Wśród nocnej ciszy…

Kto się modli, ten chwali i wielbi Boga, a kto śpiewa, czyni to z podwójnym efektem. Z myślą o tym i zgodnie z miejscową tradycją członkowie i sympatycy stowarzyszenia „Mój Bogucin” w dn. 14.01.2017 r. zebrali się w „Izbie Tradycji” przy Bibliotece w Bogucinie, aby chwalić Pana w kolędach i pastorałkach.
Mnie też zaproszono z propozycją prezentacji wierszy w ramach słownego przerywnika w trakcie wspólnego śpiewu.

Muszę przyznać, że patrząc na etapy przekształcania opuszczonych pomieszczeń w coś przydatnego do użytkowania, miałam wątpliwości, uwagi i zastrzeżenia. Okazuje się, że niepotrzebnie. Izbę przekształcono w uroczy, ciepły, przytulny kącik z dawnym piecem na węgiel, zapieckiem, makatkami na ścianach, pajacykiem pod sufitem i meblami z dawnych lat. Pod ścianami ławy, przez środek stół uginający się od przyniesionych smakołyków i nalewek, nastrojowe światło świec i sami pogodni, życzliwi młodzi i mniej młodzi…

Zachwyciła mnie ta atmosfera dawnej, wiejskiej izby z czasów mojego dzieciństwa, zwyczaj zbierania się sąsiadów i znajomych wieczorami, po obrządku, na zwyczajne ludzkie rozmowy, wymianę nowinek i poglądów. Urzekło mnie ciepłem i prostotą wypowiedziane przez jedną z młodych przybyłych na spotkanie powitanie: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. W dzisiejszych supernowoczesnych czasach, poza środowiskiem kościelnym, takie powitanie to rzadkość. Urzekło mnie też wiele innych momentów… Uśmiech, życzliwość i naturalność osób w różnym wieku, różnych zawodów, piękne i estetyczne zastawienie stołu przyniesionymi potrawami, spontaniczny i autentyczny zapał przy śpiewaniu kolęd z podkładem muzycznym lub bez ze skserowanych tekstów zebranych w śpiewniki. Co gorliwsi akompaniowali sobie na tarze, maglownicy, pokrywce i drewnianym tłuczku – zabytkowych przedmiotach używanych dawniej w chatach.

W śpiewniczku znalazła się też „Kolęda wojenna”, której słowa podała jedna ze starszych mieszkanek Bogucina, śpiewana na znaną melodię pieśni kościelnej.

To śpiewanie płynęło z potrzeby serca, było szczere, wyraźne i donośne (aż szkoda, że wierni w naszym kościele tak nie potrafią). Balsamem dla mnie były wygłaszane zdania:
– musi być śpiewanie kolęd, bo to tradycja i wychodzi nam coraz lepiej
– muszą być spotkania w tej izbie, bo to też tradycja i trzeba ją przekazywać młodym
– zaprosimy tu najstarszych ludzi ze wsi, aby wysłuchać ich wspomnień z przeszłości
– nie szukaj piękna i atrakcji za granicą, bo masz je wokół siebie, za oknem, za miedzą, w Polsce…
– pojedziemy na kulig, to też tradycja i będziemy ją kontynuować.
– gratulujemy Eli uzyskania dyplomu średniego wykształcenia i zachęcamy do kontynuowania nauki.

W trakcie kolędowania zawitał św. Mikołaj a raczej Mikołajka ze wzruszającymi prezentami: dla Jadzi Flisiak do biblioteki oprawiony w ramki cytat ojca Świętego Franciszka  przywieziony z Krakowa ze Światowych Dni Młodzieży: „nie przyszliśmy na świat, aby wegetować, aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić ślad ”. Dla pań – bajecznie kolorowe ściereczki kuchenne, a dla panów solenną obietnicę, że mogą tych ściereczek używać pomagając żonie w kuchni.

Bardzo też ujął mnie fakt taktownego korzystania z przygotowanego jadła i napitku. Szczególnie tego ostatniego. Życzyłabym sobie zawsze takiego towarzystwa przy stole, jak tu, które rozumie, że wszystko jest dla ludzi, którzy potrafią zachować umiar.

Na tym spotkaniu ogrzałam się ciepłem od komina, pieca, płomienia świec, a nade wszystko ciepłem i serdecznością płynącą od zgromadzonych tu ludzi. Dla mnie był to moment, kiedy znów zaczęłam odzyskiwać wiarę w człowieka i w to, że świat nie jest taki zły, jak się czasem wydaje. Po prawdzie właścicielami w/w izby są Jadwiga i Krzysztof Flisiakowie, ale przekraczając jej próg mam wrażenie, że to moje, dawne ulubione kąty i za chwilę wejdą moi najbliżsi, ukochani…

Podobają mi się organizowane tu spotkania a nade wszystko atmosfera z niezwykłą aurą wyczarowaną z przeszłości. Chętnie przyjdę jeszcze kiedyś (jeśli mnie zaproszą).
Jako przerywnik czytałam m.in.:

Wigilia wspomnień

Wigilią dzisiaj pachnie cały dom
wspomnienie lata – suszone owoce.
W zielonym świerku świecidełka lśnią
za oknem gwiazdy i najdłuższe noce.

Siwa babunia o oczach jak len
i takich dobrych, spracowanych rękach
Chustą przykryła niewyśniony sen
i chwali Boga w kolędach piosenkach.

Powracam myślą do bielonych ścian
słomianą strzechę miała moja chata
Biały obrusek, woń suszonych sian
brał w drżące ręce opłatek mój tata.

I w tę najświętszą wigilijną noc
wszystkie się serca cicho otwierały
I dziwną słodycz i przedziwną moc
ze słów kolędy prastarej czerpały.

Ręce mej mamy pachniały grzybami,
ojca – dojrzałym świeżo ściętym żytem
Za oknem niebo usiane gwiazdami
szczere życzenia, łzy wzruszenia przy tem…

Jezusku z szopki co na sianku śpisz
spraw, bym opłatek biały połamała
choć w śnie cudownym, ty też teraz śnisz,
z tymi, co odeszli, choć tak ich kochałam…

 

IMG_1454 (Kopiowanie)

IMG_1447 (Kopiowanie)

IMG_1445 (Kopiowanie)

IMG_1444 (Kopiowanie)

IMG_1441 (Kopiowanie)

IMG_1440 (Kopiowanie)

IMG_1439 (Kopiowanie)

IMG_1438 (Kopiowanie)

IMG_1435 (Kopiowanie)

IMG_1433 (Kopiowanie)

IMG_1432 (Kopiowanie)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podaj wynik działania * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

128M