Mecz, w którym nie było lepszych ani gorszych

20170624_180537 (Kopiowanie)

24 czerwca to szczególny dzień dla wszystkich Janów. W BKS-ie  Bogucin było ich dwóch: Jan Firlej – współzałożyciel klubu i znakomity zawodnik  (dla nas wszystkich Jasio albo Jańcio), oraz sołtys Jan Chabros –  wieloletni członek zarządu. Gdyby żyli, w ostatnią sobotę świętowaliby, swoje imieniny.
Tymczasem ich koledzy z boiska (i spoza niego) wykorzystali ten dzień jako okazję, aby spotkać się i rozegrać memoriałowy mecz ku czci ich pamięci oraz pamięci pozostałych piłkarzy, działaczy i szkoleniowców BKS. Dziś na tej liście znajdują się jeszcze 4 nazwiska: Marian Barwiński – prezes klubu, Stanisław Gnieciak – laureat nagrody na najlepszego bramkarza XX- lecia klubu, Andrzej Plecha – trener, Mieczysław Pisz – trener i zawodnik. W takiej kolejności odchodzili. I choć wszyscy za wcześnie, to zdążyli tak wiele zrobić dla klubu.

Dla nestorów piłki (przecież nie będziemy ich nazywali „piłkarskimi emerytami” ) tego typu imprezy są przede wszystkim doskonałą okazją do spotkania się i powspominania starych dobrych czasów, kiedy razem tworzyli zgrany, szanujący się piłkarski kolektyw. Na boisku zaroiło się więc od dawnych gwiazd BKS. Jedni występowali pod szyldem „Bogucin”, inni „Leśce – Piotrowice”. Pojedynki w tym zestawieniu mają już kilkuletnią tradycję.

Zanim sędzia dał znak rozpoczęcia zawodów nad bogucińskim stadionem zaległa jednominutowa cisza. A potem, przez ponad godzinę, każdy ze „starszych panów” starał się udowodnić rywalowi, kibicom oraz samemu sobie, że jeszcze nie zapomniał do czego służą mu nogi, i że jest w stanie zrobić z nich szczególny użytek. Z jakim skutkiem, wiedzą tylko ci, którzy obserwowali boiskowe zmagania oldbojów. Mimo, że w takich meczach jego wynik schodzi na dalszy plan, a najważniejsza jest wspólna zabawa, to nikt się nie oszczędzał.  Dzięki temu mieliśmy okazję obejrzeć wiele składnych, dynamicznych akcji. Niejedna mogłaby być ozdobą A-klasowego pojedynku.  Kilka razy zatrzeszczały kości, ale nikt się nie skarżył. Wszak piłka nożna to nie szachy, gdzie największą gimnastykę wykonuje mózg.

Warunki do gry były znakomite – umiarkowane ciepło i bezwietrznie, a słońce nieustannie przeganiało wiszące nad stadionem chmury. W pewnym momencie spadło kilka drobnych, wręcz niezauważalnych kropli deszczu. „To Oni płaczą, przecież muszą tu gdzieś być” – usłyszałem od jednego widza. Trudno z taką opinią się nie zgodzić.

Na trybunach zasiadły wszystkie pokolenia kibiców obojga płci: dzieci, młodzież, dorośli. Takiej frekwencji nie było tu od dawna. To o czymś świadczy, tym bardziej, że nikt nie oczekiwał od aktorów spektaklu finezyjnych zagrań i wielkiego poświęcenia. Przyszli po to, aby oddać hołd „Wielkim nieobecnym”. I niech tak pozostanie. Do końca świata i jeden dzień dłużej…

Po meczu wszyscy zasiedli do wspólnej biesiady przy smażonych na grillu kiełbaskach. Dorośli okrasili je „małym jasnym”, oddając się wspomnieniom o meczach, boiskowych przygodach, przeróżnych piłkarskich akcentach, i o tych, dla których dziś grali. Wybrano również najlepszego zawodnika Memoriału. Wybór był jednogłośny, bo innego być nie mogło. Na to miano zasłużył Maciej Mościbrodzki, którego spryt i wyczucie bramkarskie zostało w pełni docenione. Dla tych, co znają Maćka było to sporym zaskoczeniem, ponieważ jako zawodnik występował on na pozycji obrońcy i nikt nie podejrzewał go o takie zdolności.

Co do oceny ogólnej meczu wszyscy byli zgodni, że była to „piłkarska uczta”, i że takie spotkania należy kontynuować. W tym miejscu warto przytoczyć słowa Marka, jednego ze stałych uczestników Memoriału: „będziemy spotykać się co roku, dopóki nogi będą nosić”.

Niech mi w tym miejscu wolno będzie powiedzieć w imieniu własnym i tych, których już nie ma: Dzięki Panowie, i do zobaczenia za rok!

20170624_175941 (Kopiowanie)Drużyna Bogucina.20170624_180131 (Kopiowanie)Drużyna Lesiec i Piotrowic, nieco odmłodzona i uzupełniona piłkarzami spoza tych miejscowości.

20170624_180537 (Kopiowanie)A oto uczestnicy memoriałowego spotkania: w górnym rzędzie od lewej: Dariusz Zielonka, Sławomir Gnieciak, Witold (Waldemar) Wójcik, Jacek Hołysz, Piotr Kwiatkowski, Dariusz Wójcik, Tomasz Wdowiak, Przemysław Wójcik, Julian Firlej, Wojciech Zbytnik, Mirosław Sochal, Sławomir Włodowski, Andrzej Wójcik, Remigiusz Serko, Jacek Wójcik, Igor Sochal.
W dolnym rzędzie od lewej: Marek Matysiewicz, Wiesław Mańka, Adam Kamiński, Grzegorz Stachyra, Maciej Mościbrodzki, Krzysztof Burdzicki, Sławomir Wójcik (arbiter zawodów), Andrzej Bednara, Sylwester Tarka, Sławomir Sochal.

20170624_181130Zdrowie nie pozwoliło niektórym piłkarzom wziąć udział w meczu, ale jak widać humory im dopisywały.

20170624_181135 (Kopiowanie)Spotkanie obserwowali byli i obecni gracze BKS, w tym grono juniorów.

20170624_181139 (Kopiowanie)

20170624_182120_Easy-Resize.comNie zabrakło też żeńskich przedstawicielek „memoriałowej” rodziny.

20170624_182125_Easy-Resize.comBył też Kuba, starszy syn Janka Firleja (pierwszy z prawej)

20170624_184843 (Kopiowanie)Nikt się nie oszczędzał, więc w przerwie trzeba było wyżymać koszulki.

4 komentarzy do Mecz, w którym nie było lepszych ani gorszych

  1. Maciej Mościbrodzki pisze:

    Było naprawdę SUPER spotkać was po tylu latach! Dziękuję za zaproszenie i wyróżnienie. Mam nadzieje, że za rok znów zagramy. Dziękuję Krzysiu

    • Krzysztof pisze:

      Masz rację, Maćku – spotkania po latach to wyjątkowe przeżycie, jest co wspominać, jest o czym opowiadać. Miejmy nadzieję, że na kolejnym memoriale pojawią się nowe-stare twarze. A na razie najważniejsze, że zdrowie i forma sportowa dopisują.

  2. KB pisze:

    Hej BKS !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podaj wynik działania * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

256M