Obrazy słowem malowane

Wśród zieleni wtopiony,
na wzgórku niewielkim przycupnięty,
skromnie odziany,
bledziutki i niepozorny,
łypiąc nieśmiało lustrami okien…
teraz wypadałoby „polecieć” Mickiewiczem i spektakularnie zakończyć wstęp cytatem z „Pana Tadeusza”: „ stał dwór szlachecki, z drewna lecz podmurowany”. Ale to nie dwór tam stał lecz budynek Gminnej Biblioteki Publicznej w Jastkowie i plakatem przytulonym do drzwi wejściowych zapraszał, by dnia 11 maja 2018 o godzinie 17.00 spotkać się w jego murach z poezją Pani Zofii Abramek.
Zanim, jednak, poetyckie popołudnie rozbrzmiało a Pani Zosia rozlokowała słynne zeszyty wykaligrafowane strofami swych wierszy, obejrzeliśmy biblioteczne kąciki. Na pierwszy ogień poszły ściany korytarza ozdobione prostokątnymi kleksami starych fotografii.  A na nich kawałek historii ziemi jastkowskiej sprzed kilkudziesięciu laty uchwycony w obiektywie aparatu.  Na drugi – przytulne pokoiki wypełnione ciasno książkami; gęste od tysiąca historii zamkniętych między dwiema okładkami. Raj dla miłośników z krainy zaczytania. I gdyby nie poezja Pani Zosi, która zapukała do bibliotecznych wrót, i które to wrota jej otworzono, co niektórzy przepadliby w zakamarkach przepastnych regałów.
A co autorka sądzi o poezji, mówią fragmenty wiersza z tomu „Sercem pisane”:

Poezja musi pukać do serca
zdejmować z oczu zaćmę życiową (…)
I mówić prostym językiem ludzi (…)
I musi płakać, tak jak ty płaczesz (…)
I musi bawić, że śmiech perlisty
po przeczytaniu, sam skądś się bierze (…)

Tyle poetka, a co w tym temacie sądzić będą uczestnicy majowego popołudnia przybyli, by posłuchać Pani Abramek czytającej swe utwory, któż zgadnie… . A tymczasem grono zaciekawionych słuchaczy rozsiadło się półokręgiem i zanim popłynęły poetyckie strofy, bohaterka spotkania opowiedziała w kilku zdaniach o sobie, o rodzinie, o swych zamiłowaniach, o pisaniu, czworonożnych przyjaciołach i ich utracie, o powstaniu książki, o przeszłości i teraźniejszości, o tym i o owym. Z jej „expose” oraz z opowieści snutych między deklamowanymi wierszami, wyłowione zostały następujące słowa:

