Historia piłką pisana – cz. 11

Jesień 1997
P
ierwszy sezon w klasie wojewódzkiej rozpoczęliśmy 18 sierpnia na boisku w Trawnikach, ulegając tamtejszej Trawenie 2:4. Później było już znacznie lepiej, a ponownie komplet punktów zgubiliśmy dopiero w 9 kolejce rundy jesiennej w spotkaniu z Orionem Niedrzwica.
29 sierpnia podpisaliśmy z Lublinianką umowę transferową dotycząca Mieczysława Pisza.
I od tej pory mógł on występować w naszym klubie w charakterze trenera – zawodnika.
Trzy dni później o jego umiejętnościach piłkarskich przekonała się boleśnie ekipa Viru Dorohucza, która z własnego boiska schodziła z ciężkim bagażem ośmiu straconych goli.
Dwa z nich zostało zapisane na konto Pisza.
Ten i następny mecz to jedynie krótki epizod tego zawodnika w barwach BKS oraz przystanek do kolejnej piłkarskiej przygody, jaką napisało życie – tym razem w Tarnobrzeskiej Siarce.
Po odejściu Mieczysława Pisza, od 14 września „pałeczkę” tymczasowego trenera zespołu przejął stoper Marek Dec.

A co dalej z naszym boiskiem i jego „infrastrukturą”? Wszystko zgodnie z planem. I tak, 22 września rozpoczęliśmy budowę kontenera socjalnego.
Jego wykonania podjął się miejscowy ślusarz Waldemar Smolak, a pomagali mu w tym Mieczysław Abramek i Krzysztof Flisiak.
Roboty i spraw organizacyjnych nazbierało się niczym grzybów po deszczu. Najpierw trzeba było wymierzyć, pociąć i pospawać elementy stalowe konstrukcji budynku. Następnie: wstawić okna i drzwi, zrobić ławeczki dla zawodników, rozprowadzić instalację elektryczną, obić wnętrze pomieszczeń płytami pilśniowymi, a na koniec przykryć to wszystko dachem.
Po trzech tygodniach wytężonych, wielogodzinnych prac, na dzień przed otwarciem stadionu, cała konstrukcja została załadowana dźwigiem na tzw. niskopodwoziówkę i przewieziona na właściwe miejsce.
W międzyczasie jeden z narożników boiska zdominowało „pole ryżowe” – rozlewisko wody, wymagające wykonania dodatkowego drenażu.
Musieliśmy się z tym spieszyć, bo za kilka dni specjalna komisja z Lubelskiego Związku Piłki Nożnej miała dokonać weryfikacji boiska pod kątem jego przydatności do rozgrywania meczów ligowych.
Udało nam się pokonać ostatnie przeciwności i zdążyć z pracami w odpowiednim czasie.

