Czują tak jak my

Zwierzęta hodowlane, lub może trafniej, trzymane przez człowieka są całkowicie zależne od jego dobrej czy złej woli, od chwilowego kaprysu, od bezmyślnej lub mądrej i przemyślanej decyzji. Towarzyszą nam od dzieciństwa czy tego chcemy, czy nie, mniej lub bardziej bliskie, pożyteczne, pomocne, przynoszące wymierne korzyści albo tylko czystą przyjemność i radość z ich posiadania. Słyszałam takie określenie: „traktowanie zwierząt świadczy wybitnie o kulturze i wartości danego społeczeństwa”.
W mediach nagłaśniane są głównie przykłady okrutnego, bestialskiego męczenia zwierząt, rzadziej słyszy się o ludziach wielkiego serca i ich zaangażowaniu w sprawy tych, które naszą mową skarżyć się nie potrafią. Z racji wyuczonego zawodu (nauczyciel biologii) jestem na tę tematykę szczególnie wyczulona, ale staram się „widzieć pod nosem a nie pod lasem”.

Z prawdziwą satysfakcją obserwuje na ogrodzonych posesjach pięknie utrzymane psy różnej wielkości (w pobliżu sklepu) i szczerze gratuluje ich właścicielom, koty z obróżkami na szyi, czyste dobrze wyglądające krowy w przestronnych wybielonych oborach. Na podstawie pogawędek z przypadkowo spotkanymi znajomymi i nieznajomymi przekonuje się, że coraz więcej ludzi w naszej wsi traktuje swe zwierzaki bardzo dobrze i dostrzega nieprawidłowości w otaczającym świecie.
Lubię panią Halinę, która przygarnie każde „psie nieszczęście” dlatego, że jej mama jak żyła, tez tak robiła. Życzyłabym sobie aby ludzi pokroju pani Haliny  było jak najwięcej.

Coraz więcej dzieciaków rozumie, że kocięta i szczeniaki to nie są żywe zabawki. Rodzice wychowując rozsądnie i odpowiedzialnie do zabawy kupują milusińskim pluszowe maskotki. Dzieci są teraz mądre, wiedzą czym karmić i jak pielęgnować żywe maleństwa, które rodzice pozwolą trzymać w domu i na podwórku. Nie pracuję już z dziećmi zawodowo, ale bardzo sobie cenię ich zdanie wyrażane często w przypadkowych rozmowach, jak idą na plac zabaw lub na boisko.
Zauważyłam, że wielu mieszkańców naszej wsi (innych też) kupuje karmę dla psów i kotów a także korzysta z usług weterynarza. Nie odmówię sobie przyjemności zareklamowania (darmowego) naszych wspaniałych lekarzy weterynarii prowadzących gabinet MULTIVET w Garbowie ul. Lipowa 14 z całodobowym dyżurem zgodnie z wizytówką dostępną dla zainteresowanych. Dzięki tym mądrym i kompetentnym młodym ludziom udało się uratować oko naszemu pekińczykowi.
Gabinet wyposażyli w nowoczesną aparaturę diagnostyczną, wykonują poważne zabiegi i operacje nie tylko u moich zwierzaków. Chyba od początku ich praktyki lekarskiej w Garbowie nasz domowe pupile korzystają z usług tego gabinetu a cała moja rodzina jest bardzo zadowolona i wdzięczna za to, co dla nas zrobili.

Jednak nie wszystkie moje spostrzeżenia są takie cukierkowo – landrynkowe. Jest i mroczna strona życia zwierząt na wsi. Jeszcze spotyka się wiązanie psów na łańcuchach, sznurkach, z obrożami ze starych pasków o wątpliwej jakości, karmienie nieodpowiednimi resztkami lub niekarmienie, puszczanie bez kontroli na drogę, na śmietniki (kompostowniki). To zagraża bezpieczeństwu ludzi. Nie bez powodu mówi się, że psu nie można wierzyć. Szczególnie dzieci wyciągają rączką aby pogłaskać, co może się fatalnie skończyć. Nie wszystkie luźno biegające psy są szczepione przeciw wściekliźnie i nieszczęście gotowe. Widziałam też psa bawiącego się na jezdni w ściganie samochodów oraz kundelki bawiące się w najlepsze na środku szosy. Kierowcy hamują (chwała im za to) może nie tyle z troski o psy, co o własne auto, by go nie uszkodzić. Auta jadące za nimi nie zawsze mogą wyhamować w porę powodując zderzenie. Może więc warto zamknąć ukochane, wolno biegające kundelki w zagrodzie nie czekając na ich koniec na szosie lub wypadek zderzenia aut i krzywdę człowieka?