– wielbię język polski, bo choć z zawodu jestem biologiem – z zamiłowania polonistką
– mieszkaliśmy z rodzicami w wiejskiej chatce, zbudowanej jeszcze przez dziadka,
– to rodzice zaszczepili we mnie miłość do książek; dużo czytali; skończyli 7 klas, co na tamte czasy było wykształceniem nie byle jakim,
– kocham wieś, szanuję miasto ale tyle piękna ile jest na wsi – nie ma nigdzie,
– byłam nauczycielką, uczyłam w Garbowie i w Bogucinie; od 12 lat jestem na emeryturze, więc mam więcej czasu na pisanie
– jak to się stało, że piszę? Piszę od bardzo dawna, ale nie zachowały się moje wiersze z lat dziecięcych; nie zbierałam ich;
– to, że piszę, powiem nieskromnie, to od Boga jest dane,
– obserwuję przyrodę i to jest wielką inspiracją dla moich wierszy,
– z poetą ludowym Bronisławem Pietrakiem zetknęłam się, gdy miałam 12 lat; powiedział do mnie: „Koleżanko, my się jeszcze spotkamy”; podziwiałam go – był zajmujący, sympatyczny, a kiedy czytał lub opowiadał potrafił skupić na sobie całą uwagę dużej grupy nastoletnich „kajtków”; to jemu zawdzięczam, że sięgnęłam po pióro,
– nigdy nie miałam zamiaru zarabiać pisaniem; radością i zapłatą jest dla mnie, gdy ktoś rozumie, to o czym piszę; kiedy w jakiś sposób, go to poruszy; kiedy płacze, gdy je czyta,
– nie umiem obsłużyć komputera, nie umiem drukować, wolę pisać ręcznie – w zeszytach; kiedyś pisałam na kartkach – teraz mam wszystko w tych oto brulionach – przepisane;
– tomik poezji „Sercem pisane” wydane zostało dzięki Towarzystwu Przyjaciół Ziemi Garbowskiej; wiele osób pomagało przy jej powstaniu – także z Bogucina przepisując teksty z zeszytów na komputer; cieszę się z tej książki – jakiś ślad po sobie zostawię,
– piszę o bardzo różnych rzeczach; też okolicznościowo – życzenia, podziękowania, na okoliczność różnorakich uroczystości -gminnych, wiejskich,
– piszę, gdy coś mnie bardzo poruszy; piszę bo akurat w tym momencie chcę o czymś napisać,
– muszę pisać prosto, zrozumiale;
– mam sentyment do wiejskich kapliczek, krzyży przydrożnych,
– ja nie mam krótkich wierszy, nie dlatego, że nie lubię krótkich, ale dlatego, że… samo mi się pisze takie długie,
– ja dzielę ludzi na dobrych i mniej dobrych; tym mniej dobrym trzeba czasami podać rękę a nie szufladkować; może ten który o sobie coś dobrego przeczyta – zmieni coś w swoim życiu, może moje słowa go zmotywują i będzie się starał być lepszym?
– człowiek jest zwierzęciem stadnym, nie ma się co oburzać na to stwierdzenie, bo przecież to metafora; człowiek potrzebuje towarzystwa, potrzebuje drugiego człowieka,
– różnie jest w życiu, ja też reaguję impulsywnie: jak chcę komuś dokopać, też piszę o tym kimś ale takie wiersze chowam, nie pokazuję nikomu, a kiedy mi złość przejdzie – czytam to jeszcze raz i cieszę się, że ten ktoś nie przeczytał tego wiersza,
– zapamiętałam skądś takie zdanie, że poemat, to jest obraz słowem malowany; nie umiem malować pędzlem,
– jestem zafascynowana przyrodą; tym pięknem, które wokół roztacza,
– nie mogę spać, kiedy jest pełnia księżyca; jest wtedy tak pięknie, że nie mogę się tym nacieszyć, napatrzeć,
– urodziłam się bez skóry, dlatego bardziej niż innych boli mnie każda krzywda – ta w stosunku do mnie, do ludzi, do zwierząt,
– ulubiony poeta? Ksiądz Twardowski, on również dużo pisał o przyrodzie,
– do dzisiaj pamiętam „O krasnoludkach i sierotce Marysi” Marii Konopnickiej, bardzo mi się podobał ten wiersz i musiałam się go nauczyć, żeby sobie „podeklamować”, kiedy mi przyszła ochota; tak – poezja Konopnickiej też jest mi bliska.

Taki obraz prozą pani Zosia kreśli o sobie i o świecie, który ją otacza. Najwyższy czas na poetycki portret twórczyni. Nic nie opisze go bardziej niż paleta złożona z myśli, refleksji, spostrzeżeń, wzruszeń, spontaniczności i tęczy uczuć wszelakich  pędzlem talentu utrwalona w wierszach.
” Piszę, co myślę. Piszę, jak czuję. Kto chce, niech czyta – nie krytykuję.”  Takim mottem Pani Zosia rozpoczęła deklamować (z przerywnikami na pytania, uwagi i interpretacje ze strony zasłuchanych uczestników) poetyckie strofy wybrane z tomiku „Sercem pisane” oraz z kart zapisanych odręcznie w brulionach. Pośród zapalonych świec, woni białego bzu i aromatycznej herbaty podanej ze słodkim „co nieco” popłynęły strofy, których tytuły i pierwsze kilka wersów (niektórych z nich – wybranych z 14 zaprezentowanych)  niech zapiszą się w historię spotkania w gościnnej Gminnej Bibliotece w Jastkowie.

