Historia piłką pisana – cz. 9

jesień 1996

Dobre wyniki z poprzedniego sezonu rozbudziły w zespole nadzieje na awans do wyższej klasy rozgrywkowej, czyli „Klasy Wojewódzkiej”. Aby nie pozostały one jedynie w sferze pobożnych życzeń ( te nadzieje) zaistniała potrzeba by wlać w szeregi BKS trochę świeżej krwi. Pomimo intensywności starań włożonych w rozmowy z Grzegorzem Gąszczykiem z Garbowa, byłym zawodnikiem czwartoligowego Legionu Tomaszowice, do kontraktu niestety nie doszło. Ale.. powodzeniem zakończyły się przymiarki sprowadzenia doświadczonego bramkarza Przemysława Delmanowicza – ostatnio reprezentującego barwy Orionu Niedrzwica. Przemek okazał się zaporą nie do przebycia dla wielu wytrawnych snajperów. To przede wszystkim jemu możemy zawdzięczać, że wyniki kilku meczów kończyliśmy na „zero w tyle”.

Z końcem lipca, na boisku w Piotrowicach, zostały rozegrane kolejne zawody o Puchar Wójta Gminy Garbów. Nie przemawia przeze mnie (bynajmniej) pycha, ale nie mogło być inaczej by trofeum, wzorem lat ubiegłych, nie trafiło do Bogucina. Z tą tylko różnicą, że finał był wewnętrzną rozgrywką BKS-u – pierwszy zespół wygrał z drużyną oznaczoną jako BKS 2.

Żeby tradycji stało się zadość 28 lipca zorganizowaliśmy, wespół z Komitetem Rodzicielskim piąty z rzędu Festyn Sportowo-Rekreacyjny. Podobnie, jak w poprzednich latach pogody i gości nie trzeba było specjalnie zapraszać. Pogoda była zamówiona a goście pamiętający ubiegłoroczną imprezę tłumnie zaznaczyli swoją obecność. Co ciekawe – impreza została zauważona przez lokalne media. Informację o festynie zamieścił na swoich łamach Sztandar Ludu (dziś Dziennik Wschodni), a krótką relację przeprowadziło Polskie Radio Lublin. Rekordowy zysk był niezaprzeczalnym sukcesem organizacyjnym. Mimo tego, już wtedy, wyczuwało się obawy, że to może być ostatnia impreza tego typu. „ Wszystko ma gdzieś tam swój kres”- bohaterowie zaczynali być zmęczeni, a nowych twarzy do aktywnego działania, ze świecą ani ujrzeć.

Pomimo tego, że mecze ligowe wciąż rozgrywaliśmy w Garbowie, to po boisku przy Szkole w Bogucinie zaczęło „kręcić się” coraz więcej młodych chłopców, pragnących zasmakować przygody z piłką nożną. Chętnych do gry było tak dużo, że postanowiliśmy zgłosić do oficjalnych rozgrywek drużynę juniorów. Opiekunem grupy został nauczyciel z miejscowej szkoły Ryszard Kopyciński, a spotkania z ich udziałem odbywały się wtedy na zasadzie przedmeczów drużyn seniorskich. Była to bardzo wygodna i ekonomiczna forma rozgrywek, ponieważ na mecze mogliśmy jeździć wspólnym autokarem. Ale, z uwagi na fakt, że medal ma dwie strony – mankamentem był wydłużony czas, jaki każdorazowo spędzaliśmy poza domem. Licząc dojazd w obydwie strony oraz rozegrane dwa mecze wychodziło 5-6 godzin. Tym samym trzeba było poświęcić prawie całe niedzielne popołudnie.

Sezon jesienny zakończyliśmy bilansem siedmiu zwycięstw, dwóch remisów i tyluż samo porażek, co dawało nam niezłą pozycję wyjściową do wiosennej walki o awans Klasy Wojewódzkiej.
Najskuteczniejszymi strzelcami w drużynie byli tym razem: Tomasz Wdowiak z 8 golami na koncie i Jacek Borkowski – autor siedmiu celnych trafień.

Ostatnie jesienne mecze rozegraliśmy w strojach piłkarskich z napisem „L. Pisz”, będących osobistym prezentem od reprezentanta Polski, słynnego brata naszego szkoleniowca.

20 listopada klub BKS Bogucin został zarejestrowany w Sądzie Wojewódzkim pod numerem rejestracyjnym 121.

A jak się miały sprawy z budową boiska?

Otóż, tegoroczna jesień upłynęła pod znakiem wożenia ziemi pochodzącej z budowanych na terenie Bogucina, przyzagrodowych oczyszczalni ścieków. Codziennie w okolice przyszłego stadionu docierało kilkadziesiąt ciężarówek i ciągników. Masy gromadzonej ziemi zaczęły nabierać imponujących rozmiarów, a największe kopce powstawały tuż przy szosie, ponieważ ciężarówki rezygnowały często z wjeżdżania na teren tworzącego się boiska z obawy o wyjazd z niecki byłego stawu. Największe zagrożenie miało miejsce podczas podwyższonej wilgotności gruntu.

Do budowy stadionu został włączony projekt wykonania bieżni wokół całej płyty boiska.

Na przełomie roku zaczęto zwozić żużel i kruszywo z kamienia.

Z pierwszego z materiałów miała zostać wykonana bieżnia sportowa, okalająca płytę boiska do piłki nożnej a kamień był potrzebny do wykonania podsypki pod przyszły drenaż murawy.

Wszystkie prace odbywały się nad podziw sprawnie i terminowo. Musieliśmy stale kontrolować harmonogram prac, ponieważ czas gonił a oddanie obiektu sportowego do użytku zaplanowane zostało na jesień następnego roku. Nie muszę dodawać, ale dodam, że realizacja tego zamierzenia wymagała od nas jeszcze większego zaangażowania.

Najważniejsze, że nie brakowało nam wiary i energii, a ponadto wszyscy czuliśmy, że tworzymy nową, wspaniałą historię –­ taką magiczną i godną zapamiętania.

Tabela po rundzie jesiennej:

96

 

 

 

 

1 Response

  1. adamusso pisze:

    Krzysztofie, czekamy na kolejne odcinki z kart klubu BKS Bogucin.
    Pozdrawiam.
    Adam.