Z bibliotecznej półki: „Spotkaliśmy się za wcześnie” ks. Marek Chrzanowski

Intrygujący tytuł, choć zwykle mówimy, że ktoś kogoś spotkał za późno. Wpatruję się w  okładkę – nic szczególnego: włosy drzew splątane wiatrem, a na ich tle postać mężczyzny i profil kobiety. Czy to oni spotkali się za wcześnie? Zaglądam do środka, a tam na powitanie poetyckie strofy:

„Świat nie zrozumie
żeśmy razem byli
żeśmy się razem śmiali i płakali
świat nie uwierzy
żeśmy nie grzeszyli
chociaż naprawdę grzechu dotykali”

Szeleszczę kartkami i co chwilę potykam się o kolejne liryczne obrazki. Przez 382 strony – poezja splata się, a może raczej wtóruje opowieści o poszukiwaniu drugiej połowy; o pogoni za marzeniem, które spełnić się nie może, bo to nie jest jeszcze „to” właściwe marzenie i „ta” zagubiona cząstka pomarańczy; o szukaniu drogi do ludzi zranionych bolesną utratą. Konrad, Kinga, Roksana, Seweryn, Paula… jedne pary spotykają się za wcześnie, a inne muszą dojrzeć, by zdać sobie sprawę, że spotkali się o właściwej porze życia. Mazury, Warszawa, Zamość, Kazimierz Dolny… kto zgadnie, gdzie czeka na nas przeznaczenie?

„Twoje marzeń spotkanie
twoja wielka samotność
twoje ciągłe czekanie
wpatrywanie się w okno
twoja dłoń na słuchawce
twoje myśli na schodach
twoje noce zmęczone
twojego serca mi szkoda”

Jeśli ktoś czuję poezję, poczuje też klimat tej książki. Chwilami nierzeczywisty czy wręcz bajkowy, a w innym miejscu zasnuty niepewnością wyborów, mniej lub bardziej cierpliwym czekaniem na miłość, dramatem śmierci tych, którzy dla kogoś byli całym światem. A nierzeczywisty, bo… nie ma słowa o cielesnej stronie miłości. Autor skupił się na czułości, delikatności, „rycerskości”, marzeniach. A cóż nam szkodzi trochę pomarzyć, zanim dźwięk budzika o poranku przywróci nas światu?

„Pamiętasz
kiedyś tak powiedziałaś
nie mogę żyć
bez ciebie
nie mogę żyć
z tobą
co jest więc pośrodku
między jedną
a drugą
niemożnością?
Jest miłość
niemożliwa dla świata
niezrozumiała
a dla nas
jedyna
i pasjonująca”
 

Która kobieta nie chciałaby chociaż raz otworzyć listu z takimi wyznaniami:

„Kto mi cię przywiał
może wiatr zuchwały
szarpiący kartkami
mojego sumienia
może mi spadłaś
z deszczem o północy
i weszłaś nieproszona
ze łzami w oczach
z niemym pytaniem
czy możesz pozostać”

albo takim:

„Za piękna jesteś
by tylko pięknie ciebie przytulić
za mądra by oszukać wzrokiem
w którym miłość
za dobra by zostawić ciebie
po drodze do innej
za bardzo moja
by przestać kochać”

Kinga miała to szczęście – przez niemal rok Konrad kierował ku niej poetyckie latawce. I czekał. Cierpliwie. Nie ponaglając. Jako przyjaciel i ktoś, kto rozumie ją jak nikt. Czekał by Kinga, nosząca już zaręczynowy pierścionek od Mateusza, wybrała.

„A właśnie, że chciałem coś zrobić
z Twoim sercem
obudzić je 
przytulić
a może
wiem, że to zbyt śmiałe
ale co tam
we mnie rozkochać”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podaj wynik działania * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

128M