A oto one:
Co myślę o poezji
Poezja musi pukać do serca
zdejmować z oczu zaćmę życiową
wlewać nadzieję, wzruszać i śmieszyć
wyszukać trafne i piękne słowo (…)
Dlaczego piszę
Kalendarz mi lat dokłada
(może tobie też, kolego?)
z przyjemnością nieraz wracam
w świat dzieciństwa beztroskiego (…)
Dom
Dom to trzy głoski a takie ważne
i dla dorosłych i dla malucha
nawet nie chodzi o kształt i wielkość,
dom to opoka, kotwica ducha (…)
Nie cieszy
Bocian osiadł na swym gnieździe, śpiewają skowronki
kosy biją się z wróblami jak ptasia hołota
sikoreczki stroszą piórka, w krąg ptasie zaloty
to Wielkanoc dla wiosenki otworzyła wrota (…)
Jak cię kocham
Kocham ciebie i kochałem od kiedy pamiętam
wyścielałem tą miłością dni, miesiące, lata…
Całe życie się uczyłem ciebie, moja piękna,
moja, moja po kres życia i do końca świata (…)
Przygoda w sanatorium
Babskie święto – czas refleksji – gębować na chłopów w modzie,
ale najpierw posłuchajcie o sekretnej mej przygodzie.
Zimą nie ma robót w polu, piaty krzyżyk czuć na grzbiecie
Reumatyzm w kościach strzyka, serce słabnie – dobrze wiecie (…)
Dziwna miłość
Wiele lat depczę Boguckie szlaki
w wielu zakątkach jeszcze nie byłam.
To prawda; wzrok mam już byle jaki
ale dopiero dziś zobaczyłam (…)
Do super emeryta
Z przodu lekko łys prześwieca
ale całkiem ładna dusza
Jak zobaczy ładne nóżki
cosik tam się w portkach rusza (…)
Leśna Madonna
Tyle tajemnic kryje przyroda
zwykły ogródek, strumyczka wstęga,
podmokłe łąki, stawy, jeziora
i las – otwarta zielona księga (…)
Pańskie Przemienienie
Jak pamięć sięga, tradycja stara
Z dziejów parafii naszej istnienia
6 sierpnia gromadzi wiernych
By prosić Pańskich Łask przemienienia (…)
Lusterkowe zajączki
Jestem Szymonek już prawie duży
ale mam jeszcze malutkie rączki.
Nie umiem w pracy wytrwać jak tata
umiem lusterkiem puszczać „zajączki” (…)
Festyn rodzinny
Czerwiec wciąż nowym kwieciem rozkwita
kolor i zapach codziennie inny
To najwłaściwszy czas i sceneria
na najpiękniejszy festyn rodzinny (…)
Randka w ciemno
W domu nuda i rutyna, życie obok siebie
telewizor – reklamownik nie interesuje.
Pomyślałam sobie: dobrze, że nasz Urząd Gminy
na obsługę komputerów kurs organizuje (…)
Nic ze sobą nie zabiorę
Nic ze sobą nie zabiorę chociaż świat cudami mami
jeno ludzką dobrą miłość, jeno cień pod powiekami.
Nic ze sobą nie zabiorę, żadnej ziemi ani domu
żadnych strojów, ozdobami nie pochwalę się nikomu (…)

Komentarze uczestników na temat usłyszanych wierszy to kwiaty do bukietu, to najlepsze podziękowanie, jakie autorka życzyłby sobie otrzymać w dowód zrozumienia dla słów, które ubrała w odświętne szaty poezji:

– to jest talent, niezwykły talent
– wylewasz swoje żale, tęsknoty, radość i ubierasz je w słowa
– świetnie przedstawione analogie
– te wiersze to takie serduszka, stąd ten tytuł
– niby wszystko to wiemy, ale nigdy byśmy tak tego nie opisały.

„Chciało mi się już wyjść z domu i jestem wdzięczna, że Panie mnie dzisiaj zaprosiły”  powiedziała Pani Zosia na pożegnanie.
Miłośnicy słowa – zadowoleni, gość – również. Czego chcieć więcej? Może tylko częstszych spotkań w gronie tych, którzy rozumieją poezję, bo przecież spośród kilkudziesięciu wierszy ze spuścizny Pani Abramek – 11 maja 2018 roku wybrzmiała zaledwie garstka.