Do lata…

Nie wiem kiedy przyszedł czerwiec błękitnymi ostróżkami
pnące róże skrył w czerwieni, ogród zdobi hortensjami.

Powojniki swe fiolety na drabinkach prezentują,
juka dźwiga białe dzwonki, wiciokrzewy kibicują.

Pszczołom, trzmielom, nektarnikom w ich koncercie nad pergolą
pelargonii pyszne grona prześcignąć się nie pozwolą

w swej piękności ni petunii, ni surfinii z wonnym kwiatem.
Rewia kwiatów, barw, zapachów popisuje się przed latem.

A tu jeszcze kwitną lipy, z kwiatów kapie pył spadziowy
brzęczą pszczoły robotnice – będzie w plastrach miód lipowy.

Wśród gałęzi drzew i krzewów ptasi koncert aż do rana,
grają kosy, drozdy, szpaki – to symfonia dobrze znana

miłośnikom ptasich treli. Zwykłe wróble i sikory
też dziękują swym świergotem za karmę z zimowej pory.

Cały ptasi świat oszalał; miłość, randki, gniazdowanie,
kłótnie, zdrady, nawet wojny, na okrągło dokarmianie

ptasich dzieci – żółtodziobów. Świat czerwcowy przebogaty
w kwiaty, zioła, rój owadów – wczoraj, dzisiaj i przed laty.

Kiedy wodę Jan oświęci będzie plaża i kąpiele
w świętojańską noc na stawie spotka się światełek wiele.

Będą ognie, pieśni, wianki jak za czasów króla Piasta
w czarodziejską noc kupały kwiat paproci gdzieś wyrasta.

Wielu szuka tego kwiatu w narecznicach gęstych w lesie
może spełni ich marzenia, miłość, szczęście im przyniesie?

Upalone słońcem zboża tulą ziarna pełne kłosy,
pachną makiem, chabrem, chlebem. Schylą głowy w brzęku kosy.

Zaczną grać koniki polne, będą biegać dzieci bose
po zroszonej, miękkiej trawie. Lato, lato lnianowłose…

Radość życia głosi wszystko to co biega, pełza, fruwa
wielbi wolność i swobodę, pełnię lata wciąż odczuwa.

Co gdzie może pachnie, kwitnie, są maliny i truskawki,
wysyp warzyw i owoców, piskląt wróbli i turkawki.

Cieszy ciepło, w bród jedzenia, hymn pochwalny w niebo płynie.
Ludziom – sezon urlopowy – lato w zgrzebnej koszulinie

tak się stara z całej siły motywować to, co żyje
by zdobiło matkę ziemię. Nic się przed nią nie ukryje

ni jeżówka, ni lawenda, dalie z celozjami w zgodzie,
żółć słoneczna pięciorników z dala świeci w mym ogrodzie.

Porzeczki to łezki lata białe, czarne i czerwone
a bordowe czeresienki to całuski w sad rzucone.

Wiśnie – cudny wytwór lipca purpurowym sokiem kapie,
w jagodniku moc borówek – wielu za dzbanuszki łapie

skrzętnie zbiera na pierożki lub na soki i przetwory.
Czasem nawet są podgrzybki – miły akcent leśnej pory.

Kocham lato rozszalałe barwą kwiatów, wonnościami,
długim dzionkiem, krótką nocą. Proszę zostań dłużej z nami.