Historia piłką pisana – cz. 13

Podczas letniej przerwy w ligowych rozgrywkach zabraliśmy się za wykonanie przedłużenia napowietrznej linii niskiego napięcia w kierunku drogi krajowej Warszawa – Lublin.
Bez tej inwestycji, nie uzyskalibyśmy warunków technicznych na wykonanie przyłącza kablowego do budynku szatni przy boisku.
Postawiliśmy dwa słupy energetyczne i zawiesiliśmy pomiędzy nimi linki zasilające.
Większość prac przeprowadził, w czynie społecznym, miejscowy elektryk – Jan Sim.
Niedługo potem Zakład Energetyczny wybudował przyłącze, co sprawiło, że pomieszczenia szatni opromieniło światło elektryczne.
Powiało cywilizacją!

Kolejna letnia inwestycja to – żużlowa bieżnia sportowa, której granice wyznaczyły krawężniki ułożone przez Jana Chabrosa i Mieczysława Abramka.

Tuż przed rozpoczęciem rundy jesiennej BKS wypożyczył do IV ligowej Garbarni Kurów dwóch młodych, doskonale zapowiadających się zawodników: bramkarza – Pawła Plaka i obrońcę – Mariusza Stańkowskiego.
Osłabieni kadrowo – niejako w trybie awaryjnym – zmuszeni byliśmy szukać drugiego bramkarza.
Po krótkim przeglądzie środowiska piłkarskiego wybór padł na Dariusza Misiurka z Budowlanych Lublin.
Niedługo potem, po rezygnacji Przemysława Delmanowicza, Darek został podstawowym i wyróżniającym się graczem w „jedenastce” BKS Consultrix.

Wiosenna kwarantanna wpłynęła bardzo korzystnie na płytę boiska.
Całą jego powierzchnię, niczym oazę na pustyni, pokryła bujna zieleń.
Szczególnej urody dodawały obrębowi boiska rozłożyste gałęzie wierzb. Zrobiło się pięknie.
A żeby było jeszcze piękniej musieliśmy zniwelować nierówności powierzchni, które pojawiły się jesienią ubiegłego roku. Ciężki, wypełniony wodą wał, którego użyliśmy do realizacji tego zadania poradził sobie doskonale.
Podziwiając płaską jak stół nawierzchnię poczuliśmy, że czas naszej sportowej tułaczki dobiegł końca.
Poczuliśmy, że nareszcie jesteśmy u siebie.
Tu wszystko było inne: świeże, kolorowe, pachnące, a co najważniejsze – było nasze.
Wydarte naturze i… maszynie biurokracji.
Od początku do końca wypracowane własnymi rękami.

I nie było w tym nic dziwnego, że perspektywa rozgrywania meczów na boisku w Bogucinie wpłynęła niezwykle mobilizująco zarówno na działaczy, jak i na piłkarzy.

Pod względem organizacyjnym przygotowania do sezonu przebiegały bez zakłóceń.
Pozostało nam opracować strategię, pozwalającą utrzymać zwyżkującą formę drużyny, by po zakończeniu rundy rewanżowej zameldować się na przyzwoitym miejscu w ligowej tabeli.
Ale najpierw drużyna musiała zrobić wszystko, by odczarować własne boisko, ponieważ w dwóch poprzednich, rozegranych jesienią ubiegłego roku, meczach BKS-owi nie udało się osiągnąć zwycięstwa.
Pierwsza okazja ku temu nadarzyła się już na starcie rozgrywek w spotkaniu z LKS Trawniki i dzięki celnemu trafieniu Macieja Mościbrodzkiego została wykorzystana.
Jak się później okazało, był to jedynie wstęp do kolejnych sukcesów.
Trzy kolejne mecze zakończyły się również naszą wygraną i ku ogólnemu zdziwieniu objęliśmy samodzielne przewodnictwo w tabeli.
Mimo, że na sny o potędze, było jeszcze za wcześnie, w szatni naszych piłkarzy coraz częściej słychać było chóralne: „Nawet słynna Barcelona, BKS-u nie pokona!”.
Rozpędzonych piłkarzy z Bogucina powstrzymali dopiero w piątej kolejce spotkań zawodnicy z Wierzchowisk.
A dwa tygodnie później przytrafiła się druga wpadka – tym razem z Żyrzyniakiem.
I na tym meczu limit naszych porażek w tej fazie rozgrywek został wyczerpany.
Podsumowując rundę: zdobyliśmy 35 punktów, notując 2 porażki, tyle samo remisów i odnosząc aż 11 zwycięstw.
Kiedyś, mówiono o nas: „rycerze wiosny”, a teraz zostaliśmy „królami jesieni”.
Najwięcej bramek dla BKS zdobył Dariusz Zielonka – 10, a na kolejnych pozycjach listy snajperów zameldowali się: Jacek Borkowski – 6 trafień i Karol Waligórski – 5.

Po pierwszej rundzie przewodziliśmy ligowej tabeli. Pozostałe drużyny, przynajmniej do wiosny, zmuszone były oglądać nasze plecy.

k.f.

sezon 1998

Na łamach 95 wydania „Głosu Garbowa”, w listopadzie 1998, tak oto podsumowałem zakończenie jesiennego sezonu piłkarskiego:

piłkarska jesień

2 komentarze

  1. marek dec pisze:

    I znowu miesiąc czekania pozdrawiam Marek

    • Maciej Mościbrodzki pisze:

      Pamiętam tę bramkę! Dobiłem po Zielonym! 1 – 0 Szkoda, że po kontuzji nie dałem rady wrócić. Dajcie znać o meczu OLD-BOYÓW!