Data 19 października zapisała się trwale na kartach historii naszej miejscowości.
Przywitał nas ciepły i słoneczny poranek, a świat wokół mienił się złotem jesiennych liści. Wymarzona pogoda na plenerowe uroczystości. Wymarzona – na otwarcie stadionu sportowego. I ducha tego, bądź co bądź, niecodziennego wydarzenia dało się wyczuwać we wsi wraz z nastaniem dnia. A życie części mieszkańców wioski w ten, tak inny niedzielny ranek nabrało szybszego tempa.
Na uroczystości przybyły władze gminy na czele z wójtem Zdzisławem Niedbałą, starosta puławski Henryk Wieczorek, prezes LZPN Jan Golan, przewodniczący wydziału gier LZPN Marian Urbański oraz przedstawiciele zarządu klubu sportowego Zawisza Garbów.
W gronie znakomitych gości nie mogło zabraknąć sołtysa wsi – Jana Chabrosa.
Poświęcenia płyty boiska dokonał, nie kto inny, tylko ksiądz proboszcz Stanisław Wąsik.
Były też okolicznościowe przemówienia.
Symboliczne przecięcia wstęgi pozwoliło by nad murawą bogucińskiego boiska po raz pierwszy w historii wybrzmiał dźwięk sędziowskiego gwizdka, oznajmiający rozpoczęcie zawodów piłkarskich.
To, co jeszcze wczoraj zdawało się być w sferze odległych marzeń, dziś stało się rzeczywistością.
Musieliśmy na nią ciężko zapracować i nie zniechęciły nas rozliczne przeszkody napotykane po drodze.
Do pełni szczęścia zabrakło jedynie inauguracyjnego zwycięstwa.
Spotkanie z Puławiakiem skończyło się bezbramkowym remisem i na pierwsze bramki w Bogucinie trzeba było jeszcze trochę poczekać.
Po trudach meczu przyszedł czas na biesiadną część uroczystości otwarcia. I tu do akcji, w odświętnych strojach, wkroczyły panie z Koła Gospodyń Wiejskich, które zadbały o kulinarną oprawę spotkania, serwując m.in.gorące posiłki i specjalnie upieczony na tę okoliczność – okazały tort.
Do wspólnego stołu zasiedli wszyscy – piłkarze, działacze, zaproszeni goście, sponsorzy, mieszkańcy wsi. Znalazło się też miejsce dla naszych niedawnych oponentów – niedowiarków. Była młodzież i starsi, kobiety i mężczyźni. Nikt nie zwracał uwagi na status społeczny czy przekonania polityczne. Prawdziwe wiejskie święto!
Święto tych wszystkich, którzy wnieśli wkład we wspólne dzieło.
Święto, które na długie lata zjednoczyło niemal całą bogucińską społeczność.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jedno nurtujące pytanie: dlaczego na tych uroczystościach nie było niektórych osób. Zabrakło Jana Golca – dyrektora Agencji Własności Rolnej i Kazimierza Stelmaszczuka- inspektora z Wydziału Środowiska Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. Przecież bezsprzecznym pozostaje fakt, że bez ich pomocy realizacja tej inwestycji byłaby niemożliwa.
To pytanie powraca do dziś i jak sumienia wyrzut przypomina, że ta historia ciągle leży na półce spraw niedokończonych.
Mea culpa.

Pierwsze gole dla BKS na boisku w Bogucinie padły 2 listopada. W drużynie seniorów do bramki rywala trafił supersnajper Dariusz Zielonka, a w meczu juniorów znakomicie zapowiadający się Wiesław Stachyra.
Sezon zakończyliśmy bilansem 6 zwycięstw, 4 remisów i 5 porażek – jak na beniaminka całkiem dobry wynik.
Najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem rundy jesiennej został Dariusz Zielonka – 12 goli, a Krzysztof Białek i Jacek Borkowski dołożyli po 6 celnych trafień.
16 listopada odbyło się zebranie sprawozdawczo – wyborcze, które nie przyniosło większych zmian w ścisłym kierownictwie BKS.

otwarcie 3 otwarcie 2 otwarcie 6 otwarcie 7 otwarcie 4 otwarcie 5
Poniżej drużyna BKS przed meczem z Puławiakiem: od lewej stoją: Mariusz Stańkowski, Paweł Plak, Sławomir Włodowski, Krzysztof Białek, Dariusz Wójcik, Marek Dec i Dariusz Zielonka.
W dolnym rzędzie od lewej: Tomasz Wdowiak, Roman Zając, Jacek Borkowski i Jan Firlej

SWScan00202
A tak wyglądała podróż budynku socjalnego (na dachu kontenera jedzie M. Abramek):

budowa boiska
Tabela końcowa po rundzie jesiennej
sezon 97

4 komentarze

  1. K.Stelmaszczuk pisze:

    Witam
    Panie Krzysztofie
    Z podziwem oglądam wykonane boisko ,ze to wyszło i dobrze służy młodzieży proszę nie mieć wyrzutów ,ze nie bylem zaproszony na otwarcie.
    pozdrawiam K.Stelmaszczuk

    • Krzysztof Flisiak pisze:

      Panie Kazimierzu, gdyby nie Pańska interwencja przed dwudziestu laty, dziś w Bogucinie nie byłoby stadionu, a w miejscu gdzie on się teraz znajduje oglądalibyśmy bagna porośnięte chaszczami – tak, jak to jest po drugiej stronie drogi powiatowej. Wielkie dzięki za to, co Pan dla nas wszystkich zrobił. Myślę, że jeszcze znajdzie się okazja, aby publicznie podziękować tym, o których zapomnieliśmy podczas otwarcia obiektu.

  2. adamusso pisze:

    Miło poznać dalszą historię klubu BKS.
    Pozdrawiam. Adam.

  3. marek dec pisze:

    Super!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!