Nie miły jest też atak piesków na osobę, idącą chodnikiem lub poboczem jezdni, wyskakujących z nieogrodzonych lub otwartych bram podwórek. Jeśli atakują obcego, który wszedł na ich teren (ogrodzony). to takie ich prawo, ale co maja do idących chodnikiem lub poboczem? To pytanie kieruję do właścicieli piesków, może zechcą odpowiedzieć? Tak samo kundelki duże i małe atakują jadących na rowerach, motorach, co jest mało zabawne. Co na to właściciele? Może podadzą mądry i sensowny powód, dla którego fundują sąsiadom i znajomym takie atrakcje?
Zdarza się też jeszcze zakup modnej rasy pieska jako kaprys kochanych dzieci, które tak bardzo „chcą”. Rodzic zakupi, bo „go na to stać” po to tylko, by po kilkunastu dniach biedne, brudne, pokudłane psie nieszczęście wypchnąć na podwórko do byle jakiego zawaliska zwanego budą. I to jest wizytówka niby człowieka, którego „na to stać”. Jeśli stać go tylko na tyle  – to ubolewam i bardzo mu współczuję. Biednemu pieskowi też, że akurat miał nieszczęście urodzić się „rasowym”.

Mało komfortową sytuację mają wiejskie koty, których liczebności nikt nie kontroluje. Ja wiem, że kota trudno jest utrzymać w domu (boleśnie się o tym przekonałam) i nie każdy życzy sobie obecności tych futrzaków na salonach.  Mnożą się więc w sposób niekontrolowany a losy uroczych kociątek są okrutne. Jeśli przeżyją, to bez jedzenia i schronienia chorują, a koci katar dziesiątkuje mioty. Nieliczne młode znajdą życzliwych ludzi i przyjazne domy. Czy nie lepiej zapłacić raz za sterylizację kota lub kotki i mieć ten problem z głowy? Szczególnie tam, gdzie właściciel nie chce lub nie może zająć się dokładniej kocimi pięknościami? W wielu miastach ten zabieg jest darmowy w wyznaczonych przychodniach, u nas płatny ale nie jakąś bajońską sumę. Zapłacisz raz i masz czyste ręce i sumienie.

Dawno temu, jak pracowałam w szkole, w programie było hasło do realizacji: „Listopad miesiącem dobroci dla zwierząt”. Cóż można było zrobić oprócz rozmów na temat sytuacji domowych pupili i rad, jak je zabezpieczyć na okres zimy. Wtedy jeszcze zbiórek karmy nie było, nie należeliśmy do Unii Europejskiej a więc i prawa zwierząt były żadne. Teraz niby są, ale najczęściej na papierze i po to, by je „obchodzi”. Kto bowiem i do kogo zgłosi zauważone nieprawidłowości w traktowaniu zwierząt u znajomych, sąsiadów? Przecież na wsi wszyscy się znają i w takiej sprawie donosów raczej nie będzie. A gdyby tak zamiast czekać na ostrzeżenie zrobić solidny przegląd własnego obejścia, policzyć drobny żywy inwentarz, ocenić jego stan a co najważniejsze uruchomić własne sumienie i uwierzyć, że zwierzęta też czują. Czują głód, chłód, ból, pragnienie, pamiętają wyrządzone krzywdy a na dobre traktowanie odpowiadają bezgraniczną i bezkrytyczna miłością i przywiązaniem. Zobacz jakie schronienie na zimę ma twój pies podwórzowy i ociepl je tak, jakbyś to robił dla siebie. Zadbaj by miał ciepłą karmę do syta i wodę do picia. Nie stracisz majątku jeśli kupisz u weterynarza leki na odrobaczenie i odpchlenie psów i kotów. Sprawisz im ogromną ulgę i możliwość normalnego funkcjonowania.

Wracając do moich „szkolnych” czasów w trakcie trwania tego „miesiąca dobroci” jeden z uczniów kl. IV zapytał: a dlaczego tylko listopad jest takim dobrym miesiącem dla zwierząt? Czy nie możemy dołączyć jeszcze innych miesięcy? Muszę przyznać, że ten dziesięciolatek wzruszył mnie i zadziwił swą rozwagą i mądrością. Minęło już tyle lat od tego zdarzenia a ja doskonale pamiętam, bardzo się zgadzam z jego propozycją gdyż jest piękna i słuszna.
Tak się złożyło, że z moimi zwierzakami dość często bywam u weterynarza i w poczekalni wśród pacjentów i ich właścicieli odzyskuję wiarę w człowieka. Poznałam tyle pięknych, wzruszających historii o przyjaźni ze zwierzętami a każda z nich to temat na opowiadanie, nowelę, wiersz. Widziałam wierne psie oczy wpatrzone z ufnością we właściciela z prośbą o ratunek, widziałam rozpacz człowieka jeśli nie można było ocalić psiego życia.
Potocznie mówi się; przecież to tylko zwierzę, weźmiesz sobie inne jak to zginie. Nie takie to proste jak się mówi i wydaje. Rozumiem i szanuje ludzi traktujących zwierzęta jak istoty żywe czujące i myślące, oddane na łaskę i niełaskę homo sapiens, który w odróżnieniu od nich ma wolna wolę. Co zaś się tyczy rozumu, to moje wieloletnie obserwacje pozwalają stwierdzić, że często zwierzęta są mądrzejsze od ludzi. A już z pewnością nie kłamią, nie zdradzają, zabijają tylko po to aby jeść, nie krzywdzą i bezgranicznie wiernie kochają odpłacając człowiekowi za miłość i opiekę.
Bardzo proszę, postaraj się aby miesiąc dobroci dla zwierząt w twoim wykonaniu trwał cały rok. Z góry dziękuje… w ich imieniu, bo one nie mówią naszą mową… .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podaj wynik działania * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

128M