Na jesienne wieczory: „Wybór Marty”

Nie lubię „opasłych” tomów (582 strony). Zwłaszcza jeśli nazwisko autora nic mi nie mówi. Lidia Witek „Wybór Marty” – wyłuskałam z bibliotecznej półki książkę o pokaźnych gabarytach. „Powieść, którą napisało życie” – przeczytałam podtytuł. „Oho” – pomyślałam – kolejna „Trędowata” i już miałam wsunąć ją z powrotem na półkę, kiedy niesforne tomisko wypadło mi z rąk i otworzyło się niczym dwuskrzydłowe okno. Ciekawie zajrzałam na otwartą stronę i po chwili wiedziałam, że opowieść powędruje ze mną do domu. Znacie to uczucie, kiedy bierzecie do ręki książkę, kartkujecie ją i raptem zatrzymujecie się na fragmencie, który was zniewala, pochłania, albo sprawia, że mimo upalnego dnia – Wam jest nagle zimno? W tamtej chwili ( a dzień był wyjątkowo gorący)  zrobiło mi się zimno.

„Nie gdzie indziej, ale na bazarze dowiedziała się w mroźny zimowy dzień o dzieciach odebranych rodzicom na Zamojszczyźnie i marznących w towarowych wagonach. Pobiegła na dworzec razem z innymi. Nie po to, żeby wziąć któreś z nich do domu, ale żeby choć zobaczyć, jak inni biorą. Stanęła więc z boku, patrzyła. I wtedy dostrzegła małe dziecko. Było mniejsze niż inne, twarz miało zaropiałą. Kiedy podeszła bliżej, poczuła, mimo silnego mrozu, smród moczu i kału. Zatrzymała się obok. Ludzie jakoś omijali to dziecko. Może trwało to chwilę, lecz jej wydawała się ona długa jak wieczność. Pochyliła się nad małą, cuchnącą istotką, chwyciła ja na ręce. Zanim zastanowiła się co robi, już uniosła dziecko. „

Uratowanym dzieckiem był Stefek, a jego wybawczyni to Adela – jedna z mieszkanek warszawskiej kamienicy. Ale to nie o nich jest ta książka, choć losy tych dwojga przywołuje we wspomnieniach tytułowa bohaterka powieści. Adela uratowała życie Stefkowi w czasie wojennej zawieruchy, a Marta – Wojtkowi – 30 lat później. Wojtka miało nie być, ale Marta przekonała młodą kuzynkę, by ta urodziła i oddała dziecko pod jej opiekę. Miało zostać tajemnicą kto jest prawdziwą mamą Wojtka. Ale jak to w życiu bywa – niczego nie można przewidzieć, zwłaszcza tego, kogo spotykamy na swojej drodze. Ani tego, że żadne składane sobie obietnice nie będą dotrzymane, kiedy w grę wchodzi miłość. Zwłaszcza miłość matki, która nie może zapomnieć o swym dziecku. Marta to mądra kobieta. Marta to rozumie i pomimo, że ból rozrywa jej serce, podejmuje kolejną decyzję… .

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podaj wynik działania * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.