Bogutki w Skansenie Wsi Lubelskiej!

W niedzielę 8 sierpnia 2018r nasze Bogutki wystąpiły na Kiermaszu Ziołowo-Miodowym na scenie plenerowej w Muzeum Wsi Lubelskiej. Lubelski skansen pierwszy raz zaprosił nasz zespół. Nie wiedzieliśmy więc czego mamy się spodziewać. A było bardzo miło!

Udostępniono nam jedną z chat na szatnię, a pobliska scena była duża i wygodna. Jeszcze przed występem dzieci przebrane w stroje ludowe budziły zachwyt przechodzących obok nas osób. Sam występ szybko zgromadził tłum publiczności. Nie wiadomo skąd pojawiali się wciąż nowi widzowie! Pierwsza część prezentacji nagrodzona została gromkimi brawami, a gdy zespół zszedł ze sceny i w pośpiechu ruszył do chaty wywołało to jęk zawodu. Za chwilę jednak zostali pocieszeni, gdyż dzieci równie szybko powróciły na scenę w nieco zmienionych strojach! Druga część występu,w strojach krakowskich, również zebrała gromkie brawa.

Po występach dzieci w strojach ludowych ruszyły między chaty na sesję zdjęciową. Było tam co oglądać! Stare, kryte strzechą chaty, spichlerze, stodoły i obory, wozy na żelaznych kołach, studnia z żurawiem do ciągnięcia wody… Same relikty przeszłości!

Pomiędzy budynkami znaleźliśmy nawet kozę i kozła  pasące się na łańcuchach. Kozioł nie bardzo się ucieszył z przebywania w pobliżu sporej gromadki entuzjastycznie usposobionych dzieci! Stojąca nieopodal owca emocji wielkich nie wzbudziła.

Wzdłuż ścieżek skansenowych przycupnęły kramy zielarzy, pszczelarzy. Kupić można tu było wszelakie miody, octy, oleje, herbatki z przeróżnych roślin, świece, kulki, woreczki pełne zaklętych w środku aromatów. Wszystko pachnące, naturalne, ziołowe i zdrowe! Wielkie zainteresowanie wzbudziło wśród dzieci stoisko z roślinami owadożernymi. Sprzedawca wyjaśniał dzieciom jak rosiczka łapie muchy, jak robi to dzbanecznik. Dzieci słuchały tego z iskrą w oku.

Czas upłynął nam szybko. Było bardzo ciekawie, pachnąco i smakowicie. Dzieci poczęstowane zostały bułeczkami, nagrodzone kolorowymi magnesami i rozjechały się do domów.

Występ spodobał się publiczności i organizatorom, dzieci nie zjadła trema i wszystko ładnie wyszło więc rozstaliśmy się  zadowoleni. A gdzieś tam usłyszałam przypadkiem od organizatorów tej imprezy, że chętnie jeszcze kiedyś zaprosiliby Bogutki na występ…