w kształcie obecnym. Nie mniej chaosem nie były ani początki, ani środek, ani koniec festynu w 2018 roku. Trafiały się w trakcie małe zawirowania, ale „odwirowaliśmy” je w sposób znany tylko sobie.
I od 15.00 ruszyliśmy jak burza, by krok po kroku realizować misternie ułożony plan. Na scenę wkroczyła Elka, by aż do wieczornego „Koncertu gwiazd” płynnie i zwinnie prezentować kolejne punkty scenariusza. Nie obyło się bez „występów” pozaplanowych, ale fakt ten, jak i to, co „poleciało” z programowej listy prezentujemy w poniższej relacji słowno – fotograficznej:
Punkt 1 – Śpiewać każdy może
Punkt 2 – Powitanie gości
Punkt 3 – Występ KGW z Przybysławic:

Trudno rozstrzygnąć: słuchało się jej przyjemniej, czy oglądało. W każdym razie: i pięknie zaśpiewały, i pięknie się odziały!

Punkt 4 – Występ Zespołu Pieśni i Tańca „Bogutki”:

Bogutkowe tancerki po raz pierwszy wystąpiły na festynowej scenie w nowych bucikach i przepięknych wianuszkach. Nogi w butach tupały a wstążki wianuszków fruwały podczas tanecznych podskoków. Dziękujemy Jadzi za coroczne mobilizowanie zespołu do występów na festynowej scenie.

 Punkt 5 – Występ KGW Moszna z kapelą

Zespół porwał do tańca i rozkołysał niczym wiatr gałęzie drzew. I zawirowało wokół – zwłaszcza na zielono!
Punk 6 – Konkursy na scenie:

Konkursy opracowała Grażynka a jej małżonek – Sławek „wystrugał” ogromną kulę ze stojakiem do teleturnieju „Koło fortuny”. Pierwsza edycja konkursu miała miejsce w tym roku i mamy zamiar kontynuować ją w latach kolejnych.
„Picie przez słomkę na czas” nigdy nie cieszyło się taką popularnością jak podczas upalnej niedzieli. Panowie byli naprawdę spragnieni. I zabawy, i płynu.
„Rzucanie jajami” też nie przysporzyło dziewczynom większych problemów. A jajka jak to jajka lubią się czasami potłuc.
„Bieg w zaszytych spodniach” praktykowaliśmy swego czasu podczas majówkowego wieczoru – śmiechu było tyle samo, co na festynie.

Punkt 7 – Występ Kabaretu „PKS”:
„PKS” występuje u nas już po raz trzeci. Chłopaki co roku prezentują nowe „kawałki”.
Wydawać by się mogło, że najbardziej podobają się dzieciom, chociaż niektóre ze skeczy są bardzo ciężkiego kalibru.

Punkt 8 – Koncert gwiazd

Koncert gwiazd poprowadziła, zakochana w Bogucinie, Barbara Cywińska – dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bychawie i twórczyni konkursu kulinarno – literackiego „Danie dla Mola”. Basia miała przyjemność zapowiedzieć takie kultowe postacie sceny muzycznej jak: Zenek Martyniuk, Danuta Rinn, Czadoman, Merlin Monroe, Szazza.
Dziękujemy ekipie z Bychawy za uświetnienie koncertu swoją obecnością. Polecamy się na przyszłość. I do zobaczenia na kolejnym „Molu”!

Punkt 9 – Zabawa taneczna
Kto miał siłę i sposobność bawił się do godziny pierwszej w szalonych rytmach serwowanych przez DJ Astero. W miarę upływu czasu tancerzy nieznacznie ubywało, ale nie na tyle, żeby parkietowe deski świeciły pustką.
A kiedy wybrzmiało: „To już jest koniec…” tym najwytrwalszym ciągle nie było dość, a my zastanawialiśmy się, skąd wzięliśmy tyle sił i energii, żeby wytrwać i przebić się na pełnych obrotach przez kilometry festynowych tras. Do dzisiaj pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

Ale nasuwa się kolejne: co oprócz występów na scenie można było zobaczyć, przeżyć, podejrzeć podczas festynu? Zapominalskim oraz tym, którzy być z nami nie mogli przypominamy, kogo lub co uwieczniliśmy na fotografiach i w naszej pamięci.
A były/byli to:
Loteria fantowa z dodatkową nagrodą, w której każdy los wygrywał.
Malowanie buziek i zabawy z animatorkami.
Bezpłatne zjeżdżalnie i inne dmuchane obiekty.Konkursy sportowe prowadzone przez Pawła Rozwadowskiego.

Rekonesans w wozie policyjnym.
Krzysztof Kowalczyk – mieszkaniec Bogucina, pracownik Centrum Nauki Kopernik. Poprowadził „kosmiczne warsztaty” i bardzo się starał by przybliżyć nam odrobiną wiedzy astronomicznej.
Krzysztof Iwański – serdeczny kolega naszego nie mniej serdecznego znajomego. Obiecał zarejestrować festyn z lotu ptaka i obietnicy dotrzymał.
Plotka głosi, że miał kupców na swój bezzałogowy statek powietrzny.
Dziękujemy Krzysztofom za bezinteresowne urozmaicenie naszej imprezy.

Dziękujemy, tym wszystkim, którzy skorzystali z naszego zaproszenia i tak tłumnie (frekwencja niesamowita) przybyli, na skąpany w słońcu stadion BKS, w tą lipcową niedzielę.
Dziękuję mieszkańcom Bogucina, którzy tego roku przeszli samych siebie, okazując nam ogrom wsparcia, pomocy i życzliwości.
Dziękujemy Pani Zosi Abramek, która specjalnie na festyn przygotowała dla nas tekst poetycki i Oli, która ów tekst ożywiła.
Dziękujemy Jadzi za trud przygotowania wystawy dla Niepodległej.
Dziękujemy naszym nieocenionym elektrykom: Krzyśkowi i Tomkowi, którzy uchronili nasz festyn przed katastrofą, kiedy prąd zaczął płatać figle.
Dziękujemy tym wszystkim, którzy w jakimś stopniu przyczynili się, by Festyn 2018 roku przeszedł do historii jako niezapomniana impreza.